Historia nr 1
Hej Wujek!
Mam na imię Paweł, a moja historia nie jest nadzwyczajna i
pewnie trochę nudna, ale dla mnie jednak ważna.
Na początku byłem człowiekiem zamkniętym w sobie, zwykle
siedziałem z boku i często sam. Myślałem sobie „jestem
beznadziejny, kto mnie zechce?” To już było takie dno
psychiczne… postanowiłem się od niego odbić! Zacząłem szukać
rad na temat uwodzenia. W końcu trafiłem na Twojego bloga.
Przeczytałem chyba większość Twoich artykułów, na temat mowy
ciała, popełnianych błędów, cech, na temat humoru i wiele
innych.
Poznałem pojęcie „inner game” i postanowiłem nad
tym pracować.
Zacząłem poprawiać swój język ciała. Wyprostowałem się,
przestałem gapić się w podłogę tylko głowa do góry to
„do boju” ;).
Następnie ćwiczyłem na ulicy kontakt wzrokowy. Na początku
było ciężko, ale dałem rade. Dalej: pytałem się dziewczyn o
godzinę, o drogę. Starałem się spędzać więcej czasu z ludźmi.
Pomyślałem sobie „Ok, czas na kolejne kroki! Czas wygrzebać
się
z domu i zacząć coś robić!” Dobrym pomysłem było dołączenie do
grupy ratowniczej PCK. Ktoś pomyśli: „PCK - ale
obciach!” - nie
prawda! To świetna sprawa! Nauczyłem się udzielać pierwszą
pomocą, następnie zrobiłem kurs „kwalifikowanej pierwszej
pomocy” i otrzymałem tytuł ratownika, a to dało mi naprawdę
duże
poczucie własnej wartości. Zacząłem prace jako pomoc medyczna
na imprezach masowych (koncerty, zawody sportowe, festyny itp.)
- masa możliwości na stosowanie wujowych rad! Udzielałem
pomocy wielu osobom i bardzo często dziewczynom (nie rzadko
bardzo ładnym ;)) Początki były słabe... rozmowy szły jak krew z
nosa, ale z każdym następnym razem było coraz lepiej. Było mi
łatwiej się przełamać, bo po prostu musiałem rozmawiać z obcymi
ludźmi. Stosowałem humor opisany przez wujka, pytałem o opinie.
Często dziewczyny później same do mnie przychodziły! Może
byłem ciekawszy niż impreza? <śmiech> Żartuje, tego nie
wiem,
ale było to bardzo miłe, a moja pewność siebie powolutku rosła (i
dalej rośnie). Przekonanie w mojej głowie awansowało z „jesteś
beznadziejny” na „jesteś fajnym
chłopakiem” (to odległość samo
oceny prawie jak bym na księżycu wylądował :D )
Niedawno nawet opracowałem swój oryginalny sposób
na zdobycie
numeru! (działa tylko jak pracuje na imprezach… ale niedługo
zacznę podbijać ulice! :D ) Dzięki temu kilka dni temu
umówiłem
się z dziewczyną ( z jedną z „pacjentek” :D ) na
spotkanie. Trochę
się bałem, ale nie było czego. I tu na własnym doświadczeniu
mogę powiedzieć, że wszystkie moje złe wizje, jakieś straszne
„halucynacje” się nie sprawdziły. Spotkanie się
udało i już się
umówiłem na następne! ;)
Już nie będę opisywał tego spotkania, ale powiem tylko że udało
się dzięki wujowym radom i radzę wszystkim je stosować. To nic
nie boli a daje duże efekty!
Pozdrawiam
Paweł
Historia
nr 2
Co do konkursu to zauważyłem pewną zmiane ;p
Byłem osoba bardzo wrażliwa na wzroki innych osób albo
kobieta na
mnie patrzyła i z koleżanka sie chichrały to odrazu pomyślałem ze sie
smieją o mnie . Zamykałem sie w sobie choc samemu walczyłem z tym
i nie dawało jakiegoś dobrego efektu zanim poznałem z virtuala ciebie a
konkretniej twoją wiedze . Zaczalem każdy artykuł czytac powoli i
zrozumiale . Tez mialem problem poniewaz od 7 lat dopiero mieszkam w
polsce i jednak mój stan wiedzy dotyczącego towarzystwa i
humoru
było ZEROWY . Naprawde uwazalem siebie za osobe nieskłonną do
bycia w zwiazku bo mam taki problem że sie wszystkiego czepiam !
Byłem bardzo docigliwy i nie dawałem kobieta spokoju gdy dostawałem
od nich numer . Zawsze pytałem sie czy ci sie podobam itp. gdy nie
odpowiadały w pożądany sposób zamykałem sie w sobie a pewnośc
siebie było ZEROWA . Iż powtarzam słowo ZERO ma to na celu
przekonac Pana ze naprawde jeszcze 2 miesiące temu nie mialem nic
wiedzy na temat uwodzenia a tym barziej o pewnosci siebie . Przytocze
taką sytuacje ze gdy poszłem na impreze poznałem fajna koleżanke
(HB-8) . Miała mój ulubiony czarny kolor włosów ,
niższa odemnie ,
szczupła i rozgadana . Twarz miała cudowną :) . Pomyślałem tak wypije
dwa bądz trzy na szybko 3 gumy i podchodze . Tak sie tez stalo !! Moją
odwage znajdywałem w alkoholu !! Co był bardzo dużym problemem .
Podeszłem do kobiety no i zacząłem rozmawiać i nawijac . Wszystko
fajnie , rozsmieszyłem sztuke ze zaczęła sie smiac i mówić
ze jestem
"zajebisty" ( nie wiedziala ze sie krepuje na maxa ) Gdy ona na mnie
spoglądała mówiłem sobie w podświadomosci O FUCK
ja taki
niezdarny do życia , bez pewnosci siebie NIE moze być z taka osoba !
Choć mam fitness myślałem ze coś mi to da i zacząłem o fitnessie
mówic i śmieszne historie z nim zwiazane . Rozmawialismy
jakieś 30
minut no i fajnie . Zapytałem sie o numer . Dała . Z usmiechem na
twarzy poszliśmy do reszty znajomych którzy imprezowali :) .
Tego
samego wieczoru widzialem o jej oczach tak ze chyba mi sie uda ale i
tak myślałem ze jestem brzydki , siedzialem nogami obok siebie ( jak
łajza) dopijałem piwo a odwaga rosła . Iz myślałem ze mezczyzna musi
mieć coś miedzy nogami zaczałem opowiadac jak to w dwaniejszych
latach toczyłem spory z pewnymi osobami że straszyłem itp. robiłem
sie taki cfaniak . Kilka godzin pózniej wszyscy już wstawieni
pozegnaliśmy sie i do domciu . Szybko poleciałem do brata
mówie "
stary widziales jaki David moze być dobry . Mam numer tej Sandry
" on
odpowiedzial "stary to fajnie . Tylko tego nie zmaść ! "
Wystarczyło ze
tyle mi pwoiedział i już zaczałem sie obawaić ze to zmaszcze ze nie
zasługuje na taka osobe jak ona . Przejmowałem sie każdym slowem
dotyczące mojej opini .
A TERAZ przytocze kilka sytuacji które miały miejsce po
przeczytaniu
artykułów wysłanych przez ciebie a takze na stronie
internetowej.
Jak to bywa ładne koleżanki maja ładne kolezanki :) Moja koleżanka Ola
i MArta miały takie ładne bliżniaczki ( HB-8 ) . Zaprosili nas do
siebie na
piwo . Pomyślałem ze dobra jaja mam facetem jestem czego sie mam
bać . Usiadłem i pomyślałem chwile o twoich artykułach które
mi
wysyłasz w którym nieraz wnioskowałem ze uroda u kobiet to
nie
wszystko i pomyślałem że jestem fajny gosc , ze jestem zabawny .
Robiłem tak przez chyba 15 minut . usiadłem na kompa po tych 15
minutach i mówie jeszcze raz przeczytam jeden artykuł o
"alfa".Wyszlem z pokoju z usmiechem na twarzy i gotowy na spotkanie
.Pojechalismy z kolega do nich . Na dobre rozpoczecie znajomosci sie
przywitaliśmy i opowiedzialem odrazu jakąs smieszną sytuacje . Nie
lubie sztwynych sytuacji więc chcialem temu jakoś zaradzić . Usiadlem
obok kolegi a siostry usiadły na przeciwko nas . Jak już rozmowy sie
potoczyły poczułem ze jednak nie wezne sztuke która chciałem
wyrwac
jako sztuke do wyrwania tylko potraktuje jako koleżanke . Rozmawiamy
już troche ze sobą i pusciłem nega . Za 30 minut ( około ) puściłem
kolejnego . Rozsmieszyłem je i starałem sie by odebrały mnie ( jako nie
Davida tylko NEW DAVID ) dobrze i wiedzialy ze nie jestem
sztywniakiem . Teraz z dziewczynami swietnie sie rozumie . spotykamy
sie 2 razy w tygodniu . ( i z powodzeniem moge stwierdzic ze udało mi
sie uwieśc jedną z sióstr która mi sie podobała )
.
Druga sytuacja była taka ze poszłem sobie do sklepu poniewaz
chciałem sobie dokupic cos do garderoby . No to pojechalemz bratem
do Sklepu ( PLayada ) do duzego centrum handlowego . Z bratem sie
umówiłem ze o 19 spotykamy sie przy wysciu a była 17 .
Rozeszliśmy
sie . Chodziłem po sklepach i szukałem fajnej bluski . Iż zauważyłem
jeden sklep z bardzo ładną kobieta podświadomosć mi wciskała
znowusz kity ze i tak jestes brzydki , nawet sobie nie marz o tym ze na
ciebie popatrzy , poprostu nie zasługujesz na taka piekność .
Pomyślałem w tej chwili tak ze takie MALE JA próbuje mnie
zbić na tor
frajera . Powiedzialem sobie MALE JA odejdz nie masz tutaj nic do
szukania to ja decyduje jak bedzie a nie TY !! Weszłem sobie do sklepu
z lekko "wycisniętą klatką do przodu " broda troche wyżej niż zawsze .
Wchodząc do sklepu usmiechnołem sie do sprzedawczyni i ytrzymałem
kontakt wzrokowy aż ona pierwsza "przegra ". Szukam sobie koszulki
fajnej , przymieżam i wychodze z przymiezalni i sie pytam
sprzzedawczyni czy ta koszulka mi pasuje ? Odpowiedziała ze radziła
bym tobie wybrac "ta koszulke" i mi podała inną . Przymieżyłem i
powiedziała ze teraz ładnie wyglądałem i czułem jak puls mi rośnie !
Pojawiły m isie rumience na policzku i w tym momencie nie wiedzialem
co powiedziec . Pomyślałem chwilke i pwoiedzialem ze dziekuje bardzo
ze mi doradziła i własnie cenie sobie szczerosc u sprzedawczyni gdy
doradza a nie chce tylko zysku pienieżnego na sklep tylko tez wkłąda w
to jakies zaangażowanie. Nie mogłem uwierzyć ze w ogóle
przecisły mi
sie jakieś słowa przez gardło a to jeszcze do takiej ładnej dziewczyny .
KOLEJNA sytuacja .Dotycząca pewności siebie . Niewiem jak to
kobiety robią ale czują w pewnym sensie pewnosc emanująca od faceta
. Rozmawiałem z koleżanką i na prawde , siedze z nią od 3 lat w szkole
w ławce . Dziennie w tej samej pieprzonej ławce i nie rozmawiałem z nia
o niczym wiecej niż o szkole . Poprostu byłem taki wstydliwy ze
myślałem ze wyglad to wszystko a ze mam delikatne schorzenie co
było skutkiem "odżywek" na siłowni . Teraz wiem ze to bład . Wracajac
do tematu to 2 tygodnie temu pomyślałem sobie "kurwa David wez sie
wgarsc . Całe zycie sie bedziesz bał . Inni beda ci z pod nosa wyrywac
sztuki ? Zawsze bedziesz chodizł z spuszczona głowa i
niedowartosciowany ? I własnie w tej chwili serce zaczynało mi bicz
szybciej . Dostałem takiej dawki pewnosci siebie . Powiedzialem sobie
chcesz przełamac tego frajera siedzącego w tobie ? Tak chce ! To
odwróc głowe i zagadaj ... jak coś to najwyzej sie nie uda .
Trudno .
Odwróciłem sie w strone Aniii pwoiedzialem "Jak minoł tobie
weekedn.
Interesuje mnie co najciekawszego przezyłaś ? " W tej chwili
spojrzała
na mnie jak na debila , mówie kuzwa znowu to zmasciłeś i
mówie no
cóz bywa. A Ania jak zaczeła nawijac to nie uwierzyłem
własnym
oczom . Rozgadała sie na 180 . Tak sie ucieszyłem ze częśc
wstydu
poszła za mną !! Dopiero gdy ją pani upomniała to usiadła cicho . Ale i
tak szeptem rozmawialiśmy . Teraz wiedać ze kobiety nie lubie
miłych
mezczyzn to spotykam sie własnie jak wyzej wspomniałem z
bliżniaczką . I można tak pwiedzieć ze nie ejstem chamski ale znowusz
nie jestem mily . !! Dzieki tobie nie pisze już sms co 5
minut z
zapytaniem "Czemu nie odpisujesz " tylko co 5 godzin napisze co
porabiasz albo w ogóle nie napisze i czekam aż ona napisze .
Widze ze
dziewczyne do mnie ciągnie :) . Też nie mówie wszystkiego
odrazu .
Powiedzialem ze to nie wywiad sie toczy lecz rozmowa i przestałem
dizeki tobie wykłądac jak na uczelni . Ze kobieta po godzienie wiedziala
o mnei wszystko . Teraz to ja sucham je . Widzą ze jestem mezczyzną
umiejący ciekawei mówić o swojej pasji (motocross) a zarazem
jak Ja
cos mowie to mnie wysłucha .Widze ze moja mowa ciała stała sie tak
bardziej pewniejsza . Moze i to napewno nie mam jej opanowanej ale
pracuje nad tym i to bardzo . Koleżanki w szkolez którymi
tylko
mowiłem CZESC i szłem dalej teraz rozmawiamy czasem z soba i jak
sie mijamy to ciągną na bok by pogadac .Lecz nie zmieniłem sie w
zupełnosci w 2 miesiace bo to nierealne . Ale dzieki tobie NAUCZYLEM
SIE jedną z najwaziejszych rzeczy MIEJ SWOJE CELE dąz do nich ,
nie stwiaj kobiete na piedestale i badz zdecydowany ! Na prawde teraz
jak wychodze na ulice , nie obchodza mnie ludzie którzy mnie
mogą
obgadywac , nie obchodzi mnie to ze ktos na mnei dziwnie spojrzy . Jak
teraz ide to czuje jak by a penwosć siebie . Niewiem jak to bardziej
dokłądnie opisac . innaczej nie umiem tego określić . Teraz gdy
rozmawiam z kobietami albo koleżankami to nie zwracam juz uwagi na
to ze jestem szczópły ( wiekszośc dziewcząt mówi
ze jestem dobze
zbudowany ). Wiekszosc czasu spedzalem na uzalaniu sie ze ktoś mi
pwoiedzialem w szkole SZWAB..... RAUS . I odrazu sie robilem
agresywny ! naprawde bardzo agresywny ! Teraz gdy ktoś mi
powie
SZWAB to sie go pytam czy wie w jakiej części kraju to leży . Widzą ze
sie tym nie przejmuje i juz ani razu takiego słowa nie usłyszałem . W
szkole zawsze byłem podatny i to bardzo na wpływ kolegów .
Zawsze
mi dokuczali i zawsze sie z nimi kłóciłem . Inni to widzieli
i
podsumowali ze fajny psychol . Teraz OD DWÓCH MIESIECY nic
kompletnie NIC !!!!
JA sie tak ciesze ze doszłem do takiego stanu jak teraz . Ze nie jestem
podatny na "słowa" innych dotyczącej mojej opinij . JA niewiem jak
tobie mam podziekowac bo jednak twoja wiedza i twoje artykuły takich
młodych ludzi wyciągają z "doła" którego samemu sobie
wykopali .
Jezeli bedziesz chciał wiecej historii dotyczących pewnej zmiany
którą
czuje ze nadal zachodzi to prosze napisz mi emaila i napisz inne .
Mam jeszcze masa takich przykładow i jak zechcesz to poprostu
napisz :) Moze nie stałem sie jeszcze super PUA moze nie jestem jeszcze
najlepszy w tym ale to jak sie już zmieniłem to nie jeden psycholog by
powiedział ze to co dokonałem jest NIEREALNE . BO rozmawialem z
takim panem 50 lat po psychologii i pwoiedzial ze dzieki mojemu
silnemu zaparciu wewnetrznym dokonałem najistotnej zmiany . Wiara w
siebie . A wszystko rozpoczeło sie od przeczytania jednego Twojego
artykułu .
Pozdrawiam :)
Dawid
Historia
nr 3
Zaczynając od początku- nazywam się Łukasz, w tym roku kończę 20
lat. Z reguły zwykle byłem osobą lubianą w towarzystwie, nie stroniącą
od towarzystwa kobiet. Jednak już jest pewne ale, bo zawsze to były
koleżanki, przyjaciółki i każda następna też się nią
stawała. Nie policzę
teraz ile razy plułem sobie w brodę z powodu tych wszystkich przyjaźni,
bo nie oszukując się, inny był cel zawierania znajomości. Jakie były
przyczyna? No właśnie tzw. inner game i brak pewności siebie,
chowany pod maską. Urodą wspaniałą matka natura nie obdarzyła,
wysoki facet przy kości ze sporą liczbą niepotrzebnych
kilogramów. W
końcu nastał czas na zmianę, mocne postanowienia po nieudanych
podrywach i próbach związków. W tym czasie
zrzuciłem ponad 20
kilogramów sam z siebie bez niczyjej pomocy i wiadomo wraz z
tym
ego i pewność siebie poszły w górę, na dziewczynach
również robiło to
wrażenie. Ale zawsze jest jakieś ale. Wszysto to pomogło mi bardzo,
ale nie przyniosło oczekiwanego efektu. Aż tu pewnego razu, gdy
opowiadałem kumplowi o kolejnej sercowej porażce, znajomy ten
podesłał mi część artykułu z tej strony, który pasował do
mojej sytuacji.
Pochłonąłem tekst w minutę, od razu zapisałęm się na newsletter i
korzystam jak tylko mogę. Od początku mojej 'terapii' minęło kilka
tygodni. Czas więc na małe podsumowanie. Czy program przynosi
efekty? Za przeproszeniem powiem, że zajebiste. Po przeczytaniu
wszystkich raportów i artykułów, które
otrzymałem najkrócej mówiąc
otworzyły mi się oczy na świat kobiet i dotarło do mnie, jak mało o nim
wiedziałem oraz jakie błędy popełniałem. Jednak wiadomo, zmiana z
dnia na dzień nie jest możliwa. Powoli zacząłem wdrażać w życie rady z
meili, począwszy chociażby od postawy ciała, spojrzenia, uśmiechu i
przełamywania kolejnych barier własnej osobowości. Teraz, mimo
krótkiego czasu, jaki spędziłem z tym newsletterem, nie boję
się iść
sam do klubu na dyskotekę z wyłącznym celem dobrej zabawy. Kobiety
to widzą i inaczej patrzą na faceta mimo nawet faktu, że nie jest on
mega przystojny. Zmianę w moim zachowaniu dostrzegają wszyscy na
około, co też bardzo mnie cieszy. Najlepiej podsumował to mój
najlepszy przyjaciel: "Człowieku zmieniłeś się nie do poznania.
Wrzuciłeś tak na luz, że czegoś takiego się po Tobie nie spodziewałem.
Pomyśl sobie tak, czy kilka miesięcy temu dobrze bawiłeś się na
dyskotekach w obcym towarzystwie? Nie, bo się wszystkim
przejmowałeś. Jak jest teraz? Panny same do Ciebie podbijają". To jest
właśnie w życiu piękne, ze człowiek mając jakiś wpływ z zewnątrz,
mówie tu o tym newsletterze, potrafi zacząć nad sobą
pracować i
widząc efekty po krótkim czasie, zyskuje pewność siebie i
ogólne
obycie. Fakt jest faktem, ze nic nie dzieje się bez błędów,
bo takie non
stop popełniam, ale zacząłem wyznawać zasadę: Każdy błąd jest
krokiem naprzód w kierunku sukcesu, czyli udanego związku z
kobietą
swoich marzeń. Trzymając się tego, nie tracę fasonu. Życie pokazało,
że można- teraz ja mu pokażę, że potrafię!
Pozdrawiam,
Łukasz
Historia
nr 4
Witam... Oto moja historia wyciągnięta z życia. Była sobota 28 luty
2009r. Po przeczytaniu Twoich artykółów
postanowiłem wprowadzić je w
życie... Umówiliśmy się z kilkoma kumplami że idziemy na
impreze do
klubu"XXX' Mieszkamy obok siebie więc spotkaliśmy się na wspulnym
zakręcie około godziny 20;00 Wykorzystując zdobytą wiedzie ide
wyprostowany klata do przodu, ręce luzno, można powiedzieć żę płyne
po chodniku. Postanowiliśmy wstąpić po drodze do sklepu. Z powodu że
mam dość szybki chód zawsze ide na przodzie więc byłem
pierwszy
przy dzwiach i je otwarłem już miałem wbić się do srodka jak ze sklepu
chciała wyjść prosto na mnie bardzo interesująca dziewcazyna. Wiele
razy wcześniej ją spotykalem i nigdy wcześniej nie wzrtacała na mnie
najmniejszej uwagi, ale nie tym razem... Cofłem krok rozwarłem dzwi i
patrząc na nią powiedziałem "prosze" z uśmiechem na ustach.
Popatrzyła mi się w oczy ja jej również i dodałem znowu
uśmiech.
Przeszła koło mnie dodałem jeszcze na koniec"dobra noc" ona
odwruciła się i żuciła "Do zobaczenia, mam nadzieje prędkiego..."
Kumple słysząc to myślałem zę wyskoczcą wszyscy z siebie i staną
obok... Ale to nie koniec takich sytuacji tamtego wieczoru. Kiedy
dotarliśmy do baru już wchodząc czułem na sobie wzrok dziewczyn
siedzących przy stolikach. Normalnie siedząc puźniej w barze nie
czułem już tego wzroku ale że od tej soboty już co innego jest dla mnie
normalne. Patrząc na dziewczyny tylko widziałem jej uśmiech lub
zakłopotanie tym że nie odpuszczam zroku tylko to one. Zawsze też na
parkiecie nie odrazu trafiałem na dziewczyne która chciała
ze mną
tanczyć, a tego wieczoru pewna dzieczyna podeszła do mnie czy z nią
zatańcze... Później już z parkietu nie schodziłem...
anonim
Historia
nr 5
Cały czas jak jestem wśród ludzi to ćwiczę odwagę i pewność
siebie.
Jednym z ćwiczeń oprócz patrzenia ludziom w oczy jest
zmuszanie się
do robienia rzeczy których chciałem robić a nie miałem
odwagi i
pewności siebie. Pierwszym etapem było patrzenie ludziom w tramwaju
w oczy tak, aby jako ostatni spuścić lub odwrócić wzrok.
Etap ten
zakończył się sukcesem, moja pewność siebie się zwiększyła.
Teraz jestem w etapie drugim, a mianowicie przełamanie się aby w
obecności ludzi na przystanku zerwać i wyrzucić ogłoszenia z wiaty do
kosza. Jeśli myślicie że to takie łatwe, to sami czekając na
autobus/tramwaj zerwijcie ogłoszenia z przystanku na oczach
wszystkich ludzi czekających z wami.
A więc stoję na przystanku wraz z 9 osobami. Na wiacie 8 ogłoszeń, 6 z
firm szkolących kierowców, 2 z firm piorących dywany,
oczywiście
ponaklejanych taśmą w różnych częściach wiaty...
Myślę sobie: "No jak tam podejdę i zerwę ogłoszenie to cały przystanek
będzie się na mnie gapił, no bo co niby mają wszyscy robić czekając na
tramwaj... JA będę ciekawostką i obiektem na który można
popatrzeć,
pośmiać się z dzieciaka co zrywa ogłoszenia z przystanku... "
Oczywiście od razu zrobiło mi się gorąco, a w krwi poczułem przypływ
adrenaliny.
"Iść zerwać czy bezpiecznie i anonimowo, nie będąc przez nikogo
zauważonym i ocenianym poczekać na tramwaj gapiąc się na wzorki z
kostki brukowej?..."
Zadręczałem się tym pytaniem, wiedząc że jak nie zrobię tych 5
kroków
i nie zerwę tych głupich ogłoszeń to w końcu nadjedzie mój
tramwaj a ja
będę czuł się przegranym i nic nie wartym... W mojej głowie toczyła się
batalia ZA i PRZECIW a ja nadal stałem w miejscu a czas leciał....
Wreszcie coś się we mnie przełamało, zrobiłem pierwszy krok, drugi i
podszedłem do głupiego ogłoszenia firmy auto L kat. B. Plecy już
miałem spocone, uszy również płonęły... Mając przeczucie że
wszyscy
na mnie patrzą zerwałem dwa ogłoszenia, z obojętną miną przeszedłem
3 kroki do następnych, je także zerwałem i wrzuciłem do kosza. Bojąc
się spojrzeć ludziom w oczy zwróciłem spojrzenie na tory i w
tej chwili
nadjechała moja wyczekiwana 6. Szybko wskoczyłem do tramwaju z
radosną myślą że jestem kimś i że właśnie zyskałem trochę
doświadczenia - Exp`a w moim życiu RPG. Że rozwijam siebie samego i
staję się coraz lepszy...
Jak widzicie nie napisałem o "super-podrywie pięknego dnia" bo ja na
razie ćwiczę moją pewność siebie... Przez kontakt z takimi akcjami
gdzie ludzie się na mnie patrzą, zaczynam się przyzwyczajać do tego i
już nie robi mi sie gorąco, nie czuje zwalającej z nóg dawki
adrenaliny
ani stresu.
Efekt:
1) Zerwanie ogłoszeń
2) Zwiększenie pewności siebie
3) Przejście na etap III czyli proszenie palaczy o nie zgaszenie
papierosów na przystankach
Marek
Historia
nr 6
Zaraz po dołączeniu do społeczności forum uwodzenia, wpadł mi w ręce
pierwszy artykuł: Jak walczyć z nieśmiałością. Byłem niesamowicie
podekscytowany, lekko przerażony i poddenerwowany, ale zwarty i
chętny do wdrążania wszystkiego co w końcu zmieniłoby moje życie
pod kontem relacji z płcią przeciwną. Chodziłem zgarbiony, pierwszy
opuszczałem wzrok, mówiłem cicho i nie wyraźnie... totalna
nieśmiałość. A któregoś pięknego dnia przeczytałem 10 metod
na jej
pokonanie. Pomyślałem... wymyślę coś swojego. Kupiłem błyszczący
kask... (jako że studiuję budownictwo) wybrałem się w tym kasku na
imprezę wydziału. "Dzięki niemu" poznałem chyba z 15 kobiet :D
następnego dnia w ogóle nie ściągałem go z głowy. Dokleiłem
do niego
czerwone rogi i przeszedłem się w nim przez centrum Gdańska
trzymając jednocześnie jedną rękę uniesioną w górze. Ludzie
się do
mnie uśmiechali (bądź śmiali się ze mnie)... mówiłem
dziewczynom
cześć... one odpowiadały; pytałem wszystkich jak mija dzień? -
odpowiadali z uśmiechem -- To był ten dzień, który
całkowicie zmienił
moje nastawienie do otaczającego mnie środowiska, do ludzi i do
kobiet. Nawet dzisiaj, jak tylko chce poznać nową dziewczynę a coś
mnie powstrzymuje to przypominam sobie ten dzień i od razu czuję się
niesamowicie pewny siebie. Wiem, że nic nie jest w stanie mnie
pokonać... wiem że mam do czynienia tylko i wyłącznie z drugim
człowiekiem.
Tego nastawienia mi bardzo brakowało i jestem wdzięczny Wujowi, i
forum za ukierunkowanie.
Każdy ma swój cel, który chce osiągnąć
przyłączając się do
społeczności. Czuje, że jestem na dobrej drodze do swojego i wiem że
już nigdy z niej nie zejdę, bo jest to kurs właściwy, wiem... bo
nareszcie
żyję w zgodzie z samym sobą, czuję się świetnie we własnej
skórze,
wiem Kim jestem, Jaki jestem, co sobą reprezentuję i co mogę
ofiarować drugiej osobie... wiem, bo jestem szczęśliwy. Pozdro!!!
Zbyszek
a.k.a
sylar
Historia
nr 7
Więc z chęcią opisze swoją historię przed poznaniem ciebie i po. No
więc zaczynam!
Przed poznaniem twoich artykułów byłem nieśmiałym
chłopakiem, który
rozmowę z nieznajomą dziewczyną uważał za stan przedzawałowy. Po
prostu kiedy miałem się przywitać czy coś, język uciekał mi gdzieś
poza gardło, zaczynałem się lekko trząść. Bardzo ciężko było mi to
ukrywać, ale i tak w rozmowach z dziewczynami miałem kiepsko. Nie
znałem twoich artykułów więc zachowywałem się jak mały,
przestraszony <wpisz rzeczownik> .
Przełom nastąpił kiedy do naszej klasy doszła nowa dziewczyna. Sam
jej widok działał na adrenalinę. O dziwo nie zachowywała się jak
przysłowiowe dziecko neo. Podsumowując było tak: atrakcyjna,
normalna laska vs wysoki, nieśmiały, wiecznie zgarbiony chłopak.
Sprawa nie wyglądała ciekawie, więc zacząłem szukać
poradników itp.
Poszukiwania szły nawet, ale prawie nikt nie spełniał moich oczekiwań
co do tego. I pewnego razu, przeglądając portal eioba.pl zobaczyłem
twój artykuł o rozmawianiu z kobietami. Otworzyłem,
przeczytałem,
zachwyciłem się. Zapisałem się na subskrybcje. Byłem zachwycony, że
ktoś zna się na tym w takim stopniu. Pomyślałem o zakupie ebooka i
zakupiłem go. No i się zaczęło...
Początki były jak zawsze ciężkie. Pytanie o godzinę, najlepszy sklep z
butami itp.
Tydzień później umiałem luźno rozmawiać z innymi koleżankami
z
klasy. Do tej nowej nadal miałem opory. Nie wiem co się działo, ale
tylko do niej nie umiałem zagadać. Po 2 tygodniach
treningów, spotkań
z nieznajomymi... Sukces. Udało mi się podejść do niej i nie zemdleć.
Może opisze gadkę. (było przed lekcjami, siedziała sama)
ja:cześć Kaja co tak sama siedzisz?
ona:a no wcześniej musiałam przyjść, a jeszcze nikogo nie ma
ja: to może szukasz towarzystwa na te 30 minut?
ona: z chęcią z kimś pogadam...
No i te 30 minut przegadaliśmy, nawet kiedy przyszły jej koleżanki nie
odeszła. Dowiedziałem się dlaczego została do nas przeniesiona, gdzie
mieszka itp. Nie obyło się oczywiście bez masy humoru i
ogólnego
śmiechu :)...
Jakimś cudem po jakimś czasie udało mi się ją zaprosić na
wspólny
wypad, a raczej spacer. Jeszcze było dosyć ciepło, więc można było
chodzić bez grubszych rzeczy...
Dzień spotkania. Puławy ( taka wioska 50 tysięczna, zapomniana przez
cywilizacje ). Miejsce spotkania: Park miejski.
Godzina: 13.00
Pomyślałem, że specialnie spóźnię się i zobaczę jej reakcje.
Godzina
13.20. Przychodzę. W oddali widzę ją. Widzę jej twarz. Boję się...
Podchodzę i witam się. Jakoś się uspokoiła, i o dziwo cieszy się. Ja do
niej:
Czego się cieszysz? Przecież się spóźniłem.
Jej odpowiedź:
Im dłużej czeka się na kogoś, tym większą radość gdy ktoś przyjdzie.
I był to najmądrzejszy cytat jaki słyszałem od kogoś znajomego. Ale
mniejsza z tym. Idziemy na spacer. Rozmowa idzie bardzo pozytywnie.
Dużo śmiechu, żartów. Dyskusję też się zdarzają. Idziemy po
kolei do
galerii handlowej, sklepu rtv/agd (pod pretekstem kupienia żelazka z
hydromasarzem) i jakichś galerii sztuki, aby zparodiować dzieła sztuki.
Dużo już o niej wiem i wydaje mi się, że ta znajomość idzie w dobrym
kierunku. Godzina 19:00. Sześć godzin chodzenia po mieście daje w
kość, ale cieszę się tym. W między czasie byliśmy na lodach. Powoli
wracamy. Trochę robi się ciemno, jak na tą godzinę. Jesteśmy już pod
jej domem. Żegnam się, ale ona jeszcze pyta czy niedługo to
powtórzymy. Taki stan trzyma się do dzisiaj. Nie długo
zapytam ją o
chodzenie:)
Edom
Historia
nr 8
Cześć,
Na początku zmieniłem swoje myślenie na temat podrywania. Zacząłem
myśleć pozytywnie. Zwróciłem uwagę, że moje wcześniejsze
niepowodzenia były spowodowane moją nieumiejętnością radzenia sobie z
kobietami. I zm cała pewnością, gdybym posiadał tę wiedzę jaką mam
teraz dzięki Twoim artom to utrzymałbym wcześniejsze związki. Nie
jestem jakimś nieudacznikiem, nawet nie powiedziałbym, że wcześniej
byłem łajzą.
Przy bliższym kontakcie całkowicie traciłem kontrolę. Za bardzo mi
zależało.
Moje wychowanie, i cała edukacją zrobiła ze mnie po prostu miłego
chłopca. Kazano mi uganiać się za dziewczyną z kwiatami i na każde
jej fochy być przy niej. Ale tego już nie ma. Zmieniłem swoje
nastawienie i co - jestem szczęśliwszym człowiekiem. Duża w tym zasługa
lekcji pod tytułem " mowa ciała samca alfa ". Zastosowałem się do
wszystkich wskazówek w tym artykule. Wcześniej chodziłem z
rękoma w kieszeniach i ze wzrokiem wbitym w ziemie. Teraz
mój
chód jest wyluzowany, głowa zadarta i samo to sprawia, że
czuje
się o wiele lepiej. Na uczelnie jeżdżę kolejką. Udało mi się parę razy
nawiązać dłuższy kontakt wzrokowy z siedzącymi naprzeciwko
dziewczynami.
Za każdym razem po krótkiej chwili dziewczyna uśmiechała się
i
pojawiał się u niej rumieniec na twarzy. Po prostu dziewczyny się nie
mogą oprzeć tym moim oczom :P Wtedy
ja się dosiadałem i zaczynałem gadkę. Pełen luz. Dziewczyna
entuzjastycznie nastawiona. Zawsze po takiej akcji czuje że żyje.
Ostatnio spróbowałem swoich sił w klubie. Wykorzystałem parę
Twoich
pomysłów na tematy do rozmowy i same otwieracze. Jednym z
nich
otworzyłem grupkę 4 dziewczyn. Po 5 minutach "jadły mi z ręki". Śmiały
się nawet z moich mało śmiesznych tekstów. Słuchając mnie
pochylały się do mnie. Fajne uczucie :) Tamtą imprezę zapamiętam na
długo.
Zarażałem laski moją pozytywną energią. Zebrałem parę
numerów.
Przyszła kolej na randki. Świetnie się na nich bawiłem. Zabierałem
dziewczyny do Centrów handlowych, na kręgle, łyżwy, do
salonu
tatuażu wybrać tatuaż dla siebie i dla niej ( dla żartu :P ). I
najbardziej cieszy mnie to że nie okazuje bycia potrzebującym. Mam
teraz kilka koleżanek i to one o mnie zabiegają :)
Cały czas nad sobą pracuję bo wciąż popełniam błędy i odzywa się we
mnie ta wewnętrzna łajza :P. Wcześniejsze sukcesy(tak samo jak i
porażki) motywują mnie do większego wysiłku. Chodzę na
siłownię,
spędzam aktynie czas, spotykam się z ludźmi, czytam sporo innych
materiałów o podrywaniu, interesuję się psychologia w
kontaktach
miedzy ludzkich, czytam forum o uwodzeniu, znalazłem sobie ciekawe
zajęcie jakim jest origami :P
Opisałem Ci moje życie z ostatnich 2 miesięcy. Mam nadzieję, że
Ciebie
to motywuje bo to co robisz jest świetne :) WIELKIE DZIEKI
POZDRO!
Michał
Historia
nr 9
Witaj Uncle
Zdecydowałem się przedstawić Ci moją historię gdyż od kilku dni
miałem zamiar do Ciebie napisać abyś wiedział że doceniam to co
robisz.
A oto moja historia:
Wszystko zaczęło się 1 września 2008 roku. Po przerwie wakacyjnej
spotkałem się z moimi znajomymi. Mój najlepszy przyjaciel
powiedział
mi że znalazł fajną stronkę na temat podrywania i pewności siebie. Jak
zapewne się domyślasz to była Twoja strona. Zapisałem się na kurs i
postanowiłem zmienić swoje życie. Do tamtego dnia byłem
(patrząc na
siebie z perspektywy czasu) jakimś ciołkiem. Nie wierzyłem w
to by
jakaś dziewczyna mogła na mnie spojrzeć , chodziłem ze spuszczoną
głowa, nie rozmawiałem z nieznajomymi i w ogóle 0 życia
towarzyskiego. Moim największym osiągnięciem w tamtych czasach
było zatańczenie na dyskotece z dziewczyną która mi się
podobała
(znałem ja wtedy od jakiś 2 lat).
Jak postanowiłem tak zrobiłem. W kilka wieczorów przeczytałem
wszystkie materiały i zacząłem je wdrażać w życie. Na pierwszy ogień
poszła pewność siebie. Bardzo spodobała mi się walka na wzrok. Dziś
(razem z tym kolegą) nikomu nie przepuszczamy na ulicy. zaczepiamy
każdego i wręcz toczymy między sobą walkę kto lepiej i więcej. Dziś
nie opuszczam już nigdy wzroku i pokonuje praktycznie każdego.
Najbardziej usatysfakcjonowany jestem gdy "przebije" grupę
szpanujących kolesi, nikomu nie schodzę z drogi a jeśli on nie zejdzie
to (głupio zabrzmi) ale taki ktoś (tylko mężczyźni z grupy 15-30 bo
tylko
tacy czasem nie schodzą ) zostaje staranowany lub zahaczony.
Zmieniłem moje podejście do życia, nauczyłem się rozmawiać i być
bad boy-em.
Nabyłem charyzmę ,która jest pomocna przy moim wzroście
(184cm)
Mimo mojej zmiany nadal nie miałem dziewczyny (nie znalazłem
odpowiedniej).
Wszystko zmieniło się dnia 17.01.2009 . Byłem wtedy na dużej szkolnej
imprezie. Postanowiłem bawić się na maxa. Do 2 w nocy poznałem
kilka nowych dziewczyn z którymi zatańczyłem. Siedząc przy
stoliku
nagle po drugiej stronie sali zobaczyłem Ją. Siedziała w gronie
koleżanek rozmawiała z nimi. W pewnym momencie zobaczyłem że
spogląda na mnie (pomyślałem że3 może to być spowodowane moją
koszulką gdyż 3/4 osób było na czarno , kilka na biało a
może 15 z
całej sali inaczej [to też Twoja zasługa]) popatrzyła mi w oczy ale nie
wytrzymała spojrzenia i zarumieniła się. Pomyślałem: "To mój
dzień" i
postanowiłem podejść do niej.
Podszedłem i zabrałem ją do tańca. Rozmawialiśmy tak długo jak
tańczyliśmy. Marzena(bo tak właśnie ma na imię) jak się potem okazało
chodzi do tej samej szkoły. W poniedziałek odnalazłem ją i
rozmawiałem na kilku przerwach. Oczywiście zdobyłem od niej nr
telefonu i kilka innych danych. Od tamtego momentu wszystko
potoczyło się łatwo i szybko.
Najpierw były luźne rozmowy w czasie których zauważyłem że
robi się
wesoła i zaczyna poprawiać gdy mnie zobaczy. Potem Walentynki
które
były moimi pierwszymi udanymi. potem kilka spotkań i tak aż do dziś.
Dziś jesteśmy już oficjalnie razem i jesteśmy z sobą szczęśliwi.
Ale wracając do mojego wykorzystania wiedzy widzę że teraz kobiety
Oglądają się za mną. Często sam siebie sprawdzam i poznaje dużo
nowych osób. Nie bije się podejść do nikogo i prowadzę
interesujące
rozmowy. Zmieniłem moje życie na lepsze. począwszy od sposobu
chodzenia skończywszy na charakterze
Dziś wiem ze osobą której powinienem dziękować jesteś Ty.
Wiedz że
doceniam to co robisz i że tym sposobem zmieniasz życie wielu ludzi.
Dzięki za wszystko.
Dziś ja tak jak mój kolega pokazuje i pomagam
niedoświadczonym.
Nic co do mnie wyślesz nie zmarnuje się zapewniam. :P
Chciałbym nadal się rozwijać i poszerzać swoją wiedzę.
pozdrawiam
Daniel
Historia
nr 10
A wezmę ;) mam chwilę czasu ,a i jest o czym pisać więc się zabieram.
(Hmmm... dość dokładnie opisałem sytuację i wolałbym tego nie
upubliczniać dla wszystkich i podpis też niech będzie inny - wymyśl coś
;))
Jako ,że jestem z natury nieśmiałym facetem z udawaną pewnością
siebie to dotychczas problem stanowiło dla mnie niewinne zapytanie o
godzinę obcego człowieka na mieście.
Nigdy mi to szczególne nie przeszkadzało trzymałem się z
dala od
innych oni ode mnie - i wszystko jest cacy. Nie chciałem się z nikim
zadawać, było mi to zbędne i ciągle kiedy miałem do czynienia z kimś
obcym szukałem wymówek "a bo nie wygląda ciekawie, bo jest
lepszy
ode mnie, nie zrozumie o co mi chodzi, oleje mnie" itp. kilka tygodni
temu zacząłem się nad tym zastanawiać. Chciałem coś w sobie
zmienić. Dostałem wtedy arty od Uncla oraz wywiad w mp3. Słuchając
wywiadu przekonałem się o korzyściach jakie płyną z pewności siebie.
No więc zastosowałem się do rad Wujka i człowieka z wywiadu (nie
pamiętam jak miał na imię) nie będę tu teraz tego opisywał. Opiszę
teraz kilka sytuacji w których powiedziałem sobie "raz kozie
śmierć nic
złego się przecież stać nie może":
-byłem w filharmonii ,gdzie grali muzykę filmową i co jakiś czas
prezenter zadawał publiczności pytanie jaki utwór był grany.
"Tego
utworu nie trzeba przedstawiać ,na pewno wszyscy go znają" po czym
orkiestra gra muzykę z Harrego Pottera. Następnie prezenter pyta "i z
jakiego to filmu?" po czym słychać mój krzyk "gwiezdne
wojny!" -cała
sala w ryk, na szczęście zrobiłem to tak żeby wszyscy zrozumieli żart i
nikt się nie dąsał (żeby nie było że to nie na miejscu ;)) na koniec
facet
ogłosił konkurs. Kiedy tylko to usłyszałem prawa łapa energicznie w
górę "JA! Ja chcę!". Wytypował mnie i 2 inne osoby.
Wchodzimy na
scenę w rzędzie obok prezentera. Pierwszy jakiś chłopaczek 2 jakaś
dziewczyna i ja. Bylem luźny. Pyta o imię, moi konkurenci byli strasznie
zdenerwowani, ledwo wydusili z siebie własne imię. Doszło do mnie -
rozglądam się po publiczności- oczywiście ciśnienie podwyższone ale
byłem spokojny. Pewnie z nutą żartobliwości powiedziałem jak się
nazywam (ludzie na sali wybuchli śmiechem - ale w pozytywny
sposób).
Konkurs polegał na tym że orkiestra gra a my zgadujemy co to było.
Zaczęło się lak leci od chłopaczka (pytali po kolei) miał melodię z "na
dobre i na złe" dziewczyna "klan" dochodzi do mnie i mówię
"no! to
pewnie najtrudniejsze na koniec". Grają. Myślę i myślę (wizualnie to
przedstawiam żeby rozśmieszyć widzów) ale na nic wpaść nie
mogłem.
No do niczego nie podobne. "Może jakieś koła ratunkowe? Jak w
milionerach ;)" mówię do prezentera. "No ok. To może być
a)IT b)Lista
shinglera(nie wiem jak to się pisze) c)Gwiezdne Wojny d)Szczęki
i mówię "znam wszystkie kawałki z gwiezdnych wojen! to
naaapewno
nie są gwiezdne wojny" a babka z orkiestry mi podpowiada "to gwiezdne
wojny" a więc szybko żeby nikt się nie skumał "TO GWIEZDNE
WOJNY" dostałem łytę w geście wygranej podnoszę ją do góry i
zchodzę ze sceny. Może dla niektórych to pryszcz ale dla
mnie wielkie
osiągnięcie.
-Zapisałem się na kółko teatralne. Miałem pewne obawy przed
pójściem
tam gdyż ostrzegano że są tam same dziewczyny i bardzo ucieszono
się na to że bd tam uczęszczał bo brakuje im facetów. No ok
znów ta
myśl co wcześniej z tą kozą i w ogóle. Poszedłem -były tam 2
dziewczyny i pani prowadząca. Siadam luźno na krześle poznałem
dziewczyny. Parzę jak jedna ćwiczy recytację jakiegoś wiersza. Po
chwili wpadają następne 3 dziewczyny. Ja w tym czasie wybierałem
swój wiersz do recytacji. Zrobiłem sobie pusto w głowie,
podchodzę do
dziewczyn i pytam o ich propozycje czy znają coś ciekawego co by mi
poleciły. Znały się na rzeczy, zaraz zaczęły szukać czegoś co by do
mnie "pasowalo" dostałem "Sokratesa tańczącego" J. Tuwima - o
narąbanym soratesie - mogłem się wczuć w rolę ;) zszedłem na
dół
żeby odkserować wiersz i natrafiłem na następne 3 dziewczyny
zmierzające do sali teatralnej. Zdobyłem się na krótką gadkę
(jednak to
one zagadały) że jestem nowy itp. wrócilem z nową pożyteczną
umiejętnością obsługiwania ksera i wyszedłem na korytarz z
prowadzącą bo "chciała usłyszeć mój głos" no to czytam.
Nigdy nikt nie
pracował ze mną nad dykcją i była masakryczna (nie bds się tu o tym
rozpisywał ;)) dała mi kilka wskazówek i weszliśmy do sali
żebym
zobaczył spektakl który szykują i którego miałem
być częścią. Spektakl
był tworzony przez dziewczyny i wraz z moim pojaweniem się fabuła się
zmieniała. podyskutowałem z nimi na ten temat, podałem kilka
osobistych sugestji i poglądów "jak ja to widzę".
Na koniec (zbieramy
się do domu) koiecznie chciały mnie usłyszeć (chodziło o recytację tego
wiersza) doskonale wiedziałem że jestem do dupy a one miały mnie za
profesionalistę. Myślę "mogę się wymigać ,nauczę się i na następnym
spotkaniu to przeczytam" ale za chwilę pojawia się przeczenie "no co ci
tam szkodzi, (i wątek z kozą)" przeczytałem to jak najlepej mogłem
(chociaż i tak byłem do bani to był pierwszy raz jak coś takiego
robiłem)
zauważyły jaki jestem "słaby" po ich minach zauważyłem
rozczarowanie i pogodnym głosem mówię "nie martwcie się!
napiszecie
mi brutalne komentarze krytyki ja na ich podstawie przeanalizuję swoje
błędy i będzie lepiej!" i wychodząc z sali usłyszałem radosne "będzie
dużo analizy".
To chyba takie 2 najbardziej liczące się w mojej "przemianie" sytuacje.
Dalej pracuję i będzie lepiej ;)
gryn
Historia
nr 11
Siemka Uncle.
Na początku chciałem ci podziękować za to co dla mnie robisz, z
niecierpliwością czekam na każdą wiadomość jaką od ciebie dostaje. Za
parę miesięcy mam maturę i egzamin zawodowy dlatego nie chcę się na
razie angażować w żaden związek, nie oznacza to iż nie mogę
szlifować swoich umiejętności. Nim zacząłem uczyć się od ciebie byłem
trochę łajzą, (czyt. nawet bardzo byłem łajzą {nawał bym to inaczej ale
muszę zachować trochę kultury}). Czekałem aż jakaś laska zagada do mnie
chociaż i to zapewne wpędziło by mnie w przerażenie. Chodziłem z
nosem zarytym w gleę wiedziałem że nie ma tam nic ciekawego ale bałem
się kontaktu wzrokowego. Gdy jakaś kobieta się na mnie spojrzała
uciekałem wzrokiem w podłoże.(nie musiała być ładna, kobietą tez nie
musiała być).
Spędzałem całe dnie przed komputerem, grałem ile tylko dało radę, nie
wysypiałem się przez to i chodziłem cały dzień taki zamulony, lecz gdy
nastawał dłuższy weekend nudziłem się jak cholera. Sens życia
uchodził mi gdzieś tak jakby był zamknięty w tym komputerze lecz tracił
swój blask (cokolwiek to zdanie znaczy). Błąkałem się po
internecie wpisując jakieś hasła jakie mi przyszły do głowy. Dość
przypadkiem natrafiłem na twoją stronkę.
Zapisałem się na listę by móc ściągnąć kilka
e-booków
które napisałeś. Myślę iż to była najważniejsza rzecz jaką w
życiu
zrobiłem. Moje oczy otworzyły się, czytając te materiały miałem obraz
tego jak nędznie wyglądam w oczach nie tylko kobiet ale także innych
ludzi. Pomyślałem "jak takie zero jak ja może funkcjonować w
społeczeństwie, nie myśląc już o utworzeniu poważnego związku" (zero
- trochę przesadzone ale tak właśnie odczytałem siebie, trudno było o
lepsze określenie byłem chudy, niski, słaby,miałem duże uszy a
pryszcze na mojej twarzy były nie do zliczenia). Po przeczytaniu
wszystkich materiałów postanowiłem iż trzeba wziąć się w
garść
gdyż nie zachowuje się tak jak przystało na faceta. Przysłane przez
ciebie materiały czytałem po kilka razy próbując wyciągnąć z
nich jak najwięcej pożytku dla siebie. Pierwszą czynnością jaką
zrobiłem z tego co pamiętam była praca nad właściwą postawą fizyczną.
Stałem przed lustrem i próbowałem zastosować się do twoich
rad.
Wydało mi się to trochę głupie gdyż czułem się dość nieswojo w takiej
postawie, wydawało mi się do tej pory że moja postawa nie jest zła ale
teraz już wiem że była. Efekty nie przyszły natychmiastowo, ale widzę
że teraz jest o wiele lepiej, wydaje mi się nawet że jest już dość
dobrze. Skoro już zaczynałem poruszać się poprawianie to musiałem
przełamać się żeby patrzeć ludziom w oczy, z początku to nie były
wielkie kroki ale teraz widzę że nie było się czego bać i zazwyczaj
udaje mi się utrzymać kontakt wzrokowy. Na krótkich
odcinkach
sprawdza się to idealnie lecz gdy długo patrzę się komuś w oczy
zaczynają mnie kuć, możliwe że je za bardzo wybałuszam (heh lub coś ze
mną jest nie tak, może do okulisty czas albo pozostało mi to z
czasów gdy poza komputerem świat dla mnie nie istniał).
Jednak największym moim wrogiem był mój wygląd fizyczny bo
jak
można czuć się pewnie skoro wygląda się jak zombie. Na początku
zacząłem od prostych ćwiczeń brzuszki, pompki jednak moja determinacja
zmuszała mnie do robienia całkiem przyzwoitej ich ilość, po pewnym
czasie zakupiłem trochę sprzętu
(sztangi, ławka) teraz poprawiłem swoją postawę brzuszki okazały się
wybawieniem gdyż efekty były zaskakujące zacząłem się lepiej
odżywiać, pryszcze niemal zanikły ale uszy mi duże zostały (a niech
będą w końcu całe życie takie miałem). Kolejnym problemem
okazał
się mój mózg, gdy próbowałem podejść
do jakiejś
dziewczyny wysyłał mi miliony negatywnych
impulsów, myśli że coś zrobię nie tak jak trzeba że się
tylko ośmieszę
itd. Masakra jednym słowem, był taki czas kiedy myślałem sobie że to
wszystko co zrobiłem było zrobione na marne gdyż co mi po tym skoro
nie mam odwagi podejść i zwyczajnie pogadać z dziewczyną, jednak twoje
rady dawały mi siłę w dążeniu do celu. Uncle tyle razy pisałeś żeby
próbować, ćwiczyć jak się nie uda to nic straconego, będzie
następna okazja, raz nawet przyrównałeś podrywanie kobiet do
grania w RPG napisałeś coś w stylu: im więcej potworów
zabijesz
tym większy masz poziom i podobnie z kobietami. Nie mogę
teraz
znaleźć tego raportu ale mi się chyba to nie śniło. Po pewnym czasie
dotarło do mnie że musi być ten pierwszy raz, ta pierwsza
próba
wszystkiego czego mnie nauczyłeś.
Pomyślałem że na początek zacznę od pytania o drogę (heh to było chyba
w którejś z
wiadomości od ciebie), ku mojemu zdziwieniu kobiety chętnie udzielały
mi odpowiedzi i pomagały znaleźć "cel". Jedak i tutaj nie obeszło się
bez
niespodzianek, wracałem ze szkoły zamyślony gdy nagle zobaczyłem
na starym mieście ładną dziewczynę, od razu mi wpadła w oko a że
wyglądała na sympatyczną osobę postanowiłem zapytać się o drogę, bez
chwili zastanowienia spytałem się czy wie jak dojść do pomnika Mikołaja
Kopernika.
Zapadła cisza po chwili powiedziała że Mikołaj stoi za mną
(pomyślałem że uzna mnie za jakiegoś kretyna) spojrzałem jej w oczy i
się uśmiechnąłem próbując wybrnąć z sytuacji, ona się
roześmiała i
powiedziała mi że jestem oryginalny i nikt jeszcze jej tak nie
próbował
poderwać. Co było robić skoro rozmowa już się potoczyła spytałem się
czy ma telefon lub mail, potwierdziła podałem jej mój
telefon
mówiąc "pisz" trochę ją rozbawiła ta cała sytuacja ale po
chwili
namysłu dała mi swój numer lecz ja wiedziałem że wyszedłem
na
kretyna dlatego nie
zadzwoniłem, porostu skasowałem jej numer, ale poczułem ulgę
przełamałem się, ten pierwszy raz 1:0 dla mnie. Po tym sukcesie
zdobyłem jeszcze kilka telefonów ale tym razem nie pytałem
już o
Mikołaja. wszystkie zdobyte numery skasowałem usprawiedliwiam się tym
że mam sporo nauki w najbliższym czasie i nie chce się odwracać od niej
uwagi. Bardzo ważny okazał się wywiad który przeprowadziłeś
z
pewnym facetem o pewności siebie nie pamiętam jak się nazywał ale
wniósł on wiele do mojego życia.
To postrzeganie człowieka w innym człowieku, nigdy bym o tym nie
pomyślał w ten sposób. Chciałem ci bardzo podziękować za
wyciągnięcie mnie z dna, niektórzy mogli by pomyśleć że
przesadzam lecz tylko dzięki twoim radą dane mi było odmienić swoje
życie. Prawda że jeszcze wiele pracy przede mną ale myślę że jestem na
dobrej drodze. Czuję że ludzie postrzegają mnie inaczej i świetnie się
z tym czuje. Chciałbym kiedyś uścisnąć ci dłoń i podziękować bo
zrobiłeś dla mnie więcej niż mógłbym się kiedykolwiek
spodziewać.
Pozdrawiam Grzesiek.
Historia
nr 12
Cze wujek
jeśli chodzi o moją pewność siebie to zastosowałem twoje rady, chociaż
przy chodzi mi to zdrudem.Chociaż nie jestem zadowolony w 100%.Po
pierwsze bardzo zmieniła się moja postawa chodzi mi o mowę ciała, już
nie chodze zgarbiony.Nie unikam kontaktu wzrokowe.
Po przeczytaniu twojego artykułu jak uwodzic oczami postanowiłem
zastosowac to w codziennym życiu.
Przetestowałem to, muszę się przyznać na moich nauczycielkach może
to trochę dziwnie wygląda)Dgyzadzwonił dzwonek na lekcję dzwonek
zadzwonił.Przyszła nasz nauczycielka i otworzyła dzwi.Ja byłem za
koncu kolejki i nagle zaczeła się patrzeć na koniec koleiki na mnie.To
ja
tez zaczołem się patrzeć na nią.Ona pierwsza spuściła wzrok z
uśmiechem.Póżniej na lekcji jak coś do mnie
mówiła to z uśmiechem.
O to moja historia.Mam nadzienie że nie nudna.
pawcio
Historia
nr 13
Pamiętam jak wstydziłem się chodzić po ulicy z podniesioną głową i
wyprostowaną postawą, pamietam tagrze jak balem podchodzic do
ludzi, mialem nawet problem z podejsciem w sklepie do kasjerki, bo
stresowalo mnie to, że musialem na nia patrzeć a ona patrzyla sie na
mnie. Podsumowójac bylem duzo bardziej zakompleksionym
chlopakiem niż reszta otoczenia.
Lecz w gronie znajomych, gdy nie bylo zadnych fajnych dziewczyn w
poblizu czlulem sie na luzie i moglem rozmawiać z nimi na wszystkie
tematy jakie tylko mogą przyjsc do głowy.
Przez długi czas szukałem jakiegoś rozwiazania, szukałem czegoś co
pozwoliło by mi na zbudowanie pewności siebie. Wreszcie natchnąłem
sie na twoja stronke, i czytając informacjie na niej zawarte
stwierdziłem,
że tu znajdę odpowiednie informacje które pomogą mi zbudowac
swoją
pewność siebie i poprawic relacje z dziewczynami.
Tag więc przeczytałem i przeanalizowałem każdy tekst zawarty na
stronce, zapisałem sie do grona ludzi którym wysyłasz, za
darmo e-
mail'e z artykułami (za co serdecznie dzięki ci), gdy już miałem dość
informacji w głowie które mi przekazałeś... przeszłem do
ćwiczeń, na
początek rozmawiałem z dziewczynami na różnego rodzaju
czatach,
gdy już uznałem, że mniej więcej dobrze mi to wychodzi, to chciałem
przejść do ćwiczeń na mieście, lecz niestety gdy wyszedłem na miasto
okazało sie, że mam zbyt mało pewności siebie by podejść do jakiejś
dziewczyny, wtedy poczółem, że to co mi się udało wypracować
do tej
pory jagby uciekło, więc zacząłem "studiować" wszystkie artykuły i e-
mail'e od początku, gdy to zrobiłem, pokazał się jeszcze jeden e-mail z
wywiadem, przesłuchałem go jakieś siedem razy, i pomyślałem, że to
może naprawdę podnieść moją samoocene bo człowiek z którym
był
wywiad naprawdę sprawiał wrażenie kogoś kto się zna, więc ponowne
wyjście na miasło przełożyłem na trochę puźniej i zacząłem wykonywać
regularnie ćwiczenia z wywiadu, czułem, że mi pomagają.
Zacząłem chodzić wyprostowany, z podniesionym czołem, i starałem
się podtrzymać kontakt wzrokowy z innymi ludźmi, oczywiści na
początku było trudno, puźniej, zacząłem zachowywać się swobodniej,
zaczynałem mysleć "to ja jestem prezętem dla dziewczyny, ona może
tylko zdecydować czy chce go rozpakować".
Jakieś cztery dni temu wyszłem z kolegami na miasto i zacząłem
zagadywać do co drugiej napotkanej laski, czy to na ulicy, czy to w
barze/klubie, o ile obrze pamiętam to dwie pierwsze spławiły mnie
odrazu, potem z trzema sobie troszkę pogadałem ale nie dostałem
numeru, wywnioskowałem, że "szklanaka z napisem zainteresowanie"
nie było wystarczająco pełna, i sprubowałem to poprawić.
Następnego dnia gdy znów poszłem z kumplem na miasto już było
lepiej, co prawda od pierwszej dziewczyny dostałem kosza, lecz z druga
pogadałem trochę i widać było, że jest mną zainteresowana, a ja
poczułem się jak świetny prezęt dla niej, lecz nie poprosiłem o numer
telefonu, poprostu nie chciałem jej poderwać tylko zwyczajnie pogadać i
"przetestować poprawki".
Gdy wczoraj siedziałem w barze z kolegą weszły trzy piękne
dziewczyny, pomyślałem: a może by sie do nich przysiąść, i od razu
bez namysłu powiedziałem pomysł koledze, potem nie czekając na
odpowiedź wziąłem go za frak i poszliśmy, spytałem się czy możemy
się dosiąść, zacząłem rozmowę, tak jak wyczytałem, najpierw
rozmawiałem z całą grupą, potem przeniosłem całą rozmowę na
mój
cel, troszkę pogadaliśmy, ona dawała nieświadome oznaki
zainteresowania, więc wziąłem ją i poszliśmy na kanape w
rogó lokalu...
jak już znaleźliśmy się tam sami, zacząłem wypełniać szklankę z
napisem raport, gdy już stwierdziłem, że szklanka jest pełna,
powiedziałem, że bardzo mi przykro ale muszę już iść bo... ona
powiedziała, że: szkoda, dobrze sie z tobą rozmawiało. Wtedy
powiedziałem by dała mi numer i podałem jej telefon by tam zapisała
swój numer. Po czym pożegnałem się, wziąłem kolegę
który wyraźnie
na to czekał, bo strasznie się stresował, obecnością w jego poblizu
dwuch dziewczyn, i poszliśmy.
Mam zamiar do niej juto zadzwonić i umówić się na jakieś
spotkanie.
(wiem, że nie potrafie opowiadać, ale się starałem)
Pozdrawiam Rudzio
Historia
nr 14
Cześć Uncle
Na samym wstępie chcem Ci gorąco podziękowąć za to co robisz i kim
jesteś. Nie jestes nawet wstanie sobie wyobraźić jak pomocną osobą
okazałeś się dla mnie. Jesteś dla mnie w pewnym sensie mentorem.
Na samym początku mojej przygody z podrywaniem, wiedziałem ze
jestem amatorem i bez teorii nic nie zdziałam ( nie miałem rzadnego
doświadczenia). Po krótkich poszukiwaniach natrafiłem na
Twoją stronę,
po przeczytaniu paru artykułów zdecydowałem się na pobranie
raportów.
Byłem sceptyczny ale zacząłem z nich korzystać. Dotąd nie moge
wyjść z zdziwienia jak zmieniło się moje życie towarzyskie. Z dnia na
dzień nawiązywałem dobrze rokujące kontakty. Przjąłem inicjatywę i to
dziewczyny kleją się do mnie a nie odwrotnie. Najbardziej przydatna
okazała się mowa ciała- inner game zmienia się o 180 stopni. Ostatni
raport w pdf też był niesamowicie przydatny. Czytam również
twoje
wszystkie krótsze artykuły i porady które
regularnie(!) dostaję na mój e-
mail. Co jak co, ale potrafisz zadbać o swojego czytelnika. Życzę Ci
powodzenia w tym co robisz, bo pomagasz wielkiej rzeszy ludzi. Dzięki
tym poradom stałem się w mojej grupie samcem alfa. Wiem, że moja
wypowiedź może jest troche bezskładna i chaotyczna ale mam nadzieję
że mnie zrozumiesz ;)
mileq
Historia
nr 15
Ogólnie wiem, ze zajęło mi to dużo czasu. Wiem, ze z dnia na
dzien nie
zmienimy naszego inner game itd.
Na początek zacząłem od mowy ciała. Starałem się utrzymywać
odpowiednie BL, nie chciałem aby było to sztuczne.
Starałem się rozmawiać z ekspedientkami w sklepie. Częściej
rozmawiać z koleżankami. Ogólnie zwiększyć kontakt z ludźmi.
Potem zaczynalem od zagadywania do kobiet w jakies sutuacji
zwiazanej ze mna (np spytalem o miejce czy wolne w autobusie i tak
rozmawialem o wszystkim i o niczym dla wprawy.) Nie mialem motywu
jakiegos. Ogolnie zeby sie oswoic z kobietami. Pracowalem nad
samorozwojem( silownia, przylozylem sie do nauki, mixowanie ogolnie
zainteresowania.)
Staram się czesto zagadywac do dziewczyn na baletach. Czesciej
wychodze z domu. Dbam o sylwetke, higiene.
Duzo wniosles, ale chce sie jeszcze bardziej rozwijac.
Pozdrawiam.
Historia
nr 16
Twoje artykuły o inner game i pewności siebie bardzo dużo mi dały
koleżanki które przedtem uwazały mnie za malo interesującego
teraz
zagadują i postrzegają mnie jako atrakcyjnego faceta.
Pozatym nie tylko z kobietami poprawiły mi się relacje,dzieki pewności
siebie (patrzeniu w oczy,zajmowaniu dużo miejsca,odpowiedniej
postawie,i odpowiednim mówieniu) inni ludzie zaczeli mnie
inaczej
postrzegać,np.u kolegów mam wyższy status społeczny niż
przedtem.
Jedna historia która wydarzyła się dwa dni po przeczytaniu
jednego z
Twoich artykółów o pewności siebie,warta jest
opisania,gdy pisałem
kartkówkę z biologi nauczycielka -(kobieta około 30l,bardzo
ładna)
zabrala mi kartke przy końcu pisania za ściąganie i powiedziała że nie
bedzie sprawdzać tylko odrazu wpisze 1.Więc po zakończeniu lekcji
gdy wszyscy wyszli,postanowiłem zastosować się do twoich reguł z
artykółu i pogadać z nią,po krótkiej rozmowie
udało mi sie zazartować z
sciągania i rozbawiło to nauczycielkę,porozmawialem z nia jeszcze i
powiedziala mi ze sprawdzi prace,ale obnizy ocenę o jeden stopien
zgodziłem sie.
Powiedziala rowniz co mnie bardzo zaskoczylo ze jakby była w moim
wieku to by chciała mieć takiego chłopaka jak ja.To byl dla mnie szok.a
wszystko dzieki twoim artykułom.WIELKIE DZIEKI:)
Historia
nr 17
Witam.
Moja historia jest pewnie jedną z tych standartowych...? Ale
cóż każdy
ma problemy i każdy chce je rozwiązać:P Konstancję poznałem kilka
miesięcy temu. Pierwszy krok zrobiłem ja, napisałem jej, że ona podobno
chce mnie poznać (skomplikowane ale to była zasługa naszych
sióstr które są przyjaciółkami). W
każdym bądż
razie napisałem do niej, i od razu nawiązaliśmy świetne stosunki, w
zaledwie kilka sek. płakała ze smiechu ja zresztą też. Po tyg.
rozmów
przez GG spotkaliśmy się, świetna zabawa była, która
wynikała głównie
z rozmowy. Przez następne 2 mies zpotykaliśmy się 2 a przynajmniej
raz w tyg. Nawet pomimo tego że daleko mieszkamy od siebie. Problem
tkwi jednak w tym, że ja jestem bardzo bezpośredni i szczery i
wypaplałem jej że mi na niej zależy i że mi sie podoba, i od tamtej pory
zaczęło się unikanie z jej strony, nawet gdy spotkalimsy sie nie miała
juz mi tak wiele do powiedzenia co wczesniej. Ostatni raz widzielismy
sie podczas jej studniówki (mies temu) a na GG to gadamy
przelotem..
Co robić? Czy to może być jeden z tych kobiecych testów?
Pozdrawiam
marek_pok
Historia
nr 18
Co się zmieniło we mnie?
WSZYSTKO – Jak teraz o tym myślę a dokładniej jaki kiedyś
byłem
nędzny i w ogóle to aż w szoku jestem że jakoś miałem
dziewczyny –
podziw dla nich ze mnie akceptowały hehe. Teraz czuje się już na luzie i
spontanicznie potrafię zagadać do nowej panny – oczywiście
nie do
każdej. Z jakiegoś powodu mam czasem zawiasy albo takie lekkie
stresy ale ogólnie jak mam dobry humor to potrzebuje chwile
by
wyrzucić spontaniczną gadkę i nawiązać dialog z kobietą.
Wcześniej jak pewnie czytaliście było to dla mnie bardzo Ciężkie i
wręcz musiałem walczyć sam ze swoim strachem by się przemóc i
powiedzieć coś do obcej dziewczyny. Teraz jest o wiele łatwiej i
przyjemniej, każda taka sytuacja to dla mnie nowe doświadczenia,
czuje się silniejszy i pewniejszy w swoich przekonaniach pomimo ze
sam o sobie nie powiem by był super Samcem Alfa ale mogę
powiedzieć że czuję się obecnie na siłach by powiedzieć o sobie że na
pewno jestem Samcem który nie boi się dziewczyn,
który bez
większych zahamowań jest w stanie poradzić sobie w różnych
sytuacjach. Wiem że nie jestem w tym mistrzem i wielu z was zapewne
lepiej by rozegrało moje scenariusze ale i tak sobie radzę z czego
jestem zadowolony.
Wszystkiego i tak nie napisałem bo nawet nie mam już głowy (piszę to
już ze 2 h)co tam dokładnie się działo – teksty
które były wypowiadane
pisze z pamięci więc mogą być rozbieżne ale starałem się je jak
najbardziej odzwierciedlić.
Przyszło mi pogratulować pomysłu książki i calejstrony Wuja UU oraz
podziękować mu jak i innym osobą udzielającym się na forum za
wszelkie rady i pomysły dzięki którym udało mi się przejść
transformacje z larwy w motyla z łajzy w samca.
Wielkie THX dla was wszystkich.
Pozdrówki
Historia
nr 19
Cześć Wujek,
nie mam zamiaru owijać w bawełnę i od razu przechodzę do sedna
sprawy.
Wszystko zaczęło się jakoś pod koniec ostatnich wakacji, może raczej
na początku roku akademickiego. Dostałem się na wymarzone studia w
innym mieście i miałem niepowtarzalną okazję, by jakby zacząć swoje
życie od nowa. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że jestem
cholernie wręcz nieobyty w stosunkach z kobietami (miałem blisko
dwuletnią przerwę - traumę po tym jak rzuciła mnie dziewczyna).
Pomyślałem sobie, że muszę to wszystko zmienić, nie może tak dłużej być
i wpisałem w googlach "jak poderwać dziewczynę" - może trochę żałosne,
wiem. No, ale dzięki temu od razu trafiłem, gdzie trafiłem i tylko
dzięki temu teraz piszę.. W każdym razie na początku w ręce trafił mi
raport pisany przez Wujka o mowie ciała.
Trochę mnie to zainteresowało i zgłębiałem na ten temat wiedzę
też z innych źródeł. Wkrótce odkryłem, że problem
z dziewczynami nie
jest moją jedyną bolączką, że ludzie z zewnątrz mogą mnie mylnie
postrzegać jako jakiegoś frajera. Zacząłem od kontaktu wzrokowego, tak
naprawdę to bardzo fajna zabawa, szczególnie jeśli dostanie
się w
zamian śliczny uśmiech od kogoś innego - nie musi to być nawet kobieta
moich marzeń, nawet jeśli uśmiechnie się do mnie po przyjacielsku
kobita po 50-tce to też mi to sprawia jakąś satysfakcję :). Bardzo
lubię też rozmawiać z np kasjerkami w sklepach, ludźmi na przystankach,
kimkolwiek innym. To są tak banalne sprawy, a mam wrażenie, że tak
bardzo podnoszą poczucie własnej wartości. Poza tym zmieniłem trochę
swój styl ubierania, zacząłem przykładać większą wagę do
swojego
wyglądu i mogę, co prawda bardzo subiektywnie, stwierdzić, że na prawdę
JA mogę się komuś podobać.
Najmilsza jednak sytuacja przydarzyła mi się bardzo
niedawno. Otóż pewnej niedzieli stojąc na dworcu, wsiadając
do
pociągu ze swojego "domowego" miasta do miasta "uczelnianego" zaczepiła
mnie pewna bardzo ładna dziewczyna pytaniem, czy wiem dokąd ten pociąg
jedzie. Kierunek się zgadzał, a więc wsiedliśmy razem i od razu jakoś
tak odruchowo poszedłem za nią do przedziału. Do tej pory nie wiem jak
to się dokładnie potoczyło, ale od samego początku zaczęliśmy
dyskutować
na różne tematy... Gadaliśmy o wszystkim, o ciuchach, o
samochodach, o
absurdach w polskim szkolnictwie, służbach medycznych w naszym
pięknym
kraju. Parę razy udało mi się zażartować. Niestety ona jednak nie
jechała ze mną do samego końca, no i gdy zbliżał się jej przystanek
musiałem zdobyć się na odwagę i wyciągnięcie numeru telefonu (ekhm,
jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawet bym się do niej na słowo nie
odezwał). Sytuacja była tym trudniejsza, że w przedziale było jeszcze
kilka innych osób. No, ale zrobiłem trick, o
którym Wujek pisał nie raz,
nie dwa i przed jej opuszczeniem pociągu dałem mój
telefon i
powiedziałem, żeby wpisała swój numer, bo koniecznie musimy
jeszcze
kiedyś złapać ten sam pociąg. Uśmiechnęła się, trochę zdziwiła, ale
wpisała i od razu zadzwoniła mówiąc, że też musi mnie u
siebie mieć.
Po
tym wszystkim czułem się cholernie z siebie dumny. Dużo o niej
jeszcze
tego samego dnia myślałem, a jakież było moje zdumienie jak
wieczorem
napisała mi smsa ! I to jako pierwsza ! Napisała, że bardzo się cieszy,
że się wymieniliśmy numerami, bo fajnie nam się gadało. Czułem się jak
dzieciak co dostał nową zabawkę, nie mogłem pół nocy spać :)
Sytuacja
jest bardzo świeża, na chwilę obecną umówiliśmy się na
kolejny
weekend w
moim mieście na jakąś herbatkę.. I to będzie pierwsze spotkanie nie
licząc tego w pociągu.
M.
Historia
nr 20
Mam na imię Kuba. Opiszę moją historię. Było to tak. Jeszcze przed
wakacjami '08 byłem jak każdy chłopak - trochę nie śmiały. Podczas
wakacji poznałem wspaniała dziewczynę! Wiesz... super ciało, usta,
buzia... Po prostu zakochałem się w niej. Dość często ją widywałem,
więc nie brakowało mi momentów by z nią porozmawiać. Ale tu
zaczęły
się schody. Otóż za każdym razem kiedy ją widywałem nogi
robiły mi
się jak z waty, ręce drżały, a w głowie tylko mętlik. Po prostu
wewnętrzna zadyma! I tak zawsze przechodziliśmy obok siebie bez
słowa... w końcu kumpel zauwazył co się dzieje i zaczął mnie nakręcać.
Dał kilka rad ale on też nie jest "supreman" jak to powiedział. W
Internecie wpadliśmy na twoją stronke i to właśnie dzięki twoim radą
sięzmieniłem.
Ale nie tak od razu... na początku uważałem ,że to bez
sensu!! Ta cała gra... Odpowiednie zwroty itp. Ale w miarę czasu
zmieniłem nieco zdanie, kiedy to do mojego znajomego przyjechała na
wakacje "diabelsko" urodziwa dziewczyna!! Była na prawdę piękna. Na
chłopaków z wioski nie chciała nawet patrzeć!! Kiedyś
wpadłem do tego
kumpla i Monika (ta dziewczyna o "diabelskiej" urodzie) była w domu.
Widząc mnie w zasadzie nic nie zrobiła. Ja oczywiście byłem
speszony. Siedziałem z kumplem przed komputerem a ona chodziła po
domu. W końcu usiadła koło nas a ja się przedstawiłem. Po tych
pierwszych słowach zacząłem z nią rozmawiać i nawet nie musiałem
specjalnie szukać tematów!! Tamto wydarzenie naprawdę mnie
ośmieliło. Zacząłem szukać w Internecie różnych informacji
na temat
pewności siebie, czy różnego rodzaju ćwiczeń na podryw
dziewczyn,
wartość siebie itp. Jakiś czas pózniej potrafiłem
zawrócić w głowie wielu
dziewczyną ( a przynajmniej tak się czółem :P)!! Moja
ukochana
(wspomniałem o niej na początku) była dalej dla mnie nie osiągalna. Po
przeczytaniu twojej pierwszej książki wpoiłem sobie naprawdę wiele.
Jeszcze przed końcem wakacji byłem CAŁKOWICIE innym człowiekiem
jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie. Do tej pory pracuję nad sobą i
mogę powiedzieć, że to moje hobby (tzn. nie praca nad sobą ale nauka
o tych wszystkich rzeczach, które opisujesz w swoich
książkach).
Swoją ukochaną uwiodłem i do tej pory bardzo się oboje kochamy (bez
skojarzeń). Bardzo chcę przeczytać Twoją drugą książkę. Mam
nadzieję, że jeszcze dużo się od Ciebie nauczę!
pozdrawiam Kuba
Historia
nr 21
Siemano
Moja pewność siebie nie zawsze jest taka jak powinna ale w tym czasie
gdy podeszłem do niej była na swoim miejscu i chyba nawet taka jak
powinna byc ponieważ bez problemu zdobyłem jej numer.
Tak więc, byłem na zakupach w galerji handlowej (silesi) i właśnie ją
zobaczyłem i postanowiłem użyć tekstu który wysłałeś mi w
e-mailu
"Część potrzebuje rady.Mój kumpel wybiera się do Anglii i
poprosił mnie
o duża przysługę. Poprosił mnie żebym znalazł jakiś prezent dla jego
dziewczyny. Dał mi 100 zeta i szukam teraz czegoś fajnego,
próbuje
coś wymyślić. Jak sądzisz, co może być dobrego jako prezent?" mniej
więcej coś takiego. Na początku była zaskoczona ale po chwili
powiedziała że nie ma zielonego pojęcia co to może być. Więc
zapytałem czy by mi nie pomogła czegoś poszukać ,odpowiedziała mi
że się śpieszy ,więc szybko zapytałem czy lubi imprezy ,odpowiedziała
że tak wiec zapytałem się jej czy ma telefon i podałem jej
swój żeby
zapisała mi swój numer i powiedziałem że zadzwonię i się
umówimy na
imprezę. Zadzwoniłem do niej jeszcze tego samego dnia wieczorem i
się umówiliśmy na piątek na imprezę do wyższego wymiaru.
Bardzo dzięki za zachętę do działania
Pozdrawiam Mariusz.
Historia
nr 22
Cześć Uncle!
Twoje artykuły są napisany w inny sposób od reszty ludzi,
którzy dzielą
się swoja wiedzą. Piszesz o tym jak byś wiedział co większość
przechodziła lub przechodzi. Ale do rzeczy.
Kiedy nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak PUA, to chodziłem
skulony, byłem cichy, cedziłem każde słowo zanim je wypowiedziałem,
a jak już wypowiedziałem to waliłem sie po głowie i dołowałem tekstami
"co ty robisz? po co to powiedziałeś?". Teraz kiedy mój IG
wzrósł to prawie takie sytuacje mnie nie dręczą. Co myśle,
to
robie i mówie.
Poczułem się wolny, tak jakbym zdiął kajdany o nazwie "program
społeczny" i szedł własnymi ścieżkami jak przysłowiowy kot. Ostanio
kiedy bawiałem sie na ostatkach w pewnym klubie podchodziłem do
wiekszości dziewczyn, które były w moim wzroku, niestety
tylko na
parkiecie. Raz spróbowałem poza, ale zostałem olany, choć
jak później
przeanalizowałem całą sytuacje, to był mój błąd, bo za
szybko sie
speszyłem i odpusciłem. Kiedy mi brakowało motywacji, to
dwóch
kumpli mówiło: "do tej nie podjedziesz" a ja nawet nie
zastanawiając sie
powiedziałem do kolegów "zobaczymy" i szedlem do celu. Ale
nic
wielkiego nie osiągłem. Może następnym razem bedzie lepiej. A tak na
codzień to pracuje ciągle nad IG a w szczególności nad
kontaktem
wzrokowym. Coraz lepiej mi to idzie i większosci potyczek na oczy ja
wygrywam. A ma koniec podsumowując moje nikłe osiągnięcia to
stwierdzam ze ze mało mam praktyki.
eirdo
Historia
nr 23
Okej Uncle Uwo
Niedawno jechałem do szkoły pociągiem. Siedząc w przedziale z kolegą
spostrzegliśmy, że do następnego wagonu wsiadły dwie bardzo fajne
dziewczyny. Nie zastanawiając się ani chwili z szybkością błyskawicy,
niby to przypadkiem weszliśmy do ich wagonu i usiedliśmy na
przeciwko. Po kilku minutach zauważyliśmy, że dziewczyny nudzą się
niemiłosiernie. Co by tu zrobić pomyślałem? Zacząłem lekko
obserwować jedną z nich - niebieskooką blondyneczkę. W tym
momencie do przedziału wtoczył się styranyt życiem kondzior. Ziomek,
który ze mną jechał miał podrobioną legitymację, co niestety
konduktor
od razu spostrzegł. Zrobił kolesiowi awanturę że co on sobie myśli, że
tak nie można, że sprawę w sądzie może mu za to wytoczyć. No ale co
do czego w końcu powiedział że narazie zabiera dokument i odda go
niebawem. Na stępnie wyszedł. Teraz był czas działania, zważywszy na to
że laseczki patrzyły na nas i się uśmiechały.
Nawinąłem standardową gadkę- że
widzicie dziewczyny jak to jest, czasami nie wszystkich uda się
zbajerować. One na to że tak tak itp. Zaczęliśmy normalną rozmowę, a
to dokąd jedziecie, a to gdzie się uczycie etc. Dziewczyny już ciepłe
rozsiadły się wygodnie niczym dyrektorki kółka rolniczego.
Rozmowa
płynęła dalej i dalej, no ale cóż wszystko co dobre kiedyś
wreszcie ma
swój koniec, niebawem dojechaliśmy na miejsce, ale jeszcze
zanim to
nastąpiło wyszliśmy wszyscy z przedziału i stojąc na korytarzu
kontynuowaliśmy rozmowę. Uśmiech nie znikał z mojej twarzy i
analogicznie z twarzy pięknych nieznajomych ( teraz już znajomych).
Standardowo na mój uśmiech- moja słodka blondyneczka
odwzajemniała uśmiech, na moje oczka - odpuszczała swoje.
Wyszliśmy z pociągu. Rozpierała mnie energia. Postanowiłem postawić
wszystko na jedną kartę. Poprosiłem subtelnie o nr tel. Zgodziła się.
Już
niebawem będziemy siedzieć w pubie popijając piwko. Sztuka
uwodzenia, okraszona Twoimi wskazówkami na serio działa
cuda, tylko
trzeba chcieć. Nic nie rodzi się z niczego. Aby odnieść sukces, trzeba
mieć odwagę i siłę. Ale w każdym z nas drzemią te dwa atrybuty.
Sztuką jest tylko je uzewnętrznić ;)
Pozdro !
Pablo
Historia
nr 24
Cześć,
Dzięki twoim wskazówką szczególnie odnośnie mowy
ciała i rozmowy
udało mi się nabrać większej pewności siebie.
Dzięki właściwej mowie ciała coraz więcej dziewczyn uśmiecha się do
mnie na ulicy i w środkach transportu miejskiego :-)
Co więcej, dziewczyna która mi się podoba i którą
łapie w swoja siec
powiedziała mi ostatnio, ze całkowicie mnie nie poznaje.
Mówi, ze jestem inna osoba niż 2 miesiące temu. Bardziej
pewnym
siebie
oraz , że interesująco słucha sie nowego mnie ....
Dzięki za wskazówki
Pozdrawiam
Matthew
Historia
nr 25
Wszystko zaczęło się od tego, gdy pewna dziewczyna wpadła mi w
oko, jak się okazało później-ja jej też. Najgorsze było to,
że nie
wiedziałem jak mam się z nią umówić, rozmawiać- byłem
kompletnie
zielony w te klocki. Postanowiłem poszukać czegoś na internecie jak
się zachowywać, być bardziej interesujący dla kobiet, trafiając na Twoje
forum, gdzie znalazłem masę rad które zaczynałem stopniowo
wykorzystywać w zżyciu codziennym.
Na początku postanowiłem poprawić swoją pewność siebie, poprawić
postawe która do tej pory nie wyglądała najlepiej. Na mojej
twarzy coraz cześciej pojawiał się uśmiech co sprawiało, że
przyciągałem kobiety jak magnez :) Dzięki świeżo wyrobionej pewności
siebie nie miałem problemu porozmawiać z większością dziewczyn. Każdego
dnia staram się poznawiać nowych ludzi, dzięki temu lepiej rozmawia mi
się z kobietami. Przestałem ulegać kobiecym kaprysom, czy przepraszać za
jej nie uzasadnione "fochy" Moje rozmowy z płcią przeciwną przestają
być takie nudne, monotonne, przerywane chwilami ciszy. Jeszcze
musze się sporo nauczyć, lecz mam pewność ze jestem na coraz
lepszej drodze.
Gdyby nie Twoje rady byłbym w dalszym ciągu gościem który
poprawi
spieprzyć każde uczucie... Dzięki stary :D
Pozdrawiam Dawid
Historia
nr 26
Witam. Zanim zacząłem reperować swój Inner Game, byłem
człowiekiem, któremu wydawało się, że żyje mu się dobrze,
jednak
bałem się podchodzić do kobiet i tak naprawdę nie czułem się
szczęścliwy. Po rozpoczęciu treningu swojego Inner Game całe moje
życię się zmieniło. Już nie chodzę przygarbiony z wlepionym wzrokiem
w chodnik, omijając wszystkie piękne kobiety przechodzące koło mnie.
Wraz z poprawą pewności siebie moja mowa ciała stała się o wiele
atrakcyjniejsza, co widzę po spojrzeniach kobiet mi znanych oraz
całkiem obcych mijających na ulicy. Dzięki poprawieniu pewności siebie
stałem się człowiekiem szczęśliwszym, jednak pełnię szczęścia
osiągnąłem stosując rady zawarte w wywiadzie, który dostałem
na e-
maila od Ciebie. Dzięki codziennemu dziękowaniu za wszystkie
sukcesy ale także porażki jakie mnie spotkały, zacząłem się cieszyć
nawet z wykonywania czynności wcześniej dlamnie nieprzyjemnych.
Jak to wszystko przełożyło się na moje stosunki z kobietami??
Zacząłem odbierać wiele IOI, oraz stałem się o wiele bardziej
interesujący dla kobiet co widać po ich reakcjach. Teraz już panuje nad
strachem przed podejściem i umiem wykorzystać go, do swojej
mobilizacji, co mi znacznie pomaga z kobietami. Nie boję się już
porażek, czy to w "miłostkach", czy innych dziedzinach życia, gdyż
wiem, że wykorzystując te doświadczenie, moje następne podejścia
będą o wiele lepsze. Moje życie dzięki poprawieniu swojego Inner Game
obróciło się o 180 stopni i podchodzenie do nieznanych mi
pięknych
kobiet, mimo że kiedyś wydawało mi się niemożliwe stało się normalne.
Korzystając z okazji chciałbym za to wszystko podziękować.
dyzio
Historia
nr 27
Co się zmieniło we mnie od momentu kiedy zacząłem czytać Twoje
raporty o pewności siebie? Otóż zmieniło się bardzo wiele. I
to na
lepsze. Potrafię spojrzeć na siebie pozytywnie pod względem mojego
inner game. Nigdy nie byłem zakompleksionym, nieśmiałym gościem z
którym nikt ni rozmawia. Wręcz przeciwnie - zawsze jestem
duszą
towarzystwa i potrafię wszystkich w kulturalny sposób
rozśmieszyć.
Pod względem fizyczności nigdy nie miałem sobie nic do zarzucenia.
Jednak w kontaktach z kobietami makabrycznie mi "nie szło". Zawsze
to ja byłem needy. Często czułem się beznadziejnie z powodu, iż ta
dziewczyna, w której się zauroczyłem nie zwraca na mnie
uwagi.
Uciekłem w końcu od tych wszystkich (jak to nazywałem)
"romantycznych pierdół" i zająłem się własnym hobby,
które zajmowało
cały mój wolny czas. W końcu znalazłem twoje artykuły i
zobaczyłem,
że tak na prawdę wszystko można ze sobą pogodzić. Nauczyłem się
odpowiedniej mowy ciała, potrafię ze spokojem i uśmiechem spoglądać
dziewczynie w oczy, stałem się lepszą wersją samego siebie. Ostatni
raport o "strachu przed podejściem" zmienił nie tylko mój
pogląd na
samo podchodzenie, ale także na uczucie stresu we wszystkich
dziedzinach życia. Twoja praca nad materiałami o pewności siebie to
kawał dobrej, świetnej roboty. Tam, na górze ci tego nie
zapomną.
Wielkie, ale to WIELKIE szacuny!
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Bae-Dal
Historia
nr 28
Witaj Uncle!
Postanowiłem opisac moja historię z pewną dziewczyną.
Zastosowałem sie do Twoich rad i efekty były naprawdę świetne.
Często w sobotnie wieczory wychodzę z kumplami do pobliskiej
dyskoteki.
Fajna muza , klimat i dziewczyny.
Nigdy wcześniej nie kwapiłem się do tego by wyrwać laskę, bo
wiedziałem ze i tak sie mi to nie uda.
Zazdrościłem kumplom, bo co imprezę mieli inną laskę.
Ale pewnego razu siedziałem z kumplem w loży i zauważyliśmy fajna
dziewczynę. Siedziała sama pod ścianą.
Kumpel powiedział żebym podszedł i żebym do niej zagadał. Ale bałem
się. Potem kumpel powiedział że jak do niej nie zagadam
to stracę wartość w jego oczach. Więc przełamałem się i
podszedłem.Początkowo utrzymywałem kontakt wzrokowy. Gdy
doszedłem do niej zagadnąłem. Ale ona była niedostępna. Więc usiadłem
koło niej w odpowiedniej pozycji i zacząłem nawijać.
Początkowo była niedostepna ale po kilku minutach rozmawiała ze mną
i dobrze sie bawiła. Poczekałem na odowiedni moment i poprosiłem o nr.
telefonu.
Nie chciała podać ale rzuciłem śmieszne zdani na temat telefonu(jedno
z Twoich zdań na zamknięcie )...i udało się .Dostałem numer.
Do dziś utrzymuje z nia świetny kontakt mimo że mieszka 150 km od
mojej miejscowości.
teraz cieszę sie z tego że dzięki pomocy Twojej Uncle wszystko sie
udało.
Wielkie dzięki!!!
Historia
nr 29
Historia wykorzystania Twoich rad, co do pewności siebie.
Witaj!
Jak wykorzystałem twoje rady dotyczące pewności siebie? Bardzo
szybko i skutecznie. Zarejestrowałem się na forum, na moją skrzynkę
zaczęły przychodzić różne artykuły. Początkowo podchodziłem
do tego
z dystansem, lecz z czasem zacząłem traktować to całkiem poważnie.
Przeczytałem jeden, drugi i kolejny. Im więcej czytałem
artykułów o
pewności siebie, tym bardziej miałem ochotę stosować je w codziennym
życiu. I zacząłem, na efekty nie trzeba było długo czekać.
Stałem się
pewniejszy siebie. Efekt? Wszystkie rzeczy przychodziły mi o wiele
łatwiej. Zacząłem bardziej wierzyć w swoje umiejętności. Wiele rzeczy
niedostępnych dla mnie, stały się teraz wykonalne i lepsze. Po prostu
czerpałem większą radość życia, niż przed poradami. Uważam, że
odwalasz kawał dobrej roboty. Pozdrawiam!
Historia
nr 30
Hej Wujek!;)
pewnie dostajesz wiele maili listów itd.... twoja stronka
pomogła już nie jednemu (w tym mi) Więc może ja opowiem krótko w
czym mi to pomogło oraz podam parę błędów które są dość
często sie zdarzają nie tylko mi itd...
A wiec jakieś pół roku temu może trochę dawniej byłem zdołowany
psychicznie miałem sporo kompleksów tak jak wiele osób
która trafia na twoją stronkę. Ale w wakacje doszedłem do
wniosku że trzeba sie wziąć za siebie-nowa szkoła nowe otoczenie nowi
ludzie-NOWE MOŻLIWOŚCI !! po przeczytaniu kilku artykułów
wziąłem sie do roboty:
Wygląd: zmiana fryzury,zmiana garderoby Pewność siebie: ćwiczenia
fizyczne(siłownia, bieganie piłka, nożna),oraz ćwiczenie psychiki
pojedynki wzrokowe z ludźmi(bardzo polubiłem t ćwiczenie;p
poprawa samooceny dowartościowanie sie - trzeba sie rozwijać nie tylko
fizycznie a więc filmy wiadomości ze świata rozmowy z innymi ludźmi
wymiana poglądów itd
-teraz nie boje sie patrzeć ludziom w oczy, chodzę zawsze wyprostowany, wypięty z głową uniesioną do góry
pewność siebie buduje sie przez dłuższy czas więc po czasie ww
ćwiczenia przestają przynosić efekty jednak najlepszym, ćwiczeniem jest
!!!!!!!!!KONTAKT Z LUDŹMI!!!!!!!!!!! jeśli tego zabraknie pewność
siebie nie będzie na najwyższym poziomie!!
więc rada dla wszystkich do ludzi nawiązywać i utrzymywać znajomości.
ja mam trochę z tym problem ale wszystko przede mną.....trzeba sie
rozwijać!!! od czasu kiedy zaszły we mnie te zmiany moje życie nagle
sie zmieniło - aż sie zyć zachciało;) warto wyróżniać sie
troszkę spośród ludzi -niekoniecznie samemu np grupą-grać w
zespole muzycznym,grupa parkour itp to bardzo dowartościowuje oraz
pomaga zostać zauważonym przez iekawych wartościowych ludzi.
daniel07