podryw

 
 
Ostatnie wpisy

 

  
 
 
 

> Strona główna 

Prawdziwe historie zmiany i budowania
Potężnej Pewności Siebie


Wiele osób już zaczęło coś robić ze swoją pewnością siebie i ma tego konkretne rezultaty. Potwierdza to, aż 29 autentycznych historii zmian, które dostałem, i które możesz przeczytać poniżej.

Jeśli brakuje Ci motywacji do zmian albo nie wierzysz, że możesz się zmienić i rzeczywiście poprawić swoje Inner Game, to KONIECZNIE je przeczytaj.

Może powinienem napisać, że to dowód że moje rady rzeczywiście się sprawdzają i daję wielkie efekty osobom, które ich użyły, ale wolę, żebyś sam się o tym przekonał. Do dzieła. Zacznij od przeczytaniu chociaż kilku historii i obejrzenia prezentacji. Chociaż to tylko przedsmak tego, co znajdziesz w mojej książce, to jestem przekonany, że przyniesie Ci to duże rezultaty.

Pamiętaj, że sam również możesz opisać swoją historię i wysłać mi ją na adres uncleuwo *małpa* gmail.com. Spośród nadesłanych historii wybiorę najlepsze, a ich autorzy otrzymją ode mnie moją książkę, jako nagrodę.

Szczególnie warto przeczytać te historie ponieważ w wielu z nich podane są sposoby i rozwiązania problemów jakie zastosowali w swoim życiu faceci mający problemy ze swoim inner game. Kto wie, może któryś z ich sposobów zainspiruje Cię do działania.



Historia nr 1

Hej Wujek!

Mam na imię Paweł, a moja historia nie jest nadzwyczajna i
pewnie trochę nudna, ale dla mnie jednak ważna.
Na początku byłem człowiekiem zamkniętym w sobie, zwykle
siedziałem z boku i często sam. Myślałem sobie „jestem
beznadziejny, kto mnie zechce?” To już było takie dno
psychiczne… postanowiłem się od niego odbić! Zacząłem szukać
rad na temat uwodzenia. W końcu trafiłem na Twojego bloga.
Przeczytałem chyba większość Twoich artykułów, na temat mowy
ciała, popełnianych błędów, cech, na temat humoru i wiele innych.
Poznałem pojęcie „inner game” i postanowiłem nad tym pracować.
Zacząłem poprawiać swój język ciała. Wyprostowałem się,
przestałem gapić się w podłogę tylko głowa do góry to „do boju” ;).
Następnie ćwiczyłem na ulicy kontakt wzrokowy. Na początku
było ciężko, ale dałem rade. Dalej: pytałem się dziewczyn o
godzinę, o drogę. Starałem się spędzać więcej czasu z ludźmi.

Pomyślałem sobie „Ok, czas na kolejne kroki! Czas wygrzebać się
z domu i zacząć coś robić!” Dobrym pomysłem było dołączenie do
grupy ratowniczej PCK. Ktoś pomyśli: „PCK - ale obciach!” - nie
prawda! To świetna sprawa! Nauczyłem się udzielać pierwszą
pomocą, następnie zrobiłem kurs „kwalifikowanej pierwszej
pomocy” i otrzymałem tytuł ratownika, a to dało mi naprawdę duże
poczucie własnej wartości. Zacząłem prace jako pomoc medyczna
na imprezach masowych (koncerty, zawody sportowe, festyny itp.)
- masa możliwości na stosowanie wujowych rad! Udzielałem
pomocy wielu osobom i bardzo często dziewczynom (nie rzadko
bardzo ładnym ;)) Początki były słabe... rozmowy szły jak krew z
nosa, ale z każdym następnym razem było coraz lepiej. Było mi
łatwiej się przełamać, bo po prostu musiałem rozmawiać z obcymi
ludźmi. Stosowałem humor opisany przez wujka, pytałem o opinie.
Często dziewczyny później same do mnie przychodziły! Może
byłem ciekawszy niż impreza? <śmiech> Żartuje, tego nie wiem,
ale było to bardzo miłe, a moja pewność siebie powolutku rosła (i
dalej rośnie). Przekonanie w mojej głowie awansowało z „jesteś
beznadziejny” na „jesteś fajnym chłopakiem” (to odległość samo
oceny prawie jak bym na księżycu wylądował :D )

Niedawno nawet opracowałem swój oryginalny sposób na zdobycie
numeru! (działa tylko jak pracuje na imprezach… ale niedługo
zacznę podbijać ulice! :D ) Dzięki temu kilka dni temu umówiłem
się z dziewczyną ( z jedną z „pacjentek” :D ) na spotkanie. Trochę
się bałem, ale nie było czego. I tu na własnym doświadczeniu
mogę powiedzieć, że wszystkie moje złe wizje, jakieś straszne
„halucynacje” się nie sprawdziły. Spotkanie się udało i już się
umówiłem na następne! ;)
Już nie będę opisywał tego spotkania, ale powiem tylko że udało
się dzięki wujowym radom i radzę wszystkim je stosować. To nic
nie boli a daje duże efekty!

Pozdrawiam
Paweł


Historia nr 2

Co do konkursu to zauważyłem pewną zmiane ;p
Byłem osoba bardzo wrażliwa na wzroki innych osób albo kobieta na
mnie patrzyła i z koleżanka sie chichrały to odrazu pomyślałem ze sie
smieją o mnie . Zamykałem sie w sobie choc samemu walczyłem z tym
i nie dawało jakiegoś dobrego efektu zanim poznałem z virtuala ciebie a
konkretniej twoją wiedze . Zaczalem każdy artykuł czytac powoli i
zrozumiale . Tez mialem problem poniewaz od 7 lat dopiero mieszkam w
polsce i jednak mój stan wiedzy dotyczącego towarzystwa i humoru
było ZEROWY . Naprawde uwazalem siebie za osobe nieskłonną do
bycia w zwiazku bo mam taki problem że sie wszystkiego czepiam !
Byłem bardzo docigliwy i nie dawałem kobieta spokoju gdy dostawałem
od nich numer . Zawsze pytałem sie czy ci sie podobam itp. gdy nie
odpowiadały w pożądany sposób zamykałem sie w sobie a pewnośc
siebie było ZEROWA . Iż powtarzam słowo ZERO ma to na celu
przekonac Pana ze naprawde jeszcze 2 miesiące temu nie mialem nic
wiedzy na temat uwodzenia a tym barziej o pewnosci siebie . Przytocze
taką sytuacje ze gdy poszłem na impreze poznałem fajna koleżanke
(HB-8) . Miała mój ulubiony czarny kolor włosów , niższa odemnie ,
szczupła i rozgadana . Twarz miała cudowną :) . Pomyślałem tak wypije
dwa bądz trzy na szybko 3 gumy i podchodze . Tak sie tez stalo !! Moją
odwage znajdywałem w alkoholu !! Co był bardzo dużym problemem .
Podeszłem do kobiety no i zacząłem rozmawiać i nawijac . Wszystko
fajnie , rozsmieszyłem sztuke ze zaczęła sie smiac i mówić ze jestem
"zajebisty" ( nie wiedziala ze sie krepuje na maxa ) Gdy ona na mnie
spoglądała mówiłem sobie w podświadomosci O FUCK  ja taki
niezdarny do życia , bez pewnosci siebie NIE moze być z taka osoba !
Choć mam fitness myślałem ze coś mi to da i zacząłem o fitnessie
mówic i śmieszne historie z nim zwiazane . Rozmawialismy jakieś 30
minut no i fajnie . Zapytałem sie o numer . Dała . Z usmiechem na
twarzy poszliśmy do reszty znajomych którzy imprezowali :) . Tego
samego wieczoru widzialem o jej oczach tak ze chyba mi sie uda ale i
tak myślałem ze jestem brzydki , siedzialem nogami obok siebie ( jak
łajza) dopijałem piwo a odwaga rosła . Iz myślałem ze mezczyzna musi
mieć coś miedzy nogami zaczałem opowiadac jak to w dwaniejszych
latach toczyłem spory z pewnymi osobami że straszyłem itp. robiłem
sie taki cfaniak . Kilka godzin pózniej wszyscy już wstawieni
pozegnaliśmy sie i do domciu . Szybko poleciałem do brata mówie "
stary widziales jaki David moze być dobry . Mam numer tej Sandry "  on
odpowiedzial "stary to fajnie . Tylko tego nie zmaść ! "  Wystarczyło ze
tyle mi pwoiedział i już zaczałem sie obawaić ze to zmaszcze ze nie
zasługuje na taka osobe jak ona . Przejmowałem sie każdym slowem
dotyczące mojej opini .
A TERAZ przytocze kilka sytuacji które miały miejsce po przeczytaniu
artykułów wysłanych przez ciebie a takze na stronie internetowej.
Jak to bywa ładne koleżanki maja ładne kolezanki :) Moja koleżanka Ola
i MArta miały takie ładne bliżniaczki ( HB-8 ) . Zaprosili nas do siebie na
piwo . Pomyślałem ze dobra jaja mam facetem jestem czego sie mam
bać . Usiadłem i pomyślałem chwile o twoich artykułach które mi
wysyłasz w którym nieraz wnioskowałem ze uroda u kobiet to nie
wszystko i pomyślałem że jestem fajny gosc , ze jestem zabawny .

Robiłem tak przez chyba 15 minut . usiadłem na kompa po tych 15
minutach i mówie jeszcze raz przeczytam jeden artykuł o
"alfa".Wyszlem z pokoju z usmiechem na twarzy i gotowy na spotkanie
.Pojechalismy z kolega do nich . Na dobre rozpoczecie znajomosci sie
przywitaliśmy i opowiedzialem odrazu jakąs smieszną sytuacje . Nie
lubie sztwynych sytuacji więc chcialem temu jakoś zaradzić . Usiadlem
obok kolegi a siostry usiadły na przeciwko nas . Jak już rozmowy sie
potoczyły poczułem ze jednak nie wezne sztuke która chciałem wyrwac
jako sztuke do wyrwania tylko potraktuje jako koleżanke . Rozmawiamy
już troche ze sobą i pusciłem nega . Za 30 minut ( około ) puściłem
kolejnego . Rozsmieszyłem je i starałem sie by odebrały mnie ( jako nie
Davida tylko NEW DAVID ) dobrze i wiedzialy ze nie jestem
sztywniakiem . Teraz z dziewczynami swietnie sie rozumie . spotykamy
sie 2 razy w tygodniu . ( i z powodzeniem moge stwierdzic ze udało mi
sie uwieśc jedną z sióstr która mi sie podobała ) .

Druga sytuacja była taka ze poszłem sobie do sklepu poniewaz
chciałem sobie dokupic cos do garderoby . No to pojechalemz bratem
do Sklepu ( PLayada ) do duzego centrum handlowego . Z bratem sie
umówiłem ze o 19 spotykamy sie przy wysciu a była 17 . Rozeszliśmy
sie . Chodziłem po sklepach i szukałem fajnej bluski . Iż zauważyłem
jeden sklep z bardzo ładną kobieta podświadomosć mi wciskała
znowusz kity ze i tak jestes brzydki , nawet sobie nie marz o tym ze na
ciebie popatrzy , poprostu nie zasługujesz na taka piekność .

Pomyślałem w tej chwili tak ze takie MALE JA próbuje mnie zbić na tor
frajera . Powiedzialem sobie MALE JA odejdz nie masz tutaj nic do
szukania to ja decyduje jak bedzie a nie TY !! Weszłem sobie do sklepu
z lekko "wycisniętą klatką do przodu " broda troche wyżej niż zawsze .
Wchodząc do sklepu usmiechnołem sie do sprzedawczyni i ytrzymałem
kontakt wzrokowy aż ona pierwsza "przegra ". Szukam sobie koszulki
fajnej , przymieżam i wychodze z przymiezalni i sie pytam
sprzzedawczyni czy ta koszulka mi pasuje ? Odpowiedziała ze radziła
bym tobie wybrac "ta koszulke" i mi podała inną . Przymieżyłem i
powiedziała ze teraz ładnie wyglądałem i czułem jak puls mi rośnie !
Pojawiły m isie rumience na policzku i w tym momencie nie wiedzialem
co powiedziec . Pomyślałem chwilke i pwoiedzialem ze dziekuje bardzo
ze mi doradziła i własnie cenie sobie szczerosc u sprzedawczyni gdy
doradza a nie chce tylko zysku pienieżnego na sklep tylko tez wkłąda w
to jakies zaangażowanie. Nie mogłem uwierzyć ze w ogóle przecisły mi
sie jakieś słowa przez gardło a to jeszcze do takiej ładnej dziewczyny .

KOLEJNA sytuacja .Dotycząca pewności siebie . Niewiem jak to
kobiety robią ale czują w pewnym sensie pewnosc emanująca od faceta
. Rozmawiałem z koleżanką i na prawde , siedze z nią od 3 lat w szkole
w ławce . Dziennie w tej samej pieprzonej ławce i nie rozmawiałem z nia o niczym wiecej niż o szkole . Poprostu byłem taki wstydliwy ze
myślałem ze wyglad to wszystko a ze mam delikatne schorzenie co
było skutkiem "odżywek" na siłowni . Teraz wiem ze to bład . Wracajac
do tematu to 2 tygodnie temu pomyślałem sobie "kurwa David wez sie
wgarsc . Całe zycie sie bedziesz bał . Inni beda ci z pod nosa wyrywac
sztuki ? Zawsze bedziesz chodizł z spuszczona głowa i
niedowartosciowany ? I własnie w tej chwili serce zaczynało mi bicz
szybciej . Dostałem takiej dawki pewnosci siebie . Powiedzialem sobie
chcesz przełamac tego frajera siedzącego w tobie ? Tak chce ! To
odwróc głowe i zagadaj ... jak coś to najwyzej sie nie uda . Trudno .

Odwróciłem sie w strone Aniii pwoiedzialem "Jak minoł tobie weekedn.
Interesuje mnie co najciekawszego przezyłaś ? "  W tej chwili spojrzała
na mnie jak na debila , mówie kuzwa znowu to zmasciłeś i mówie no
cóz bywa. A Ania jak zaczeła nawijac to nie uwierzyłem własnym
oczom . Rozgadała sie  na 180 . Tak sie ucieszyłem ze częśc wstydu
poszła za mną !! Dopiero gdy ją pani upomniała to usiadła cicho . Ale i
tak szeptem rozmawialiśmy .  Teraz wiedać ze kobiety nie lubie miłych
mezczyzn to spotykam sie własnie jak wyzej wspomniałem z
bliżniaczką . I można tak pwiedzieć ze nie ejstem chamski ale znowusz
nie  jestem mily . !! Dzieki tobie nie pisze już sms co 5 minut z
zapytaniem "Czemu nie odpisujesz " tylko co 5 godzin napisze co
porabiasz albo w ogóle nie napisze i czekam aż ona napisze . Widze ze
dziewczyne do mnie ciągnie :) . Też nie mówie wszystkiego odrazu .
Powiedzialem ze to nie wywiad sie toczy lecz rozmowa i przestałem
dizeki tobie wykłądac jak na uczelni . Ze kobieta po godzienie wiedziala
o mnei wszystko . Teraz to ja sucham je . Widzą ze jestem mezczyzną
umiejący ciekawei mówić o swojej pasji (motocross) a zarazem jak Ja
cos mowie to mnie wysłucha .Widze ze moja mowa ciała stała sie tak
bardziej pewniejsza . Moze i to napewno nie mam jej opanowanej ale
pracuje nad tym i to bardzo . Koleżanki w szkolez którymi tylko
mowiłem CZESC i szłem dalej teraz rozmawiamy czasem z soba i jak
sie mijamy to ciągną na bok by pogadac .Lecz nie zmieniłem sie w
zupełnosci w 2 miesiace bo to nierealne . Ale dzieki tobie NAUCZYLEM
SIE jedną z najwaziejszych rzeczy MIEJ SWOJE CELE dąz do nich ,
nie stwiaj kobiete na piedestale i badz zdecydowany ! Na prawde teraz
jak wychodze na ulice , nie obchodza mnie ludzie którzy mnie mogą
obgadywac , nie obchodzi mnie to ze ktos na mnei dziwnie spojrzy . Jak
teraz ide to czuje jak by a penwosć siebie . Niewiem jak to bardziej
dokłądnie opisac . innaczej nie umiem tego określić . Teraz gdy
rozmawiam z kobietami albo koleżankami to nie zwracam juz uwagi na
to ze jestem szczópły ( wiekszośc dziewcząt mówi ze jestem dobze
zbudowany ). Wiekszosc czasu spedzalem na uzalaniu sie ze ktoś mi
pwoiedzialem w szkole SZWAB..... RAUS . I odrazu sie robilem
agresywny ! naprawde bardzo agresywny !  Teraz gdy ktoś mi powie
SZWAB to sie go pytam czy wie w jakiej części kraju to leży . Widzą ze
sie tym nie przejmuje i juz ani razu takiego słowa nie usłyszałem . W
szkole zawsze byłem podatny i to bardzo na wpływ kolegów . Zawsze
mi dokuczali i zawsze sie z nimi kłóciłem . Inni to widzieli i podsumowali ze fajny psychol . Teraz OD DWÓCH MIESIECY nic kompletnie NIC !!!!

JA sie tak ciesze ze doszłem do takiego stanu jak teraz . Ze nie jestem
podatny na "słowa" innych dotyczącej mojej opinij . JA niewiem jak tobie mam podziekowac bo jednak twoja wiedza i twoje artykuły takich
młodych ludzi wyciągają z "doła" którego samemu sobie wykopali .
Jezeli bedziesz chciał wiecej historii dotyczących pewnej zmiany którą
czuje ze nadal zachodzi to prosze napisz mi emaila i napisz inne .
Mam jeszcze masa takich przykładow i jak zechcesz to poprostu
napisz :) Moze nie stałem sie jeszcze super PUA moze nie jestem jeszcze
najlepszy w tym ale to jak sie już zmieniłem to nie jeden psycholog by
powiedział ze to co dokonałem jest NIEREALNE . BO rozmawialem z
takim panem 50 lat po psychologii i pwoiedzial ze dzieki mojemu
silnemu zaparciu wewnetrznym dokonałem najistotnej zmiany . Wiara w
siebie . A wszystko rozpoczeło sie od przeczytania jednego Twojego
artykułu .

Pozdrawiam :)
Dawid


Historia nr 3

Zaczynając od początku- nazywam się Łukasz, w tym roku kończę 20
lat. Z reguły zwykle byłem osobą lubianą w towarzystwie, nie stroniącą
od towarzystwa kobiet. Jednak już jest pewne ale, bo zawsze to były
koleżanki, przyjaciółki i każda następna też się nią stawała. Nie policzę
teraz ile razy plułem sobie w brodę z powodu tych wszystkich przyjaźni,
bo nie oszukując się, inny był cel zawierania znajomości. Jakie były
przyczyna? No właśnie tzw. inner game i brak pewności siebie,
chowany pod maską. Urodą wspaniałą matka natura nie obdarzyła,
wysoki facet przy kości ze sporą liczbą niepotrzebnych kilogramów. W
końcu nastał czas na zmianę, mocne postanowienia po nieudanych
podrywach i próbach związków. W tym czasie zrzuciłem ponad 20
kilogramów sam z siebie bez niczyjej pomocy i wiadomo wraz z tym
ego i pewność siebie poszły w górę, na dziewczynach również robiło to
wrażenie. Ale zawsze jest jakieś ale. Wszysto to pomogło mi bardzo,
ale nie przyniosło oczekiwanego efektu. Aż tu pewnego razu, gdy
opowiadałem kumplowi o kolejnej sercowej porażce, znajomy ten
podesłał mi część artykułu z tej strony, który pasował do mojej sytuacji.

Pochłonąłem tekst w minutę, od razu zapisałęm się na newsletter i
korzystam jak tylko mogę. Od początku mojej 'terapii' minęło kilka
tygodni. Czas więc na małe podsumowanie. Czy program przynosi
efekty? Za przeproszeniem powiem, że zajebiste. Po przeczytaniu
wszystkich raportów i artykułów, które otrzymałem najkrócej mówiąc
otworzyły mi się oczy na świat kobiet i dotarło do mnie, jak mało o nim
wiedziałem oraz jakie błędy popełniałem. Jednak wiadomo, zmiana z
dnia na dzień nie jest możliwa. Powoli zacząłem wdrażać w życie rady z
meili, począwszy chociażby od postawy ciała, spojrzenia, uśmiechu i
przełamywania kolejnych barier własnej osobowości. Teraz, mimo
krótkiego czasu, jaki spędziłem z tym newsletterem, nie boję się iść
sam do klubu na dyskotekę z wyłącznym celem dobrej zabawy. Kobiety
to widzą i inaczej patrzą na faceta mimo nawet faktu, że nie jest on
mega przystojny. Zmianę w moim zachowaniu dostrzegają wszyscy na
około, co też bardzo mnie cieszy. Najlepiej podsumował to mój
najlepszy przyjaciel: "Człowieku zmieniłeś się nie do poznania.
Wrzuciłeś tak na luz, że czegoś takiego się po Tobie nie spodziewałem.
Pomyśl sobie tak, czy kilka miesięcy temu dobrze bawiłeś się na
dyskotekach w obcym towarzystwie? Nie, bo się wszystkim
przejmowałeś. Jak jest teraz? Panny same do Ciebie podbijają". To jest
właśnie w życiu piękne, ze człowiek mając jakiś wpływ z zewnątrz,
mówie tu o tym newsletterze, potrafi zacząć nad sobą pracować i
widząc efekty po krótkim czasie, zyskuje pewność siebie i ogólne
obycie. Fakt jest faktem, ze nic nie dzieje się bez błędów, bo takie non
stop popełniam, ale zacząłem wyznawać zasadę: Każdy błąd jest
krokiem naprzód w kierunku sukcesu, czyli udanego związku z kobietą
swoich marzeń. Trzymając się tego, nie tracę fasonu. Życie pokazało,
że można- teraz ja mu pokażę, że potrafię!

Pozdrawiam,
Łukasz


Historia nr 4

Witam... Oto moja historia wyciągnięta z życia. Była sobota 28 luty
2009r. Po przeczytaniu Twoich artykółów postanowiłem wprowadzić je w
życie... Umówiliśmy się z kilkoma kumplami że idziemy na impreze do
klubu"XXX' Mieszkamy obok siebie więc spotkaliśmy się na wspulnym
zakręcie około godziny 20;00 Wykorzystując zdobytą wiedzie ide
wyprostowany klata do przodu, ręce luzno, można powiedzieć żę płyne
po chodniku. Postanowiliśmy wstąpić po drodze do sklepu. Z powodu że
mam dość szybki chód zawsze ide na przodzie więc byłem pierwszy
przy dzwiach i je otwarłem już miałem wbić się do srodka jak ze sklepu
chciała wyjść prosto na mnie bardzo interesująca dziewcazyna. Wiele
razy wcześniej ją spotykalem i nigdy wcześniej nie wzrtacała na mnie
najmniejszej uwagi, ale nie tym razem... Cofłem krok rozwarłem dzwi i
patrząc na nią powiedziałem "prosze" z uśmiechem na ustach.
Popatrzyła mi się w oczy ja jej również i dodałem znowu uśmiech.
Przeszła koło mnie dodałem jeszcze na koniec"dobra noc" ona
odwruciła się i żuciła "Do zobaczenia, mam nadzieje prędkiego..."
Kumple słysząc to myślałem zę wyskoczcą wszyscy z siebie i staną
obok... Ale to nie koniec takich sytuacji tamtego wieczoru. Kiedy
dotarliśmy do baru już wchodząc czułem na sobie wzrok dziewczyn
siedzących przy stolikach. Normalnie siedząc puźniej w barze nie
czułem już tego wzroku ale że od tej soboty już co innego jest dla mnie
normalne. Patrząc na dziewczyny tylko widziałem jej uśmiech lub
zakłopotanie tym że nie odpuszczam zroku tylko to one. Zawsze też na
parkiecie nie odrazu trafiałem na dziewczyne która chciała ze mną
tanczyć, a tego wieczoru pewna dzieczyna podeszła do mnie czy z nią
zatańcze... Później już z parkietu nie schodziłem...
anonim


Historia nr 5

Cały czas jak jestem wśród ludzi to ćwiczę odwagę i pewność siebie.
Jednym z ćwiczeń oprócz patrzenia ludziom w oczy jest zmuszanie się
do robienia rzeczy których chciałem robić a nie miałem odwagi i
pewności siebie. Pierwszym etapem było patrzenie ludziom w tramwaju
w oczy tak, aby jako ostatni spuścić lub odwrócić wzrok. Etap ten
zakończył się sukcesem, moja pewność siebie się zwiększyła.
Teraz jestem w etapie drugim, a mianowicie przełamanie się aby w
obecności ludzi na przystanku zerwać i wyrzucić ogłoszenia z wiaty do
kosza. Jeśli myślicie że to takie łatwe, to sami czekając na
autobus/tramwaj zerwijcie ogłoszenia z przystanku na oczach
wszystkich ludzi czekających z wami.

A więc stoję na przystanku wraz z 9 osobami. Na wiacie 8 ogłoszeń, 6 z
firm szkolących kierowców, 2 z firm piorących dywany, oczywiście
ponaklejanych taśmą w różnych częściach wiaty...
Myślę sobie: "No jak tam podejdę i zerwę ogłoszenie to cały przystanek
będzie się na mnie gapił, no bo co niby mają wszyscy robić czekając na
tramwaj... JA będę ciekawostką i obiektem na który można popatrzeć,
pośmiać się z dzieciaka co zrywa ogłoszenia z przystanku... "
Oczywiście od razu zrobiło mi się gorąco, a w krwi poczułem przypływ
adrenaliny.
"Iść zerwać czy bezpiecznie i anonimowo, nie będąc przez nikogo
zauważonym i ocenianym poczekać na tramwaj gapiąc się na wzorki z
kostki brukowej?..."
Zadręczałem się tym pytaniem, wiedząc że jak nie zrobię tych 5 kroków
i nie zerwę tych głupich ogłoszeń to w końcu nadjedzie mój tramwaj a ja
będę czuł się przegranym i nic nie wartym... W mojej głowie toczyła się
batalia ZA i PRZECIW a ja nadal stałem w miejscu a czas leciał....
Wreszcie coś się we mnie przełamało, zrobiłem pierwszy krok, drugi i
podszedłem do głupiego ogłoszenia firmy auto L kat. B. Plecy już
miałem spocone, uszy również płonęły... Mając przeczucie że wszyscy
na mnie patrzą zerwałem dwa ogłoszenia, z obojętną miną przeszedłem
3 kroki do następnych, je także zerwałem i wrzuciłem do kosza. Bojąc
się spojrzeć ludziom w oczy zwróciłem spojrzenie na tory i w tej chwili
nadjechała moja wyczekiwana 6. Szybko wskoczyłem do tramwaju z
radosną myślą że jestem kimś i że właśnie zyskałem trochę
doświadczenia - Exp`a w moim życiu RPG. Że rozwijam siebie samego i
staję się coraz lepszy...

Jak widzicie nie napisałem o "super-podrywie pięknego dnia" bo ja na
razie ćwiczę moją pewność siebie... Przez kontakt z takimi akcjami
gdzie ludzie się na mnie patrzą, zaczynam się przyzwyczajać do tego i
już nie robi mi sie gorąco, nie czuje zwalającej z nóg dawki adrenaliny
ani stresu.

Efekt:
1) Zerwanie ogłoszeń
2) Zwiększenie pewności siebie
3) Przejście na etap III czyli proszenie palaczy o nie zgaszenie
papierosów na przystankach

Marek


Historia nr 6

Zaraz po dołączeniu do społeczności forum uwodzenia, wpadł mi w ręce
pierwszy artykuł: Jak walczyć z nieśmiałością. Byłem niesamowicie
podekscytowany, lekko przerażony i poddenerwowany, ale zwarty i
chętny do wdrążania wszystkiego co w końcu zmieniłoby moje życie
pod kontem relacji z płcią przeciwną. Chodziłem zgarbiony, pierwszy
opuszczałem wzrok, mówiłem cicho i nie wyraźnie... totalna
nieśmiałość. A któregoś pięknego dnia przeczytałem 10 metod na jej
pokonanie. Pomyślałem... wymyślę coś swojego. Kupiłem błyszczący
kask... (jako że studiuję budownictwo) wybrałem się w tym kasku na
imprezę wydziału. "Dzięki niemu" poznałem chyba z 15 kobiet :D
następnego dnia w ogóle nie ściągałem go z głowy. Dokleiłem do niego
czerwone rogi i przeszedłem się w nim przez centrum Gdańska
trzymając jednocześnie jedną rękę uniesioną w górze. Ludzie się do
mnie uśmiechali (bądź śmiali się ze mnie)... mówiłem dziewczynom
cześć... one odpowiadały; pytałem wszystkich jak mija dzień? -
odpowiadali z uśmiechem -- To był ten dzień, który całkowicie zmienił
moje nastawienie do otaczającego mnie środowiska, do ludzi i do
kobiet. Nawet dzisiaj, jak tylko chce poznać nową dziewczynę a coś
mnie powstrzymuje to przypominam sobie ten dzień i od razu czuję się
niesamowicie pewny siebie. Wiem, że nic nie jest w stanie mnie
pokonać... wiem że mam do czynienia tylko i wyłącznie z drugim
człowiekiem.
Tego nastawienia mi bardzo brakowało i jestem wdzięczny Wujowi, i
forum za ukierunkowanie.

Każdy ma swój cel, który chce osiągnąć przyłączając się do
społeczności. Czuje, że jestem na dobrej drodze do swojego i wiem że
już nigdy z niej nie zejdę, bo jest to kurs właściwy, wiem... bo nareszcie
żyję w zgodzie z samym sobą, czuję się świetnie we własnej skórze,
wiem Kim jestem, Jaki jestem, co sobą reprezentuję i co mogę
ofiarować drugiej osobie... wiem, bo jestem szczęśliwy. Pozdro!!!

Zbyszek a.k.a sylar


Historia nr 7

Więc z chęcią opisze swoją historię przed poznaniem ciebie i po. No
więc zaczynam!

Przed poznaniem twoich artykułów byłem nieśmiałym chłopakiem, który
rozmowę z nieznajomą dziewczyną uważał za stan przedzawałowy. Po
prostu kiedy miałem się przywitać czy coś, język uciekał mi gdzieś
poza gardło, zaczynałem się lekko trząść. Bardzo ciężko było mi to
ukrywać, ale i tak w rozmowach z dziewczynami miałem kiepsko. Nie
znałem twoich artykułów więc zachowywałem się jak mały,
przestraszony <wpisz rzeczownik> .
Przełom nastąpił kiedy do naszej klasy doszła nowa dziewczyna. Sam
jej widok działał na adrenalinę. O dziwo nie zachowywała się jak
przysłowiowe dziecko neo. Podsumowując było tak: atrakcyjna,
normalna laska vs wysoki, nieśmiały, wiecznie zgarbiony chłopak.
Sprawa nie wyglądała ciekawie, więc zacząłem szukać poradników itp.
Poszukiwania szły nawet, ale prawie nikt nie spełniał moich oczekiwań
co do tego. I pewnego razu, przeglądając portal eioba.pl zobaczyłem
twój artykuł o rozmawianiu z kobietami. Otworzyłem, przeczytałem,
zachwyciłem się. Zapisałem się na subskrybcje. Byłem zachwycony, że
ktoś zna się na tym w takim stopniu. Pomyślałem o zakupie ebooka i
zakupiłem go. No i się zaczęło...
Początki były jak zawsze ciężkie. Pytanie o godzinę, najlepszy sklep z
butami itp.
Tydzień później umiałem luźno rozmawiać z innymi koleżankami z
klasy. Do tej nowej nadal miałem opory. Nie wiem co się działo, ale
tylko do niej nie umiałem zagadać. Po 2 tygodniach treningów, spotkań
z nieznajomymi... Sukces. Udało mi się podejść do niej i nie zemdleć.
Może opisze gadkę. (było przed lekcjami, siedziała sama)
ja:cześć Kaja co tak sama siedzisz?
ona:a no wcześniej musiałam przyjść, a jeszcze nikogo nie ma
ja: to może szukasz towarzystwa na te 30 minut?
ona: z chęcią z kimś pogadam...
No i te 30 minut przegadaliśmy, nawet kiedy przyszły jej koleżanki nie
odeszła. Dowiedziałem się dlaczego została do nas przeniesiona, gdzie
mieszka itp. Nie obyło się oczywiście bez masy humoru i ogólnego
śmiechu :)...
Jakimś cudem po jakimś czasie udało mi się ją zaprosić na wspólny
wypad, a raczej spacer. Jeszcze było dosyć ciepło, więc można było
chodzić bez grubszych rzeczy...

Dzień spotkania. Puławy ( taka wioska 50 tysięczna, zapomniana przez
cywilizacje ). Miejsce spotkania: Park miejski.
Godzina: 13.00

Pomyślałem, że specialnie spóźnię się i zobaczę jej reakcje. Godzina
13.20. Przychodzę. W oddali widzę ją. Widzę jej twarz. Boję się...
Podchodzę i witam się. Jakoś się uspokoiła, i o dziwo cieszy się. Ja do
niej:
Czego się cieszysz? Przecież się spóźniłem.
Jej odpowiedź:
Im dłużej czeka się na kogoś, tym większą radość gdy ktoś przyjdzie.
I był to najmądrzejszy cytat jaki słyszałem od kogoś znajomego. Ale
mniejsza z tym. Idziemy na spacer. Rozmowa idzie bardzo pozytywnie.
Dużo śmiechu, żartów. Dyskusję też się zdarzają. Idziemy po kolei do
galerii handlowej, sklepu rtv/agd (pod pretekstem kupienia żelazka z
hydromasarzem) i jakichś galerii sztuki, aby zparodiować dzieła sztuki.
Dużo już o niej wiem i wydaje mi się, że ta znajomość idzie w dobrym
kierunku. Godzina 19:00. Sześć godzin chodzenia po mieście daje w
kość, ale cieszę się tym. W między czasie byliśmy na lodach. Powoli
wracamy. Trochę robi się ciemno, jak na tą godzinę. Jesteśmy już pod
jej domem. Żegnam się, ale ona jeszcze pyta czy niedługo to
powtórzymy. Taki stan trzyma się do dzisiaj. Nie długo zapytam ją o
chodzenie:)

Edom


Historia nr  8

Cześć,

Na początku zmieniłem swoje myślenie na temat podrywania. Zacząłem
myśleć pozytywnie. Zwróciłem uwagę, że moje wcześniejsze
niepowodzenia były spowodowane moją nieumiejętnością radzenia sobie z kobietami. I zm cała pewnością, gdybym posiadał tę wiedzę jaką mam teraz dzięki Twoim artom to utrzymałbym wcześniejsze związki. Nie jestem jakimś nieudacznikiem, nawet nie powiedziałbym, że wcześniej byłem łajzą.

Przy bliższym kontakcie całkowicie traciłem kontrolę. Za bardzo mi zależało.

Moje wychowanie, i cała edukacją zrobiła ze mnie po prostu miłego
chłopca. Kazano mi uganiać się za dziewczyną z kwiatami i na każde
jej fochy być przy niej. Ale tego już nie ma. Zmieniłem swoje nastawienie i co - jestem szczęśliwszym człowiekiem. Duża w tym zasługa lekcji pod tytułem " mowa ciała samca alfa ". Zastosowałem się do wszystkich wskazówek w tym artykule. Wcześniej chodziłem z rękoma w kieszeniach i ze wzrokiem wbitym w ziemie. Teraz mój chód jest wyluzowany, głowa zadarta i samo to sprawia, że czuje się o wiele lepiej. Na uczelnie jeżdżę kolejką. Udało mi się parę razy nawiązać dłuższy kontakt wzrokowy z siedzącymi naprzeciwko dziewczynami.

Za każdym razem po krótkiej chwili dziewczyna uśmiechała się i pojawiał się u niej rumieniec na twarzy. Po prostu dziewczyny się nie mogą oprzeć tym moim oczom :P Wtedy
ja się dosiadałem i zaczynałem gadkę. Pełen luz. Dziewczyna
entuzjastycznie nastawiona. Zawsze po takiej akcji czuje że żyje.
Ostatnio spróbowałem swoich sił w klubie. Wykorzystałem parę Twoich
pomysłów na tematy do rozmowy i same otwieracze. Jednym z nich
otworzyłem grupkę 4 dziewczyn. Po 5 minutach "jadły mi z ręki". Śmiały się nawet z moich mało śmiesznych tekstów. Słuchając mnie pochylały się do mnie. Fajne uczucie :) Tamtą imprezę zapamiętam na długo.
Zarażałem laski moją pozytywną energią. Zebrałem parę numerów. Przyszła kolej na randki. Świetnie się na nich bawiłem. Zabierałem dziewczyny do Centrów handlowych, na kręgle, łyżwy, do salonu tatuażu wybrać tatuaż dla siebie i dla niej ( dla żartu :P ). I najbardziej cieszy mnie to że nie okazuje bycia potrzebującym. Mam teraz kilka koleżanek i to one o mnie zabiegają :)

Cały czas nad sobą pracuję bo wciąż popełniam błędy i odzywa się we
mnie ta wewnętrzna łajza :P. Wcześniejsze sukcesy(tak samo jak i porażki)  motywują mnie do większego wysiłku. Chodzę na siłownię, spędzam aktynie czas, spotykam się z ludźmi, czytam sporo innych materiałów o podrywaniu, interesuję się psychologia w kontaktach miedzy ludzkich, czytam forum o uwodzeniu, znalazłem sobie ciekawe zajęcie jakim jest origami :P
Opisałem Ci moje życie z ostatnich 2 miesięcy. Mam nadzieję, że
Ciebie
to motywuje bo to co robisz jest świetne :) WIELKIE DZIEKI
POZDRO!

Michał


Historia nr 9

Witaj Uncle

Zdecydowałem się przedstawić Ci moją historię gdyż od kilku dni
miałem zamiar do Ciebie napisać abyś wiedział że doceniam to co
robisz.
A oto moja historia:

Wszystko zaczęło się 1 września 2008 roku. Po przerwie wakacyjnej
spotkałem się z moimi znajomymi. Mój najlepszy przyjaciel powiedział
mi że znalazł fajną stronkę na temat podrywania i pewności siebie. Jak
zapewne się domyślasz to była Twoja strona. Zapisałem się na kurs i
postanowiłem zmienić swoje życie.  Do tamtego dnia byłem (patrząc na
siebie z perspektywy czasu)  jakimś ciołkiem. Nie wierzyłem w to by
jakaś dziewczyna mogła na mnie spojrzeć , chodziłem ze spuszczoną
głowa, nie rozmawiałem z nieznajomymi i w ogóle 0 życia
towarzyskiego. Moim największym osiągnięciem w tamtych czasach
było zatańczenie na dyskotece z dziewczyną która mi się podobała
(znałem ja wtedy od jakiś 2 lat).

Jak postanowiłem tak zrobiłem. W kilka wieczorów przeczytałem
wszystkie materiały i zacząłem je wdrażać w życie. Na pierwszy ogień
poszła pewność siebie. Bardzo spodobała mi się walka na wzrok. Dziś
(razem z tym kolegą) nikomu nie przepuszczamy na ulicy. zaczepiamy
każdego i wręcz toczymy między sobą walkę kto lepiej i więcej. Dziś
nie opuszczam już nigdy wzroku i pokonuje praktycznie każdego.
Najbardziej usatysfakcjonowany jestem gdy "przebije" grupę
szpanujących kolesi, nikomu nie schodzę z drogi a jeśli on nie zejdzie
to (głupio zabrzmi) ale taki ktoś (tylko mężczyźni z grupy 15-30 bo tylko
tacy czasem nie schodzą ) zostaje staranowany lub zahaczony.
Zmieniłem moje podejście do życia, nauczyłem się rozmawiać i być
bad boy-em.
Nabyłem charyzmę ,która jest pomocna przy moim wzroście (184cm)

Mimo mojej zmiany nadal nie miałem dziewczyny (nie znalazłem
odpowiedniej).
Wszystko zmieniło się dnia 17.01.2009 . Byłem wtedy na dużej szkolnej
imprezie. Postanowiłem bawić się na maxa. Do 2 w nocy poznałem
kilka nowych dziewczyn z którymi zatańczyłem. Siedząc przy stoliku
nagle po drugiej stronie sali zobaczyłem Ją. Siedziała w gronie
koleżanek rozmawiała z nimi. W pewnym momencie zobaczyłem że
spogląda na mnie (pomyślałem że3 może to być spowodowane moją
koszulką gdyż 3/4 osób było na czarno , kilka na biało a może 15 z
całej sali inaczej [to też Twoja zasługa]) popatrzyła mi w oczy ale nie
wytrzymała spojrzenia i zarumieniła się. Pomyślałem: "To mój dzień" i
postanowiłem podejść do niej.
Podszedłem i zabrałem ją do tańca. Rozmawialiśmy tak długo jak
tańczyliśmy. Marzena(bo tak właśnie ma na imię) jak się potem okazało
chodzi do tej samej szkoły. W poniedziałek odnalazłem ją i
rozmawiałem na kilku przerwach. Oczywiście zdobyłem od niej nr
telefonu i kilka innych danych. Od tamtego momentu wszystko
potoczyło się łatwo i szybko.
Najpierw były luźne rozmowy w czasie których zauważyłem że robi się
wesoła i zaczyna poprawiać gdy mnie zobaczy. Potem Walentynki które
były moimi pierwszymi udanymi. potem kilka spotkań i tak aż do dziś.
Dziś jesteśmy już oficjalnie razem i jesteśmy z sobą szczęśliwi.
Ale wracając do mojego wykorzystania wiedzy widzę że teraz kobiety
Oglądają się za mną. Często sam siebie sprawdzam i poznaje dużo
nowych osób. Nie bije się podejść do nikogo i prowadzę interesujące
rozmowy. Zmieniłem moje życie na lepsze. począwszy od sposobu
chodzenia skończywszy na charakterze

Dziś wiem ze osobą której powinienem dziękować jesteś Ty. Wiedz że
doceniam to co robisz i że tym sposobem zmieniasz życie wielu ludzi.
Dzięki za wszystko.

Dziś ja tak jak mój kolega pokazuje i pomagam niedoświadczonym.
Nic co do mnie wyślesz nie zmarnuje się zapewniam. :P
Chciałbym nadal się rozwijać i poszerzać swoją wiedzę.

pozdrawiam
Daniel


Historia nr 10

A wezmę ;) mam chwilę czasu ,a i jest o czym pisać więc się zabieram.
(Hmmm... dość dokładnie opisałem sytuację i wolałbym tego nie
upubliczniać dla wszystkich i podpis też niech będzie inny - wymyśl coś
;))

Jako ,że jestem z natury nieśmiałym facetem z udawaną pewnością
siebie to dotychczas problem stanowiło dla mnie niewinne zapytanie o
godzinę obcego człowieka na mieście.
Nigdy mi to szczególne nie przeszkadzało trzymałem się z dala od
innych oni ode mnie - i wszystko jest cacy. Nie chciałem się z nikim
zadawać, było mi to zbędne i ciągle kiedy miałem do czynienia z kimś
obcym szukałem wymówek "a bo nie wygląda ciekawie, bo jest lepszy
ode mnie, nie zrozumie o co mi chodzi, oleje mnie" itp. kilka tygodni
temu zacząłem się nad tym zastanawiać. Chciałem coś w sobie
zmienić. Dostałem wtedy arty od Uncla oraz wywiad w mp3. Słuchając
wywiadu przekonałem się o korzyściach jakie płyną z pewności siebie.
No więc zastosowałem się do rad Wujka i człowieka z wywiadu (nie
pamiętam jak miał na imię) nie będę tu teraz tego opisywał. Opiszę
teraz kilka sytuacji w których powiedziałem sobie "raz kozie śmierć nic
złego się przecież stać nie może":

-byłem w filharmonii ,gdzie grali muzykę filmową i co jakiś czas
prezenter zadawał publiczności pytanie jaki utwór był grany. "Tego
utworu nie trzeba przedstawiać ,na pewno wszyscy go znają" po czym
orkiestra gra muzykę z Harrego Pottera. Następnie prezenter pyta "i z
jakiego to filmu?" po czym słychać mój krzyk "gwiezdne wojny!" -cała
sala w ryk, na szczęście zrobiłem to tak żeby wszyscy zrozumieli żart i
nikt się nie dąsał (żeby nie było że to nie na miejscu ;)) na koniec facet
ogłosił konkurs. Kiedy tylko to usłyszałem prawa łapa energicznie w
górę "JA! Ja chcę!". Wytypował mnie i 2 inne osoby. Wchodzimy na
scenę w rzędzie obok prezentera. Pierwszy jakiś chłopaczek 2 jakaś
dziewczyna i ja. Bylem luźny. Pyta o imię, moi konkurenci byli strasznie
zdenerwowani, ledwo wydusili z siebie własne imię. Doszło do mnie -
rozglądam się po publiczności- oczywiście ciśnienie podwyższone ale
byłem spokojny. Pewnie z nutą żartobliwości powiedziałem jak się
nazywam (ludzie na sali wybuchli śmiechem - ale w pozytywny sposób).
Konkurs polegał na tym że orkiestra gra a my zgadujemy co to było.
Zaczęło się lak leci od chłopaczka (pytali po kolei) miał melodię z "na
dobre i na złe" dziewczyna "klan" dochodzi do mnie i mówię "no! to
pewnie najtrudniejsze na koniec". Grają. Myślę i myślę (wizualnie to
przedstawiam żeby rozśmieszyć widzów) ale na nic wpaść nie mogłem.
No do niczego nie podobne. "Może jakieś koła ratunkowe? Jak w
milionerach ;)" mówię do prezentera. "No ok. To może być a)IT b)Lista
shinglera(nie wiem jak to się pisze) c)Gwiezdne Wojny d)Szczęki
i mówię "znam wszystkie kawałki z gwiezdnych wojen! to naaapewno
nie są gwiezdne wojny" a babka z orkiestry mi podpowiada "to gwiezdne
wojny" a więc szybko żeby nikt się nie skumał "TO GWIEZDNE
WOJNY" dostałem łytę w geście wygranej podnoszę ją do góry i
zchodzę ze sceny. Może dla niektórych to pryszcz ale dla mnie wielkie
osiągnięcie.

-Zapisałem się na kółko teatralne. Miałem pewne obawy przed pójściem
tam gdyż ostrzegano że są tam same dziewczyny i bardzo ucieszono
się na to że bd tam uczęszczał bo brakuje im facetów. No ok znów ta
myśl co wcześniej z tą kozą i w ogóle. Poszedłem -były tam 2
dziewczyny i pani prowadząca. Siadam luźno na krześle poznałem
dziewczyny. Parzę jak jedna ćwiczy recytację jakiegoś wiersza. Po
chwili wpadają następne 3 dziewczyny. Ja w tym czasie wybierałem
swój wiersz do recytacji. Zrobiłem sobie pusto w głowie, podchodzę do
dziewczyn i pytam o ich propozycje czy znają coś ciekawego co by mi
poleciły. Znały się na rzeczy, zaraz zaczęły szukać czegoś co by do
mnie "pasowalo" dostałem "Sokratesa tańczącego" J. Tuwima - o
narąbanym soratesie - mogłem się wczuć w rolę ;) zszedłem na dół
żeby odkserować wiersz i natrafiłem na następne 3 dziewczyny
zmierzające do sali teatralnej. Zdobyłem się na krótką gadkę (jednak to
one zagadały) że jestem nowy itp. wrócilem z nową pożyteczną
umiejętnością obsługiwania ksera i wyszedłem na korytarz z
prowadzącą bo "chciała usłyszeć mój głos" no to czytam. Nigdy nikt nie
pracował ze mną nad dykcją i była masakryczna (nie bds się tu o tym
rozpisywał ;)) dała mi kilka wskazówek i weszliśmy do sali żebym
zobaczył spektakl który szykują i którego miałem być częścią. Spektakl
był tworzony przez dziewczyny i wraz z moim pojaweniem się fabuła się
zmieniała. podyskutowałem z nimi na ten temat, podałem kilka
osobistych sugestji i poglądów "jak ja to widzę".  Na koniec (zbieramy
się do domu) koiecznie chciały mnie usłyszeć (chodziło o recytację tego
wiersza) doskonale wiedziałem że jestem do dupy a one miały mnie za
profesionalistę. Myślę "mogę się wymigać ,nauczę się i na następnym
spotkaniu to przeczytam" ale za chwilę pojawia się przeczenie "no co ci
tam szkodzi, (i wątek z kozą)" przeczytałem to jak najlepej mogłem
(chociaż i tak byłem do bani to był pierwszy raz jak coś takiego robiłem)
zauważyły jaki jestem "słaby" po ich minach zauważyłem
rozczarowanie i pogodnym głosem mówię "nie martwcie się! napiszecie
mi brutalne komentarze krytyki ja na ich podstawie przeanalizuję swoje
błędy i będzie lepiej!" i wychodząc z sali usłyszałem radosne "będzie
dużo analizy".

To chyba takie 2 najbardziej liczące się w mojej "przemianie" sytuacje.
Dalej pracuję i będzie lepiej ;)
gryn


Historia nr 11


Siemka Uncle.
Na początku chciałem ci podziękować za to co dla mnie robisz, z
niecierpliwością czekam na każdą wiadomość jaką od ciebie dostaje. Za
parę miesięcy mam maturę i egzamin zawodowy dlatego nie chcę się na
razie angażować w żaden związek, nie oznacza to iż nie mogę
szlifować swoich umiejętności. Nim zacząłem uczyć się od ciebie byłem trochę łajzą, (czyt. nawet bardzo byłem łajzą {nawał bym to inaczej ale muszę zachować trochę kultury}). Czekałem aż jakaś laska zagada do mnie chociaż i to zapewne wpędziło by mnie w przerażenie. Chodziłem z
nosem zarytym w gleę wiedziałem że nie ma tam nic ciekawego ale bałem się kontaktu wzrokowego. Gdy jakaś kobieta się na mnie spojrzała uciekałem wzrokiem w podłoże.(nie musiała być ładna, kobietą tez nie musiała być).

Spędzałem całe dnie przed komputerem, grałem ile tylko dało radę, nie
wysypiałem się przez to i chodziłem cały dzień taki zamulony, lecz gdy
nastawał dłuższy weekend nudziłem się jak cholera. Sens życia
uchodził mi gdzieś tak jakby był zamknięty w tym komputerze lecz tracił swój blask (cokolwiek to zdanie znaczy). Błąkałem się po internecie wpisując jakieś hasła jakie mi przyszły do głowy. Dość przypadkiem natrafiłem na twoją stronkę.

Zapisałem się na listę by móc ściągnąć kilka e-booków
które napisałeś. Myślę iż to była najważniejsza rzecz jaką w życiu
zrobiłem. Moje oczy otworzyły się, czytając te materiały miałem obraz
tego jak nędznie wyglądam w oczach nie tylko kobiet ale także innych
ludzi. Pomyślałem "jak takie zero jak ja może funkcjonować w
społeczeństwie, nie myśląc już o utworzeniu poważnego związku" (zero
- trochę przesadzone ale tak właśnie odczytałem siebie, trudno było o
lepsze określenie byłem chudy, niski, słaby,miałem duże uszy a
pryszcze na mojej twarzy były nie do zliczenia). Po przeczytaniu wszystkich materiałów postanowiłem iż trzeba wziąć się w garść gdyż nie zachowuje się tak jak przystało na faceta. Przysłane przez ciebie materiały czytałem po kilka razy próbując wyciągnąć z nich jak najwięcej pożytku dla siebie. Pierwszą czynnością jaką zrobiłem z tego co pamiętam była praca nad właściwą postawą fizyczną. Stałem przed lustrem i próbowałem zastosować się do twoich rad. Wydało mi się to trochę głupie gdyż czułem się dość nieswojo w takiej postawie, wydawało mi się do tej pory że moja postawa nie jest zła ale teraz już wiem że była. Efekty nie przyszły natychmiastowo, ale widzę że teraz jest o wiele lepiej, wydaje mi się nawet że jest już dość dobrze. Skoro już zaczynałem poruszać się poprawianie to musiałem przełamać się żeby patrzeć ludziom w oczy, z początku to nie były wielkie kroki ale teraz widzę że nie było się czego bać i zazwyczaj udaje mi się utrzymać kontakt wzrokowy. Na krótkich odcinkach sprawdza się to idealnie lecz gdy długo patrzę się komuś w oczy zaczynają mnie kuć, możliwe że je za bardzo wybałuszam (heh lub coś ze mną jest nie tak, może do okulisty czas albo pozostało mi to z czasów gdy poza komputerem świat dla mnie nie istniał).

Jednak największym moim wrogiem był mój wygląd fizyczny bo jak można czuć się pewnie skoro wygląda się jak zombie. Na początku zacząłem od prostych ćwiczeń brzuszki, pompki jednak moja determinacja zmuszała mnie do robienia całkiem przyzwoitej ich ilość, po pewnym czasie zakupiłem trochę sprzętu
(sztangi, ławka) teraz poprawiłem swoją postawę brzuszki okazały się
wybawieniem gdyż efekty były zaskakujące zacząłem się lepiej
odżywiać, pryszcze niemal zanikły ale uszy mi duże zostały (a niech będą w końcu całe życie takie miałem).  Kolejnym problemem okazał się mój mózg, gdy próbowałem podejść do jakiejś dziewczyny wysyłał mi miliony negatywnych
impulsów, myśli że coś zrobię nie tak jak trzeba że się tylko ośmieszę
itd. Masakra jednym słowem, był taki czas kiedy myślałem sobie że to
wszystko co zrobiłem było zrobione na marne gdyż co mi po tym skoro
nie mam odwagi podejść i zwyczajnie pogadać z dziewczyną, jednak twoje rady dawały mi siłę w dążeniu do celu. Uncle tyle razy pisałeś żeby próbować, ćwiczyć jak się nie uda to nic straconego, będzie następna okazja, raz nawet przyrównałeś podrywanie kobiet do grania w RPG napisałeś coś w stylu: im więcej potworów zabijesz tym większy masz poziom i podobnie z kobietami.  Nie mogę teraz znaleźć tego raportu ale mi się chyba to nie śniło. Po pewnym czasie dotarło do mnie że musi być ten pierwszy raz, ta pierwsza próba wszystkiego czego mnie nauczyłeś.
Pomyślałem że na początek zacznę od pytania o drogę (heh to było chyba w którejś z
wiadomości od ciebie), ku mojemu zdziwieniu kobiety chętnie udzielały
mi odpowiedzi i pomagały znaleźć "cel". Jedak i tutaj nie obeszło się bez
niespodzianek, wracałem ze szkoły zamyślony gdy nagle zobaczyłem
na starym mieście ładną dziewczynę, od razu mi wpadła w oko a że
wyglądała na sympatyczną osobę postanowiłem zapytać się o drogę, bez chwili zastanowienia spytałem się czy wie jak dojść do pomnika Mikołaja Kopernika.

Zapadła cisza po chwili powiedziała że Mikołaj stoi za mną
(pomyślałem że uzna mnie za jakiegoś kretyna) spojrzałem jej w oczy i
się uśmiechnąłem próbując wybrnąć z sytuacji, ona się roześmiała i
powiedziała mi że jestem oryginalny i nikt jeszcze jej tak nie próbował
poderwać. Co było robić skoro rozmowa już się potoczyła spytałem się
czy ma telefon lub mail, potwierdziła podałem jej mój telefon mówiąc "pisz" trochę ją rozbawiła ta cała sytuacja ale po chwili namysłu dała mi swój numer lecz ja wiedziałem że wyszedłem na kretyna dlatego nie
zadzwoniłem, porostu skasowałem jej numer, ale poczułem ulgę
przełamałem się, ten pierwszy raz 1:0 dla mnie. Po tym sukcesie zdobyłem jeszcze kilka telefonów ale tym razem nie pytałem już o Mikołaja. wszystkie zdobyte numery skasowałem usprawiedliwiam się tym że mam sporo nauki w najbliższym czasie i nie chce się odwracać od niej uwagi. Bardzo ważny okazał się wywiad który przeprowadziłeś z pewnym facetem o pewności siebie nie pamiętam jak się nazywał ale wniósł on wiele do mojego życia.

To postrzeganie człowieka w innym człowieku, nigdy bym o tym nie
pomyślał w ten sposób. Chciałem ci bardzo podziękować za
wyciągnięcie mnie z dna, niektórzy mogli by pomyśleć że przesadzam lecz tylko dzięki twoim radą dane mi było odmienić swoje życie. Prawda że jeszcze wiele pracy przede mną ale myślę że jestem na dobrej drodze. Czuję że ludzie postrzegają mnie inaczej i świetnie się z tym czuje. Chciałbym kiedyś uścisnąć ci dłoń i podziękować bo zrobiłeś dla mnie więcej niż mógłbym się kiedykolwiek spodziewać.

Pozdrawiam Grzesiek.


Historia nr 12

Cze wujek

jeśli chodzi o moją pewność siebie to zastosowałem twoje rady, chociaż
przy chodzi mi to zdrudem.Chociaż nie jestem zadowolony w 100%.Po
pierwsze bardzo zmieniła się moja postawa chodzi mi o mowę ciała, już
nie chodze zgarbiony.Nie unikam kontaktu wzrokowe.

Po przeczytaniu twojego artykułu jak uwodzic oczami postanowiłem
zastosowac to w codziennym życiu.
Przetestowałem to, muszę się przyznać na moich nauczycielkach może
to trochę dziwnie wygląda)Dgyzadzwonił dzwonek na lekcję dzwonek
zadzwonił.Przyszła nasz nauczycielka i otworzyła dzwi.Ja byłem za
koncu kolejki i nagle zaczeła się patrzeć na koniec koleiki na mnie.To ja
tez zaczołem się patrzeć na nią.Ona pierwsza spuściła wzrok z
uśmiechem.Póżniej na lekcji jak coś do mnie mówiła to z uśmiechem.
O to moja historia.Mam nadzienie że nie nudna.

pawcio


Historia nr 13

Pamiętam jak wstydziłem się chodzić po ulicy z podniesioną głową i
wyprostowaną postawą, pamietam tagrze jak balem podchodzic do
ludzi, mialem nawet problem z podejsciem w sklepie do kasjerki, bo
stresowalo mnie to, że musialem na nia patrzeć a ona patrzyla sie na
mnie. Podsumowójac bylem duzo bardziej zakompleksionym
chlopakiem niż reszta otoczenia.

Lecz w gronie znajomych, gdy nie bylo zadnych fajnych dziewczyn w
poblizu czlulem sie na luzie i moglem rozmawiać z nimi na wszystkie
tematy jakie tylko mogą przyjsc do głowy.

Przez długi czas szukałem jakiegoś rozwiazania, szukałem czegoś co
pozwoliło by mi na zbudowanie pewności siebie. Wreszcie natchnąłem
sie na twoja stronke, i czytając informacjie na niej zawarte stwierdziłem,
że tu znajdę odpowiednie informacje które pomogą mi zbudowac swoją
pewność siebie i poprawic relacje z dziewczynami.

Tag więc przeczytałem i przeanalizowałem każdy tekst zawarty na
stronce, zapisałem sie do grona ludzi którym wysyłasz, za darmo e-
mail'e z artykułami (za co serdecznie dzięki ci), gdy już miałem dość
informacji w głowie które mi przekazałeś... przeszłem do ćwiczeń, na
początek rozmawiałem z dziewczynami na różnego rodzaju czatach,
gdy już uznałem, że mniej więcej dobrze mi to wychodzi, to chciałem
przejść do ćwiczeń na mieście, lecz niestety gdy wyszedłem na miasto
okazało sie, że mam zbyt mało pewności siebie by podejść do jakiejś
dziewczyny, wtedy poczółem, że to co mi się udało wypracować do tej
pory jagby uciekło, więc zacząłem "studiować" wszystkie artykuły i e-
mail'e od początku, gdy to zrobiłem, pokazał się jeszcze jeden e-mail z
wywiadem, przesłuchałem go jakieś siedem razy, i pomyślałem, że to
może naprawdę podnieść moją samoocene bo człowiek z którym był
wywiad naprawdę sprawiał wrażenie kogoś kto się zna, więc ponowne
wyjście na miasło przełożyłem na trochę puźniej i zacząłem wykonywać
regularnie ćwiczenia z wywiadu, czułem, że mi pomagają.

Zacząłem chodzić wyprostowany, z podniesionym czołem, i starałem
się podtrzymać kontakt wzrokowy z innymi ludźmi, oczywiści na
początku było trudno, puźniej, zacząłem zachowywać się swobodniej,
zaczynałem mysleć "to ja jestem prezętem dla dziewczyny, ona może
tylko zdecydować czy chce go rozpakować".
Jakieś cztery dni temu wyszłem z kolegami na miasto i zacząłem
zagadywać do co drugiej napotkanej laski, czy to na ulicy, czy to w
barze/klubie, o ile obrze pamiętam to dwie pierwsze spławiły mnie
odrazu, potem z trzema sobie troszkę pogadałem ale nie dostałem
numeru, wywnioskowałem, że "szklanaka z napisem zainteresowanie"
nie było wystarczająco pełna, i sprubowałem to poprawić.
Następnego dnia gdy znów poszłem z kumplem na miasto już było
lepiej, co prawda od pierwszej dziewczyny dostałem kosza, lecz z druga
pogadałem trochę i widać było, że jest mną zainteresowana, a ja
poczułem się jak świetny prezęt dla niej, lecz nie poprosiłem o numer
telefonu, poprostu nie chciałem jej poderwać tylko zwyczajnie pogadać i
"przetestować poprawki".

Gdy wczoraj siedziałem w barze z kolegą weszły trzy piękne
dziewczyny, pomyślałem: a może by sie do nich przysiąść, i od razu
bez namysłu powiedziałem pomysł koledze, potem nie czekając na
odpowiedź wziąłem go za frak i poszliśmy, spytałem się czy możemy
się dosiąść, zacząłem rozmowę, tak jak wyczytałem, najpierw
rozmawiałem z całą grupą, potem przeniosłem całą rozmowę na mój
cel, troszkę pogadaliśmy, ona dawała nieświadome oznaki
zainteresowania, więc wziąłem ją i poszliśmy na kanape w rogó lokalu...
jak już znaleźliśmy się tam sami, zacząłem wypełniać szklankę z
napisem raport, gdy już stwierdziłem, że szklanka jest pełna,
powiedziałem, że bardzo mi przykro ale muszę już iść bo... ona
powiedziała, że: szkoda, dobrze sie z tobą rozmawiało. Wtedy
powiedziałem by dała mi numer i podałem jej telefon by tam zapisała
swój numer. Po czym pożegnałem się, wziąłem kolegę który wyraźnie
na to czekał, bo strasznie się stresował, obecnością w jego poblizu
dwuch dziewczyn, i poszliśmy.

Mam zamiar do niej juto zadzwonić i umówić się na jakieś spotkanie.

(wiem, że nie potrafie opowiadać, ale się starałem)
Pozdrawiam Rudzio


Historia nr 14

Cześć Uncle

Na samym wstępie chcem Ci gorąco podziękowąć za to co robisz i kim
jesteś. Nie jestes nawet wstanie sobie wyobraźić jak pomocną osobą
okazałeś się dla mnie. Jesteś dla mnie w pewnym sensie mentorem.

Na samym początku mojej przygody z podrywaniem, wiedziałem ze
jestem amatorem i bez teorii nic nie zdziałam ( nie miałem rzadnego
doświadczenia). Po krótkich poszukiwaniach natrafiłem na Twoją stronę,
po przeczytaniu paru artykułów zdecydowałem się na pobranie raportów.
Byłem sceptyczny ale zacząłem z nich korzystać. Dotąd nie moge
wyjść z zdziwienia jak zmieniło się moje życie towarzyskie. Z dnia na
dzień nawiązywałem dobrze rokujące kontakty. Przjąłem inicjatywę i to
dziewczyny kleją się do mnie a nie odwrotnie. Najbardziej przydatna
okazała się mowa ciała- inner game zmienia się o 180 stopni. Ostatni
raport w pdf też był niesamowicie przydatny. Czytam również twoje
wszystkie krótsze artykuły i porady które regularnie(!) dostaję na mój e-
mail. Co jak co, ale potrafisz zadbać o swojego czytelnika. Życzę Ci
powodzenia w tym co robisz, bo pomagasz wielkiej rzeszy ludzi. Dzięki
tym poradom stałem się w mojej grupie samcem alfa. Wiem, że moja
wypowiedź może jest troche bezskładna i chaotyczna ale mam nadzieję
że mnie zrozumiesz ;)

mileq


Historia nr 15

Ogólnie wiem, ze zajęło mi to dużo czasu. Wiem, ze z dnia na dzien nie
zmienimy naszego inner game itd.
Na początek zacząłem od mowy ciała. Starałem się utrzymywać
odpowiednie BL, nie chciałem aby było to sztuczne.
Starałem się rozmawiać z ekspedientkami w sklepie. Częściej
rozmawiać z koleżankami. Ogólnie zwiększyć kontakt z ludźmi.
Potem zaczynalem od zagadywania do kobiet w jakies sutuacji
zwiazanej ze mna (np spytalem o miejce czy wolne w autobusie i tak
rozmawialem o wszystkim i o niczym dla wprawy.) Nie mialem motywu
jakiegos. Ogolnie zeby sie oswoic z kobietami. Pracowalem nad
samorozwojem( silownia, przylozylem sie do nauki, mixowanie ogolnie
zainteresowania.)
Staram się czesto zagadywac do dziewczyn na baletach. Czesciej
wychodze z domu. Dbam o sylwetke, higiene.
Duzo wniosles, ale chce sie jeszcze bardziej rozwijac.

Pozdrawiam.


Historia nr 16

Twoje artykuły o inner game i pewności siebie bardzo dużo mi dały
koleżanki które przedtem uwazały mnie za malo interesującego teraz
zagadują i postrzegają mnie jako atrakcyjnego faceta.
Pozatym nie tylko z kobietami poprawiły mi się relacje,dzieki pewności
siebie (patrzeniu w oczy,zajmowaniu dużo miejsca,odpowiedniej
postawie,i odpowiednim mówieniu) inni ludzie zaczeli mnie inaczej
postrzegać,np.u kolegów mam wyższy status społeczny niż przedtem.
Jedna historia która wydarzyła się dwa dni po przeczytaniu jednego z
Twoich artykółów o pewności siebie,warta jest opisania,gdy pisałem
kartkówkę z biologi nauczycielka -(kobieta około 30l,bardzo ładna)
zabrala mi kartke przy końcu pisania za ściąganie i powiedziała że nie
bedzie sprawdzać tylko odrazu wpisze 1.Więc po zakończeniu lekcji
gdy wszyscy wyszli,postanowiłem zastosować się do twoich reguł z
artykółu i pogadać z nią,po krótkiej rozmowie udało mi sie zazartować z
sciągania i rozbawiło to nauczycielkę,porozmawialem z nia jeszcze i
powiedziala mi ze sprawdzi prace,ale obnizy ocenę o jeden stopien
zgodziłem sie.

Powiedziala rowniz co mnie bardzo zaskoczylo ze jakby była w moim
wieku to by chciała mieć takiego chłopaka jak ja.To byl dla mnie szok.a
wszystko dzieki twoim artykułom.WIELKIE DZIEKI:)


Historia nr 17

Witam.
Moja historia jest pewnie jedną z tych standartowych...? Ale cóż każdy
ma problemy i każdy chce je rozwiązać:P Konstancję poznałem kilka miesięcy temu. Pierwszy krok zrobiłem ja, napisałem jej, że ona podobno chce mnie poznać (skomplikowane ale to była zasługa naszych sióstr które są przyjaciółkami). W każdym bądż
razie napisałem do niej, i od razu nawiązaliśmy świetne stosunki, w
zaledwie kilka sek. płakała ze smiechu ja zresztą też. Po tyg. rozmów
przez GG spotkaliśmy się, świetna zabawa była, która wynikała głównie
z rozmowy. Przez następne 2 mies zpotykaliśmy się 2 a przynajmniej
raz w tyg. Nawet pomimo tego że daleko mieszkamy od siebie. Problem
tkwi jednak w tym, że ja jestem bardzo bezpośredni i szczery i
wypaplałem jej że mi na niej zależy i że mi sie podoba, i od tamtej pory
zaczęło się unikanie z jej strony, nawet gdy spotkalimsy sie nie miała
juz mi tak wiele do powiedzenia co wczesniej. Ostatni raz widzielismy
sie podczas jej studniówki (mies temu) a na GG to gadamy przelotem..
Co robić? Czy to może być jeden z tych kobiecych testów?

Pozdrawiam
marek_pok


Historia nr 18

Co się zmieniło we mnie?
WSZYSTKO – Jak teraz o tym myślę a dokładniej jaki kiedyś byłem
nędzny i w ogóle to aż w szoku jestem że jakoś miałem dziewczyny –
podziw dla nich ze mnie akceptowały hehe. Teraz czuje się już na luzie i
spontanicznie potrafię zagadać do nowej panny – oczywiście nie do
każdej. Z jakiegoś powodu mam czasem zawiasy albo takie lekkie
stresy ale ogólnie jak mam dobry humor to potrzebuje chwile by
wyrzucić spontaniczną gadkę i nawiązać dialog z kobietą.
Wcześniej jak pewnie czytaliście było to dla mnie bardzo Ciężkie i
wręcz musiałem walczyć sam ze swoim strachem by się przemóc i
powiedzieć coś do obcej dziewczyny. Teraz jest o wiele łatwiej i
przyjemniej, każda taka sytuacja to dla mnie nowe doświadczenia,
czuje się silniejszy i pewniejszy w swoich przekonaniach pomimo ze
sam o sobie nie powiem by był super Samcem Alfa ale mogę
powiedzieć że czuję się obecnie na siłach by powiedzieć o sobie że na
pewno jestem Samcem który nie boi się dziewczyn, który bez
większych zahamowań jest w stanie poradzić sobie w różnych
sytuacjach. Wiem że nie jestem w tym mistrzem i wielu z was zapewne
lepiej by rozegrało moje scenariusze ale i tak sobie radzę z czego
jestem zadowolony.
Wszystkiego i tak nie napisałem bo nawet nie mam już głowy (piszę to
już ze 2 h)co tam dokładnie się działo – teksty które były wypowiadane
pisze z pamięci więc mogą być rozbieżne ale starałem się je jak
najbardziej odzwierciedlić.
Przyszło mi pogratulować pomysłu książki i calejstrony Wuja UU oraz
podziękować mu jak i innym osobą udzielającym się na forum za
wszelkie rady i pomysły dzięki którym udało mi się przejść
transformacje z larwy w motyla z łajzy w samca.
Wielkie THX dla was wszystkich.
Pozdrówki


Historia nr 19

Cześć Wujek,
nie mam zamiaru owijać w bawełnę i od razu przechodzę do sedna
sprawy.

Wszystko zaczęło się jakoś pod koniec ostatnich wakacji, może raczej
na początku roku akademickiego. Dostałem się na wymarzone studia w
innym mieście i miałem niepowtarzalną okazję, by jakby zacząć swoje życie od nowa. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że jestem cholernie wręcz nieobyty w stosunkach z kobietami (miałem blisko dwuletnią przerwę - traumę po tym jak rzuciła mnie dziewczyna). Pomyślałem sobie, że muszę to wszystko zmienić, nie może tak dłużej być i wpisałem w googlach "jak poderwać dziewczynę" - może trochę żałosne, wiem. No, ale dzięki temu od razu trafiłem, gdzie trafiłem i tylko dzięki temu teraz piszę.. W każdym razie na początku w ręce trafił mi raport pisany przez Wujka o mowie ciała.

Trochę mnie to zainteresowało i zgłębiałem na ten temat wiedzę
też z innych źródeł. Wkrótce odkryłem, że problem z dziewczynami nie
jest moją jedyną bolączką, że ludzie z zewnątrz mogą mnie mylnie
postrzegać jako jakiegoś frajera. Zacząłem od kontaktu wzrokowego, tak naprawdę to bardzo fajna zabawa, szczególnie jeśli dostanie się w
zamian śliczny uśmiech od kogoś innego - nie musi to być nawet kobieta moich marzeń, nawet jeśli uśmiechnie się do mnie po przyjacielsku kobita po 50-tce to też mi to sprawia jakąś satysfakcję :). Bardzo lubię też rozmawiać z np kasjerkami w sklepach, ludźmi na przystankach, kimkolwiek innym. To są tak banalne sprawy, a mam wrażenie, że tak bardzo podnoszą poczucie własnej wartości. Poza tym zmieniłem trochę swój styl ubierania, zacząłem przykładać większą wagę do swojego wyglądu i mogę, co prawda bardzo subiektywnie, stwierdzić, że na prawdę JA mogę się komuś podobać.

Najmilsza jednak sytuacja przydarzyła mi się bardzo
niedawno. Otóż pewnej niedzieli stojąc na dworcu, wsiadając do pociągu ze swojego "domowego" miasta do miasta "uczelnianego" zaczepiła mnie pewna bardzo ładna dziewczyna pytaniem, czy wiem dokąd ten pociąg
jedzie. Kierunek się zgadzał, a więc wsiedliśmy razem i od razu jakoś
tak odruchowo poszedłem za nią do przedziału. Do tej pory nie wiem jak
to się dokładnie potoczyło, ale od samego początku zaczęliśmy
dyskutować
na różne tematy... Gadaliśmy o wszystkim, o ciuchach, o
samochodach, o
absurdach w polskim szkolnictwie, służbach medycznych w naszym
pięknym
kraju. Parę razy udało mi się zażartować. Niestety ona jednak nie
jechała ze mną do samego końca, no i gdy zbliżał się jej przystanek
musiałem zdobyć się na odwagę i wyciągnięcie numeru telefonu (ekhm,
jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawet bym się do niej na słowo nie
odezwał). Sytuacja była tym trudniejsza, że w przedziale było jeszcze
kilka innych osób. No, ale zrobiłem trick, o którym Wujek pisał nie raz,
nie dwa i przed jej opuszczeniem pociągu dałem  mój telefon i
powiedziałem, żeby wpisała swój numer, bo koniecznie musimy jeszcze
kiedyś złapać ten sam pociąg. Uśmiechnęła się, trochę zdziwiła, ale
wpisała i od razu zadzwoniła mówiąc, że też musi mnie u siebie mieć.
Po
tym wszystkim czułem się cholernie z siebie dumny. Dużo o niej
jeszcze
tego samego dnia myślałem, a jakież było moje zdumienie jak
wieczorem
napisała mi smsa ! I to jako pierwsza ! Napisała, że bardzo się cieszy,
że się wymieniliśmy numerami, bo fajnie nam się gadało. Czułem się jak
dzieciak co dostał nową zabawkę, nie mogłem pół nocy spać :)
Sytuacja
jest bardzo świeża, na chwilę obecną umówiliśmy się na kolejny
weekend w
moim mieście na jakąś herbatkę.. I to będzie pierwsze spotkanie nie
licząc tego w pociągu.

M.


Historia nr 20

Mam na imię Kuba. Opiszę moją historię. Było to tak. Jeszcze przed
wakacjami '08 byłem jak każdy chłopak - trochę nie śmiały. Podczas
wakacji poznałem wspaniała dziewczynę! Wiesz... super ciało, usta,
buzia... Po prostu zakochałem się w niej. Dość często ją widywałem,
więc nie brakowało mi momentów by z nią porozmawiać. Ale tu zaczęły
się schody. Otóż za każdym razem kiedy ją widywałem nogi robiły mi
się jak z waty, ręce drżały, a w głowie tylko mętlik. Po prostu
wewnętrzna zadyma! I tak zawsze przechodziliśmy obok siebie bez
słowa... w końcu kumpel zauwazył co się dzieje i zaczął mnie nakręcać.
Dał kilka rad ale on też nie jest "supreman" jak to powiedział. W
Internecie wpadliśmy na twoją stronke i to właśnie dzięki twoim radą sięzmieniłem.


Ale nie tak od razu... na początku uważałem ,że to bez
sensu!! Ta cała gra... Odpowiednie zwroty itp. Ale w miarę czasu
zmieniłem nieco zdanie, kiedy to do mojego znajomego przyjechała na
wakacje "diabelsko" urodziwa dziewczyna!! Była na prawdę piękna. Na
chłopaków z wioski nie chciała nawet patrzeć!! Kiedyś wpadłem do tego
kumpla i Monika (ta dziewczyna o "diabelskiej" urodzie) była w domu.

Widząc mnie w zasadzie nic nie zrobiła. Ja oczywiście byłem
speszony. Siedziałem z kumplem przed komputerem a ona chodziła po
domu. W końcu usiadła koło nas a ja się przedstawiłem. Po tych
pierwszych słowach zacząłem z nią rozmawiać i nawet nie musiałem
specjalnie szukać tematów!! Tamto wydarzenie naprawdę mnie
ośmieliło. Zacząłem szukać w Internecie różnych informacji na temat
pewności siebie, czy różnego rodzaju ćwiczeń na podryw dziewczyn,
wartość siebie itp. Jakiś czas pózniej potrafiłem zawrócić w głowie wielu
dziewczyną ( a przynajmniej tak się czółem :P)!! Moja ukochana
(wspomniałem o niej na początku) była dalej dla mnie nie osiągalna. Po
przeczytaniu twojej pierwszej książki wpoiłem sobie naprawdę wiele.
Jeszcze przed końcem wakacji byłem CAŁKOWICIE innym człowiekiem
jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie. Do tej pory pracuję nad sobą i
mogę powiedzieć, że to moje hobby (tzn. nie praca nad sobą ale nauka
o tych wszystkich rzeczach, które opisujesz w swoich książkach).

Swoją ukochaną uwiodłem i do tej pory bardzo się oboje kochamy (bez
skojarzeń). Bardzo chcę przeczytać Twoją drugą książkę. Mam
nadzieję, że jeszcze dużo się od Ciebie nauczę!
pozdrawiam  Kuba


Historia nr 21

Siemano
Moja pewność siebie nie zawsze jest taka jak powinna ale w tym czasie
gdy podeszłem do niej była na swoim miejscu i chyba nawet taka jak
powinna byc ponieważ bez problemu zdobyłem jej numer.
Tak więc, byłem na zakupach w galerji handlowej (silesi) i właśnie ją
zobaczyłem i postanowiłem użyć tekstu który wysłałeś mi w e-mailu
"Część potrzebuje rady.Mój kumpel wybiera się do Anglii i poprosił mnie
o duża przysługę. Poprosił mnie żebym znalazł jakiś prezent dla jego
dziewczyny. Dał mi 100 zeta i szukam teraz czegoś fajnego, próbuje
coś wymyślić. Jak sądzisz, co może być dobrego jako prezent?" mniej
więcej coś takiego. Na początku była zaskoczona ale po chwili
powiedziała że nie ma zielonego pojęcia co to może być. Więc
zapytałem czy by mi nie pomogła czegoś poszukać ,odpowiedziała mi
że się śpieszy ,więc szybko zapytałem czy lubi imprezy ,odpowiedziała
że tak wiec zapytałem się jej czy ma telefon i podałem jej swój żeby
zapisała mi swój numer i powiedziałem że zadzwonię i się umówimy  na
imprezę. Zadzwoniłem do niej jeszcze tego samego dnia wieczorem i
się umówiliśmy na piątek na imprezę do wyższego wymiaru.
Bardzo dzięki za zachętę do działania
Pozdrawiam Mariusz.

Historia nr 22

Cześć Uncle!

Twoje artykuły są napisany w inny sposób od reszty ludzi, którzy dzielą
się swoja wiedzą. Piszesz o tym jak byś wiedział co większość
przechodziła lub przechodzi. Ale do rzeczy.
Kiedy nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak PUA, to chodziłem
skulony, byłem cichy, cedziłem każde słowo zanim je wypowiedziałem,
a jak już wypowiedziałem to waliłem sie po głowie i dołowałem tekstami "co ty robisz? po co to powiedziałeś?". Teraz kiedy mój IG wzrósł to prawie takie sytuacje mnie nie dręczą. Co myśle, to robie i mówie.

Poczułem się wolny, tak jakbym zdiął kajdany o nazwie "program
społeczny" i szedł własnymi ścieżkami jak przysłowiowy kot. Ostanio
kiedy bawiałem sie na ostatkach w pewnym klubie podchodziłem do
wiekszości dziewczyn, które były w moim wzroku, niestety tylko na
parkiecie. Raz spróbowałem poza, ale zostałem olany, choć jak później
przeanalizowałem całą sytuacje, to był mój błąd, bo za szybko sie
speszyłem i odpusciłem. Kiedy mi brakowało motywacji, to dwóch
kumpli mówiło: "do tej nie podjedziesz" a ja nawet nie zastanawiając sie
powiedziałem do kolegów "zobaczymy" i szedlem do celu. Ale nic
wielkiego nie osiągłem. Może następnym razem bedzie lepiej. A tak na
codzień to pracuje ciągle nad IG a w szczególności nad kontaktem
wzrokowym. Coraz lepiej mi to idzie i większosci potyczek na oczy ja
wygrywam. A ma koniec podsumowując moje nikłe osiągnięcia to
stwierdzam ze ze mało mam praktyki.
eirdo


Historia nr 23

Okej Uncle Uwo

Niedawno jechałem do szkoły pociągiem. Siedząc w przedziale z kolegą
spostrzegliśmy, że do następnego wagonu wsiadły dwie bardzo fajne
dziewczyny. Nie zastanawiając się ani chwili z szybkością błyskawicy,
niby to przypadkiem weszliśmy do ich wagonu i usiedliśmy na
przeciwko. Po kilku minutach zauważyliśmy, że dziewczyny nudzą się
niemiłosiernie. Co by tu zrobić pomyślałem? Zacząłem lekko
obserwować jedną z nich - niebieskooką blondyneczkę. W tym
momencie do przedziału wtoczył się styranyt życiem kondzior. Ziomek,
który ze mną jechał miał podrobioną legitymację, co niestety konduktor
od razu spostrzegł. Zrobił kolesiowi awanturę że co on sobie myśli, że
tak nie można, że sprawę w sądzie może mu za to wytoczyć. No ale co
do czego w końcu powiedział że narazie zabiera dokument i odda go
niebawem. Na stępnie wyszedł. Teraz był czas działania, zważywszy na to że laseczki patrzyły na nas i się uśmiechały.

Nawinąłem standardową gadkę- że
widzicie dziewczyny jak to jest, czasami nie wszystkich uda się
zbajerować. One na to że tak tak itp. Zaczęliśmy normalną rozmowę, a
to dokąd jedziecie, a to gdzie się uczycie etc. Dziewczyny już ciepłe
rozsiadły się wygodnie niczym dyrektorki kółka rolniczego. Rozmowa
płynęła dalej i dalej, no ale cóż wszystko co dobre kiedyś wreszcie ma
swój koniec, niebawem dojechaliśmy na miejsce, ale jeszcze zanim to
nastąpiło wyszliśmy wszyscy z przedziału i stojąc na korytarzu
kontynuowaliśmy rozmowę. Uśmiech nie znikał z mojej twarzy i
analogicznie z twarzy pięknych nieznajomych ( teraz już znajomych).

Standardowo na mój uśmiech- moja słodka blondyneczka
odwzajemniała uśmiech, na moje oczka - odpuszczała swoje.
Wyszliśmy z pociągu. Rozpierała mnie energia. Postanowiłem postawić
wszystko na jedną kartę. Poprosiłem subtelnie o nr tel. Zgodziła się. Już
niebawem będziemy siedzieć w pubie popijając piwko. Sztuka
uwodzenia, okraszona Twoimi wskazówkami na serio działa cuda, tylko
trzeba chcieć. Nic nie rodzi się z niczego. Aby odnieść sukces, trzeba
mieć odwagę i siłę. Ale w każdym z nas drzemią te dwa atrybuty.
Sztuką jest tylko je uzewnętrznić ;)

Pozdro !
Pablo


Historia nr 24

Cześć,

Dzięki twoim wskazówką szczególnie odnośnie mowy ciała i rozmowy
udało mi się nabrać większej pewności siebie.

Dzięki właściwej mowie ciała coraz więcej dziewczyn uśmiecha się do
mnie na ulicy i w środkach transportu miejskiego :-)

Co więcej, dziewczyna która mi się podoba i którą łapie w swoja siec
powiedziała mi ostatnio, ze całkowicie mnie nie poznaje.

Mówi, ze jestem inna osoba niż 2 miesiące temu. Bardziej pewnym
siebie
oraz , że interesująco słucha sie nowego mnie ....

Dzięki za wskazówki

Pozdrawiam
Matthew


Historia nr 25

Wszystko zaczęło się od tego, gdy pewna dziewczyna wpadła mi w
oko, jak się okazało później-ja jej też. Najgorsze było to, że nie
wiedziałem jak mam się z nią umówić, rozmawiać- byłem kompletnie
zielony w te klocki. Postanowiłem poszukać czegoś na internecie jak
się zachowywać, być bardziej interesujący dla kobiet, trafiając na Twoje
forum, gdzie znalazłem masę rad które zaczynałem stopniowo
wykorzystywać w zżyciu codziennym.

Na początku postanowiłem poprawić swoją pewność siebie, poprawić
postawe która do tej pory nie wyglądała najlepiej. Na mojej twarzy coraz cześciej pojawiał się uśmiech co sprawiało, że przyciągałem kobiety jak magnez :) Dzięki świeżo wyrobionej pewności siebie nie miałem problemu porozmawiać z większością dziewczyn. Każdego dnia staram się poznawiać nowych ludzi, dzięki temu lepiej rozmawia mi się z kobietami. Przestałem ulegać kobiecym kaprysom, czy przepraszać za
jej nie uzasadnione "fochy" Moje rozmowy z płcią przeciwną przestają
być takie nudne, monotonne, przerywane chwilami ciszy. Jeszcze
musze się sporo nauczyć, lecz mam pewność ze jestem na coraz
lepszej drodze.

Gdyby nie Twoje rady byłbym w dalszym ciągu gościem który poprawi
spieprzyć każde uczucie... Dzięki stary :D

Pozdrawiam Dawid


Historia nr 26

Witam. Zanim zacząłem reperować swój Inner Game, byłem
człowiekiem, któremu wydawało się, że żyje mu się dobrze, jednak
bałem się podchodzić do kobiet i tak naprawdę nie czułem się
szczęścliwy. Po rozpoczęciu treningu swojego Inner Game całe moje
życię się zmieniło. Już nie chodzę przygarbiony z wlepionym wzrokiem
w chodnik, omijając wszystkie piękne kobiety przechodzące koło mnie.

Wraz z poprawą pewności siebie moja mowa ciała stała się o wiele
atrakcyjniejsza, co widzę po spojrzeniach kobiet mi znanych oraz
całkiem obcych mijających na ulicy. Dzięki poprawieniu pewności siebie
stałem się człowiekiem szczęśliwszym, jednak pełnię szczęścia
osiągnąłem stosując rady zawarte w wywiadzie, który dostałem na e-
maila od Ciebie. Dzięki codziennemu dziękowaniu za wszystkie
sukcesy ale także porażki jakie mnie spotkały, zacząłem się cieszyć
nawet z wykonywania czynności wcześniej dlamnie nieprzyjemnych.

Jak to wszystko przełożyło się na moje stosunki z kobietami??
Zacząłem odbierać wiele IOI, oraz stałem się o wiele bardziej
interesujący dla kobiet co widać po ich reakcjach. Teraz już panuje nad
strachem przed podejściem i umiem wykorzystać go, do swojej
mobilizacji, co mi znacznie pomaga z kobietami. Nie boję się już
porażek, czy to w "miłostkach", czy innych dziedzinach życia, gdyż
wiem, że wykorzystując te doświadczenie, moje następne podejścia
będą o wiele lepsze. Moje życie dzięki poprawieniu swojego Inner Game
obróciło się o 180 stopni i podchodzenie do nieznanych mi pięknych
kobiet, mimo że kiedyś wydawało mi się niemożliwe stało się normalne.
Korzystając z okazji chciałbym za to wszystko podziękować.
dyzio


Historia nr 27

Co się zmieniło we mnie od momentu kiedy zacząłem czytać Twoje
raporty o pewności siebie? Otóż zmieniło się bardzo wiele. I to na
lepsze. Potrafię spojrzeć na siebie pozytywnie pod względem mojego
inner game. Nigdy nie byłem zakompleksionym, nieśmiałym gościem z
którym nikt ni rozmawia. Wręcz przeciwnie - zawsze jestem duszą
towarzystwa i potrafię wszystkich w kulturalny sposób rozśmieszyć.

Pod względem fizyczności nigdy nie miałem sobie nic do zarzucenia.
Jednak w kontaktach z kobietami makabrycznie mi "nie szło". Zawsze
to ja byłem needy. Często czułem się beznadziejnie z powodu, iż ta
dziewczyna, w której się zauroczyłem nie zwraca na mnie uwagi.
Uciekłem w końcu od tych wszystkich (jak to nazywałem)
"romantycznych pierdół" i zająłem się własnym hobby, które zajmowało
cały mój wolny czas. W końcu znalazłem twoje artykuły i zobaczyłem,
że tak na prawdę wszystko można ze sobą pogodzić. Nauczyłem się
odpowiedniej mowy ciała, potrafię ze spokojem i uśmiechem spoglądać
dziewczynie w oczy, stałem się lepszą wersją samego siebie. Ostatni
raport o "strachu przed podejściem" zmienił nie tylko mój pogląd na
samo podchodzenie, ale także na uczucie stresu we wszystkich
dziedzinach życia. Twoja praca nad materiałami o pewności siebie to
kawał dobrej, świetnej roboty. Tam, na górze ci tego nie zapomną.
Wielkie, ale to WIELKIE szacuny!

Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Bae-Dal


Historia nr 28


Witaj Uncle!

Postanowiłem opisac moja historię z pewną dziewczyną.
Zastosowałem sie do  Twoich rad i efekty były naprawdę świetne.

Często  w sobotnie wieczory wychodzę z kumplami do pobliskiej
dyskoteki.

Fajna muza , klimat i dziewczyny.
Nigdy wcześniej nie kwapiłem się do tego by wyrwać laskę, bo
wiedziałem ze i tak sie mi to nie uda.
Zazdrościłem kumplom, bo co imprezę mieli inną laskę.
Ale pewnego razu siedziałem z kumplem w loży i zauważyliśmy fajna
dziewczynę. Siedziała sama pod ścianą.

Kumpel powiedział żebym podszedł i żebym do niej zagadał. Ale bałem
się. Potem kumpel powiedział że jak do niej nie zagadam
to stracę wartość w jego oczach. Więc przełamałem się i
podszedłem.Początkowo utrzymywałem kontakt wzrokowy. Gdy
doszedłem do niej zagadnąłem. Ale ona była niedostępna. Więc usiadłem koło niej w odpowiedniej pozycji i zacząłem nawijać.

Początkowo była niedostepna ale po kilku minutach rozmawiała ze mną
i dobrze sie bawiła. Poczekałem na odowiedni moment i poprosiłem o nr. telefonu.

Nie chciała podać ale rzuciłem śmieszne zdani na temat telefonu(jedno
z Twoich zdań na zamknięcie )...i udało się .Dostałem numer.
Do dziś utrzymuje z nia świetny kontakt mimo że mieszka 150 km od
mojej  miejscowości.
teraz cieszę sie z tego że dzięki pomocy Twojej Uncle wszystko sie
udało.
Wielkie dzięki!!!


Historia nr 29

Historia wykorzystania Twoich rad, co do pewności siebie.

Witaj!

Jak wykorzystałem twoje rady dotyczące pewności siebie? Bardzo
szybko i skutecznie. Zarejestrowałem się na forum, na moją skrzynkę
zaczęły przychodzić różne artykuły. Początkowo podchodziłem do tego
z dystansem, lecz z czasem zacząłem traktować to całkiem poważnie.
Przeczytałem jeden, drugi i kolejny. Im więcej czytałem artykułów o
pewności siebie, tym bardziej miałem ochotę stosować je w codziennym
życiu. I zacząłem,  na efekty nie trzeba było długo czekać. Stałem się
pewniejszy siebie. Efekt? Wszystkie rzeczy przychodziły mi o wiele
łatwiej. Zacząłem bardziej wierzyć w swoje umiejętności. Wiele rzeczy
niedostępnych dla mnie, stały się teraz wykonalne i lepsze. Po prostu
czerpałem większą radość życia, niż przed poradami. Uważam, że
odwalasz kawał dobrej roboty. Pozdrawiam!


Historia nr 30

Hej Wujek!;)

pewnie dostajesz wiele maili listów itd.... twoja stronka pomogła już nie jednemu (w tym mi) Więc może ja opowiem krótko w czym mi to pomogło oraz podam parę błędów które są dość często sie zdarzają nie  tylko mi itd...

A wiec jakieś pół roku temu może trochę dawniej byłem zdołowany psychicznie miałem sporo kompleksów tak jak wiele osób która trafia na twoją stronkę. Ale w wakacje doszedłem do wniosku że trzeba sie wziąć za siebie-nowa szkoła nowe otoczenie nowi ludzie-NOWE MOŻLIWOŚCI !! po przeczytaniu kilku artykułów wziąłem sie do roboty:

Wygląd: zmiana fryzury,zmiana garderoby Pewność siebie: ćwiczenia fizyczne(siłownia, bieganie piłka, nożna),oraz ćwiczenie psychiki pojedynki wzrokowe z ludźmi(bardzo polubiłem t ćwiczenie;p
poprawa samooceny dowartościowanie sie - trzeba sie rozwijać nie tylko fizycznie a więc filmy wiadomości ze świata rozmowy z innymi ludźmi wymiana poglądów itd

-teraz nie boje sie patrzeć ludziom w oczy, chodzę zawsze wyprostowany, wypięty z głową uniesioną do góry
pewność siebie buduje sie przez dłuższy czas więc po czasie ww ćwiczenia przestają przynosić efekty jednak najlepszym, ćwiczeniem jest !!!!!!!!!KONTAKT Z LUDŹMI!!!!!!!!!!! jeśli tego zabraknie  pewność siebie nie będzie na najwyższym poziomie!!

więc rada dla wszystkich  do ludzi nawiązywać i utrzymywać znajomości.

ja mam trochę z tym problem ale wszystko przede mną.....trzeba sie rozwijać!!! od czasu kiedy zaszły we mnie te zmiany moje życie nagle sie zmieniło - aż sie zyć zachciało;) warto wyróżniać sie troszkę spośród ludzi -niekoniecznie samemu np grupą-grać w zespole muzycznym,grupa parkour itp to bardzo dowartościowuje oraz pomaga zostać zauważonym przez iekawych wartościowych ludzi.
daniel07


Historia nr 31

Cześć Wujek

Chciałbym podzielić się z Tobą, kilkoma wydarzeniami z mojego życia, które jeszcze nie dawno nie miały miejsca. Wiem, że jest to może niewiele w porównaniu do najlepszych ale dla mnie to zawsze coś. Więc ze zmian jakie zaszły mogę wyróżnić to że trochę poprawiła się moja pewność, zastosowałem podstawowe czynniki takie jak głowa do góry, luz promieniujący z daleka, uśmiech no i wyprostowanan sylwetka. Kolejną sprawą która mnie bardzo cieszy jest to że zacząłem rozmawiać, z kobietami głównie tymi które znam ale wcześniej nie rozmawiałem z nimi prawie wcale, zaczepiam koleżanki ze studii, a ostatnio pogadałem nawet z jedną do której miałem wielki dystans bo jest piękna i mądra więc po prostu bałem się tego co będzie jeśli z nią zaczne rozmawiać. Wyszło dobrze nawet ją kilka razy rozśmieszyłem. Nie pokazuje też kobietom że mi się podobają, bynajmniej nie mówię im tego, wolę powiedzieć coś w bardziej żartobliwy sposób na jej temat i zobaczyć czy wróci po jeszcze. Mam jeszcze dużo do zrobienia i jeszcze więcej do poprawienia ale ważne że wyszłem z deprechy psychicznej. Jak mawia Leo "krok po kroku" mam nadzieję że moja zmiana już teraz ruszy ostro do przodu. Dzieki za materiały i bonusy.
Pozdrawiam Radek


Historia nr 32

Witaj uncleuwo!

Długo zwlekałem z napisaniem tego maila, jednak postanowiłem podzielić się z Tobą moimi doświadczeniami, po zastosowaniu w życiu Twoich rad.

Od dziecka życie mocno mnie doświadczyło. Gdy miałem 8 lat straciłem
ojca, potem pomagał nam mój dziadek, który po dwóch latach dostał udar i sam wymagał opieki, po dwóch latach, od choroby dziadka mama powtórnie wyszła za mąż, urodził się mój brat no i po 4 latach od
slubu zmarł mój ojczym. Wszystkie te doświadczenia mocno na mnie
wpłynęły - dodały mi pewności siebie. Najgorsze było to, że mama musiała sama prowadzić gospodarstwo, a tu co chwilę ktoś odchodził... Po śmierci ojczyma sam zająlem się gospodarstwem, i dobrze mi z tym szło.

Gdy byłem w szkole średniej, udało mi się zdobyć najfajniejszą laskę w
szkole( gdy teraz o tym myślę, wiem że to było dzięki mojej pewności
siebie), byliśmy razem 7 lat, zaręczyliśmy się, jednak nasz związek
się rozpadł - znalazła sobie innego. Tak naprawdę to doświadczenie
najbardziej zmieniło moje życie. Strasznie przeżyłem nasze rozstanie.
To wszystko skłoniło mnie, do szukania przyczyn - co zrobiłem nie tak,
że wszystko nagle się skończyło. Szukałem, szukałem i znalazłem Twoje
artykuły. Na sam początek 27złotych? O kurde - pomyślałem, ale co mi
tam. Zapłaciłem i teraz wiem, że to najlepsza rzecz, jaka mnie
ostatnio spotkała. Zacząłem zagłebiać się w całą tą wiedzę, i
dostałem wręcz olśnienia. Znalazłem odpowiedzi na wszystkie moje
pytania. Super!!!

Jednak do rzeczy - jeśli chodzi o zastosowanie Twoich rad.
Zacząłem stosować Twoje rady, odnośnie mowy ciała  i inner game.
Efekty przyszły natychmiast. Najbardziej jestem dumny z tego, że
zacząłem radzić sobie ze swoją matką, jak za dotknięciem różdżki
wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze, a przyznam, że miałem z tym
duże problemy, matka jak to matka, też jest kobietą. Teraz jest o
niebo lepiej, bardziej mnie szanuje, liczy się z moim zdaniem itp. W
tej chwili jest to najwiekszy sukces!!! A jeśli chodzi o kontakty z
dziewczynami - również jest dużo lepiej. Cały czas doskonale swe
umiejetności, zaczynam  podrywać fajne dziewczyny, z niezłym skutkiem i cały czas prę
do przodu. Moje relacje z nimi, zmieniły się na lepsze i wiem, że to
tylko kwestia czasu, aż znajdę sobie kobietę na całe życie - teraz
dostałem od Ciebie potężne narzędzie i wiem jak to zrobić, jednak nic
na siłę. Cały czas się uczę, analizuję i wyciągam wnioski z mojego
postępowania aby dążyć do celu

To tyle. Wielkie dzięki, za Twoje rady.Moje życie bardzo się zmieniło. Moim zdaniem każdy facet
powinien przeczytać Twoje artykuły - Polska byłaby wtedy dużo lepszym
krajem!!!!!

Pozdrawiam
Robert


Historia nr 32

Hej Uncle!
Chciałbym Ci opowiedzieć o jednej z moich ostatnich przygód.
Mianowicie z pewną dziewczyną znamy sie juz 2 lata, zawsze się dobrze dogadywaliśmy i ogólnie dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie. Gdy ją poznałem, byłem zupełnie inną osobą (nieśmiały, nie lubiący się wychylać, itp.), lecz po tym jak zapisałem się na Twój kurs, moje życie, a przede wszystkim podejście do kobiet i samego siebie zmieniło się diametralnie. Stałem się bardziej pewny siebie, wyluzowany, i co mnie najbardziej ucieszyło to, że kobiety zmieniły swoje podejście do mnie.

Wracając do tematu, ona także zauważyła tą zmianę. Od zawsze mi się podobała, lecz gdy uświadomiłem sobie, że mogę zrobić z tego coś więcej, ona była zajęta przez mojego kumpla. Nie martwiłem się tym za bardzo, bo wiedziałem, że nie jest on typem faceta na dłuższą metę, więc postanowiłem się nie wcinać. Podczas ich związku zaczęła się dopytywać jak mi się powodzi w życiu uczuciowym, na co odpowiedziałem, że na razie nikogo nie mam, co ona porzyjęła z uśmiechem i twierdzeniem, że "czekam na nią". Po pewnym czasie, tak jak podejrzewałem, rozeszli się, więc postanowiłem działać. Podczas jednego z naszych spotkań powiedziała mi, że go na prawdę kochała(wiedziałem, że rozmowa idzie w złą stronę), więc natychmiast zmieniłem temat. Wszystko szło w jak najlepszym kierunku, tym bardziej, że zbliżał się sylwester. ;) Już wcześniej miałem w planach małą imprezkę dla najbliższych mi osób, więc zaproponowałem żeby przyszła(oczywiście zgodziła się). Przed sylwestrem pytała się co ma założyć i po naszej rozmowie doszliśmy do wniosku, że specjalnie dla mnie założy mini(normalnie nie chodziła w spódniczkach). W dzień imprezy, gdy wyszedłem po jakiś prowiant i alkohol, spotkałem ją na mieście. Po krótkiej rozmowie zaproponowała, że pokaże mi stancje (mieszkała za miastem). Ponieważ się śpieszyłem, zmuszony byłem odmówić. Za to ona obiecała mi, że przyjdzie wcześniej i pomoże mi udekorować mieszkanie. O umówionej godzinie czekałem na nią, lecz ona się nie zjawiała, więc próbowałem się do niej dodzwonić, lecz na próżno. NA imprezie też się nie pojawiła. Następnego dnia przyszłe przeprosić,(okazało się, że była u swojego byłego), co mnie jeszcze bardziej rozwścieczyło. Zrobiłem jej awanturę i odesłałem z kwitkiem (powiedziałem żeby dała sobie spokój i więcej nie pokazywała mi się na oczy).

Od tamtego dnia, spotkaliśmy się kilka razy na ulicy, lecz nie zamieniliśmy ani słowa. Pomimo, ie żałuję że nic z tego nie wyszło, to traktuję to jako doświadczenie, z którego powinienem wyciągnąć jakieś wnioski. Uncle wielkie dzięki Tobie, za twoją pracę i wysiłek, który wkładasz w pomoc ludziom takim jak ja ;D.

 
Historia nr 32

Cześć,

Postanowiłem podejść do sprawy w bardziej naukowy, opiszę więc po kolei kim jestem, co robiłem, jakie efekty przyniosło oraz wnioski z tego płynące.

Obiekt badań ( czyli ja ;) ) lat 22 facet, średniego wzrostu, szczupły o
normalnej aparycji - w skrócie nie wyróżniam się wyglądem z tłumu.
Byłem człowiekiem zamkniętym, który zwykle przebywał sam z dala od
innych, bo tak było łatwiej - ilość kontaktów z innymi ludźmi ograniczać
do minimum aby się jak najmniej stresować. Podejście do dziewczyny to była rzecz prawie nie możliwa jedynie prawdziwa potrzeba ( np. kiedy się gdzieś człowiek zgubi ) albo nie wiarygodna motywacja sprawiała, że były wyjątki od reguły. Za każdym razem jak przychodziło podejść do drugiej osoby wewnętrzny głos mówił "Wyjdziesz na idiotę", "Będą się z ciebie śmiać", "Ona jest za ładna dla ciebie", "Jesteś gorszy od nich" itp.

Oczywiście miałem świadomość tego jak bardzo jestem nieśmiały i zdawałem sobie dokładnie sprawę z tego jak i kiedy moje lęki mnie ograniczają, ale jedyne co potrafiłem robić to maskowanie tego - z resztą z dobrymi efektami większość znajomy prędzej powiedziałaby, że jestem jakiś ponury czy dziwny niż, że jestem osobą nieśmiałą.

Postanowiłem więc coś z tym zrobić. Zacząłem od zapisania się na naukę tańca - taniec był zawsze dla mnie jedną bardziej stresujących czynności uznałem więc zmierzenie się z tym powinno przynieść niezłe efekty. W podobnym czasie zacząłem trenować muay-thai w lokalnym klubie - zawsze lubiłem sporty walki, a dodatkowo takie treningi mają szanse podnieść trochę moją zaniżoną samoocenę.

Postanowiłem również zwiększać ilość kontaktów z ludźmi, tak więc za
każdym razem gdy potrzeba było wyciągnąć od drugiej osoby jakąś
informację czy to o drogę zapytać, poprosić sprzedawcę o opinię itp. to
starałem się z tym nie ociągać. Czasem udawało mi się nawet do kogoś
nowego zagadać o pogodzie czy ponarzekać na komunikację miejską.
Relacje z dziewczynami postanowiłem ograniczyć na razie tylko do tych z zajęć tanecznych, co i tak było nie lada wysiłkiem bo praktycznie co
zajęcia tańczyłem z inną dziewczynom i za każdym razem byłem
zestresowany jak cholera a jak instruktorka od czasu do czasu losowała
mnie jako osobę do demonstrowania przed wszystkimi na środku sali
kolejnego układu kroków to był już to i tak nadmiar wrażeń.
Gdzieś tak po trzech miesiącach trafiłem w internecie na forum i twojego bloga.

Przeczytał zaraz wszystkie rady i posty po kilka razy,
podbudowała mnie, że tak wiele osób z pozytywnym skutkiem stosuje
omawiane tam techniki. Zacząłem więc stosować się do twoich rad,
popracowałem nad moją mową ciała teraz chodzę cały czas z wyeksponowaną klatą do przodu i chodź czuję się z tym nie naturalnie to ku mojemu zdziwieniu w lustrze wcale nie wygląda to nienormalnie. Starałem się utrzymywać kontakt wzrokowy, było to dość trudne i wydawało mi się takie trochę nie uprzejme patrzenie się mijanym ludziom w oczy, ale co tam jak innym pomaga to mnie też.

Teraz pora na efekty, tu poza umiejętnością tańca i ważnymi informacjami na mój temat nie uzyskałem nic, ale po kolei.
Za każdym razem gdy znajdowałem się w stresującej sytuacji czy to
podczas rozmowy z jakąś osobą, czy utrzymywaniu kontaktu wzrokowe z dziewczyną, następowała jedna z dwóch rzeczy.

Pierwsza - przez cały czas trwania zdarzenia byłem kompletnie przerażony nie zależnie czy znajdowałem się w danej sytuacji po raz pierwszy czy po raz pięćdziesiąty. Było to raczej mało podbudowujące gdyż nie widać wtedy było żadnych efektów tych wszystkich treningów.

Druga - początkowy strach po pewnym czasie mijał (czasem szybciej czasem później)  a w jego miejscu pojawiał się spokój, kompletny luz... i otępienie. Otępienie to chyba najlepsze słowo do opisania tego co wtedy następowało, czułem się jakby wraz z moimi lękami ktoś wyciął  mi  3/4 mózgu - takie przynajmniej miałem wrażenie. Przypominało to tak trochę jakbym zostawiał moje ciało i moje życie w rękach jakiegoś robota czy półmózga. Strasznie nie przyjemne uczucie.
Na dobicie sprawy do reszty, po jakimś miesiącu popadłem w pełnoobjawową depresję (nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem)- teraz mogę stwierdzić, że to dopiero było przejebane przeżycie, a wszyscy nieśmiali i zakompleksieni, którzy myślą, że ich życie jest do dupy guzik wiedzą -  na szczęście po kilku tygodniach udało mi się wydobyć z tego stanu (może wydawać się to mało czasu na tak poważną chorobę jaką jest depresja, ale w sytuacjach, w których nie muszę wchodzić w interakcję z innymi osobami ani walczyć z moimi lękami, radzę sobie z samym sobą wręcz doskonale).

Niestety nie zauważyłem żadnej poprawy mojej pewności siebie, co
najwyżej popracowalem trochę nad swoją gadką i tyle ;(

Wnioski
Przeanalizowałem wszytko dokładnie i mogę z czystym sumieniem
stwierdzić, że twoje rady są jak najbardziej dobre i powinny przynosić
wymierne efekty, najwidoczniej jednak mój umysł jest trochę bardziej
oporny albo (co trochę mnie niepokoi) cwańszy niż my obaj - wydaje mi się, że ten stan otępienia to jest reakcja obronna mojego umysłu na zbyt dużą ilość lęku na raz.
Depresja według mnie była z dużym prawdopodobieństwem  spowodowana  tym, że  wykorzystywałem zbyt dużo swojej  energii  bez widzialnych rezultatów na walkę ze swoimi słabościami, a w momencie kiedy jej już po prostu zabrakło to trach i depresja gotowa.

W chwili obecnej minęło trochę czasu od tej nieszczęsnej depresji, a ja
się nie poddaj i wróciłem do pracy nad sobą tym razem jednak staram się nie forsować aż tak zbytnio aby powtórzyć sytuacji, zapisałem się na
twój newsletter i ciągle się dokształcam. Dochodzą jednak do wniosku, że twoja wiedza (raczej specjalistyczna;) ) w moim przypadku może być nie wystarczająca, dlatego staram się czytać jak najwięcej na temat
psychologi i tym podobnych zobaczymy czy to coś zmieni.

Dzięki Uncle za wszystko :)
Michał.



Historia nr 32

Witaj Uncle!
Moja historia jest dłuższa i  początek ma  w październiku. Wtedy właśnie na weselu mojej dalszej rodziny poznałem pewną dziewczynę. Na początku nie miałem odwagi, żeby podejść, ale w końcu zdobyłem się na siły i jakimś cudem uzyskałem jej gg. Coś mi dało taką siłę i zmotywowało mnie, by podejść i porozmawiać, ale ta rozmowa nie była zbyt udana moim zdaniem. Za dużo milczeliśmy. Po weselu pisaliśmy niemal codziennie po 3-4 godziny od października. Byłem miły i podlizywałem się, bo myślałem, że jak będę się tak zachowywał to wkupię się w jej łaski. W styczniu zaczęła mną pomiatać, to było dla mnie smutne... Jakiś cza później znalazłęm Twoją stronę, zapisałem się, aby dostawać kolejne maile z coraz to nowymi poradami. Poczytałem conieco i przestałem być miłym lizuskiem, zacząłem stawiać na swoim - ciężko było mi się zmienić. Udawało mi się czasem delikatnie zażartować z tej włąśnie dziewczyny, a efekt był powalający... Nie musiałem długo czekać, aby przestała mną pomiatać. Wręcz przeciwnie, po tej zmianie zaczęła się do mnie kleić jak mucha do lepika... Nadal jestem w szoku. Dziękuję za Twoje porady, okazały ię skuteczne jak widać. Mam nadzieję, że tym mailem w jakimś tam malutkim stopniu Ci się odwdzięczam.
Pozdrawiam, Artur.

Uncle Uwo - Blog